poniedziałek, 21 stycznia 2013

Parę rzeczy, które nikogo nie obchodzą

^ Dobry tytuł, muszę go wykorzystać na jakieś opowiadanie.

No, ale sprawa jest taka, że dziś jest pierwszy dzień sesji na mojej uczelni, w czwartek mam egzamin i naprawdę, naprawdę powinnam się pilnie uczyć, tylko tak się nieszczęśliwie składa, że ostatnio odżyła moja miłość do The Sims 2 (która od trójki jest gorsza tylko o tyle, że nie ma koni), no i w starciu simsy vs sesja zdecydowanie wygrywają simsy. Więc żeby nie było, że gram zamiast się uczyć, to robię cokolwiek zamiast się uczyć, a to zawsze wypada ciut lepiej w sondażach.

Muszę powiedzieć, że zaskoczyła mnie ilość komentarzy - nie, że pozytywnych, ale że W OGÓLE - pod fragmentem mojej powieździ. Przyznam się, że ja to jestem, niestety, buc skończony i jak widzę blogi z opowiadaniami i inne takie rzeczy, to mój komentarz jest jeden: tl;dr. Także, ten, wzruszyłam się, tym bardziej, że niektórzy naprawdę się wczytali i powiedzieli, co gra, a co nie gra. Dziękuję i kocham was, wszyscy przyczyniacie się do tego, że moje dziecko zdrowo rośnie i jest coraz bardziej czytable. :3


PS Imię Tyrpatora nie ma nic wspólnego ani z pługami (jak twierdzą Google), ani tyrpaniem - o istnieniu tego słowa dowiedziałam się dopiero od Michaśki w trakcie analizy, a Tyrcio istnieje w mojej wyobraźni od jakichś pięciu lat (choć na dobrą sprawę, biorąc pod uwagę jego charakter, tyrpanie nie jest złym skojarzeniem). Dokładnej etymologii nie zdradzę, bo jest głupia. W każdym razie: po pierwszym rozdziale zapewne nie da się lubić tego gówniarza, ale uwierzcie mi, że dołożę wszelkich starań, by w miarę dorastania Tyrcio stawał się coraz bardziej niejednoznaczną postacią (bo czarne i białe charaktery są nudne).

Swoją drogą, gdy rozmyślałam ostatnio o tym moim tyrpatorowym uniwersum i wymieszało mi się to z przemyśleniami po lekturze analizy "Zaklętej" Olszańskiej, zaczęłam się zastanawiać, skąd w "kobiecej" fantasy to całe parcie na naturę. Jasne, kobieta zawsze była utożsamiana z naturą, bla bla kulturoznawczy bełkot bla, ale mam wrażenie, że w przypadku młodszych przedstawicielek to całe przywiązanie do natury i przyrody jest potwornie sztuczne. Kurde, sama kiedyś pisałam w tych klimatach: że człowiek powinien się wyrzec technologii, tulić drzewa i te sprawy, i w tym przypadku jestem pewna, że owszem, to było niewiarygodnie sztuczne z mojej strony. Czy pisanie takich manifestów na komputerze nie zakrawa na dalece posuniętą hipokryzję? I czemu miałabym się wyrzec tej całej złej, straszliwej technologii, która mi, kurde belans, niesamowicie ułatwia życie? Czemu wszystko, co nowoczesne miałoby być złe? Owszem, jest wiele wynalazków, które nigdy nie powinny były powstać (patrz: "Zmierzch"), ale brak postępu sprawiłby, że właśnie trwałaby któraś z kolei krucjata, setki kobiet i dziewczynek byłoby mordowanych w procesach za czary, a ludność by chronicznie umierała w czasie wielkich epidemii chorób, na które nikt by nie znał lekarstwa. Piękne czasy! <3 Jasne, że demonizuję, ale te wszystkie idealistyczne wizje życia w zgodzie z naturą bywają tak naiwne, że można przy lekturze nabawić się cukrzycy.

Tak więc oświadczam, że na Archmarze stagnacji nie będzie. Z naturą nikt się nie będzie bratał, bo i tak niewiele jej tam jest, a jak jest, to najczęściej chce cię zeżreć. No dobra, nie do końca tak, ale zdanie brzmi zbyt zajebiście, by je zmieniać. Co zatem będzie?
  1. Kroczące maszyny a'la golemy i dużo pseudosteampunku.
  2. Pływające miasta i lewitujące budynki (mogą, bo JA TAK MÓWIĘ).
  3. Skrzydlate tygrysy - były we śnie, od którego wszystko się zaczęło i nie pozbędę się ich, choćby mi groziło niewydanie z ich powodu!
  4. Podmorskie kopalnie.
  5. Zakon wymagający obalenia i prawdopodobnie sporo związanych z tym kliszy.
  6. Główny bohater, który ma oboje rodziców, na dodatek kochających się i pełniących znaczną rolę w jego życiu (według mnie to ewenement).
  7. Wynalazki, wynalazki, wynalazki!
A to wszystko w dwóch tomach, z których mam jeden rozdział pierwszego pod wspaniałym tytułem: "Epicki i zajebisty tytuł". <3 Boję się, że to rozplanowanie akcji na dwa tomy może odstraszać wydawców. Chociaż w sumie to nie wiem. Może się ucieszą, bo to oznacza rychło więcej kasy. Zakładając, że pierwszy tom się sprzeda. W co wątpię. Ale wierzę. Bo nic innego mi nie zostało poza pracą. Sesjo, idź sobie i daj mi pisać! :c

Swoją drogą, nurtuje mnie jedna sprawa, ale powiem, o co chodzi, jak napiszę jeszcze jedną rzecz. Mianowicie, że to naprawdę dobrze w trakcie pisania wspomagać się sugestiami samych czytelników - no bo przecież chcę do nich trafić, chcę mieć ich jak najwięcej, a kto mi lepiej powie, czego chcą, jak nie oni sami? Dlatego pytam na forach, robię sondy, czytam opinie i recenzje innych książek i z tego wszystkiego staram się wybrać rzeczy, którymi mam nadzieję jak nie przyciągnąć, to chociaż nie zniechęcić czytelników. Nie chcę być jakąś niszową pisarzyną, o której istnieniu wie wąskie grono snobów, którym i tak nic się nie podoba poza twórczością własną. Chcę trafić do ludzi, ale nie dlatego, że niosę jakieś wyświechtane przesłanie, tylko po prostu chcę im opowiedzieć pewną historię i mieć nadzieję, że wywoła ona całą gamę emocji.

Tak więc pytam: czego wy oczekujecie po stygmatach?! xD Stworzyłam je jako ozdobnik, ot, ten ma rogi, ten ma ogon, funkcji to nie pełni żadnej, a tylko fajnie wygląda i może być dziedziczone jak kolor oczu czy rysy twarzy. Tymczasem mam wrażenie, że niektórzy spodziewają się tu czegoś więcej. The Rule of Cool, ludziki! Śmierć na motorze z gitarą basową pod pachą! Czyż to nie wspaniałe? :D Oczywiście, że mogę spróbować znaleźć jakieś wyjaśnienie, ale obawiam się, że 90% z nich będzie brzmiało idiotycznie. Możemy wyjść z założenia, że to jest planeta Archmar, nie Ziemia, i takie rzeczy są tu normalne, jak pływające miasta? Dobzie, dobzie?

No, to ten, to ja wracam grać. To znaczy uczyć się, uczyć bardzo pilnie.

3 komentarze:

  1. Ej, ale te stygmaty mogą mieć ciekawe tło :D Wiem, wiem, rule of cool, ale... może coś wymyślisz, masz bujną wyobraźnię, a skoro ludzie pytają... ;)

    Kurde, zabierałam się do przeczytania tego rozdziału, zabierałam i cholera zapomniałam.

    P.S. Punkt 2. jest wyśmienity :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste w stygmatach jest to, że są i nie niosą ze sobą supermocy. A jeszcze lepsze jest to, że nie zawsze są takie zajebiste, jakby życzył sobie tego właściciel. O.

    OdpowiedzUsuń