wtorek, 5 lutego 2013

Coś tam

Zmieniłam sobie szablonik, bo tamten od początku wydawał mi się brzydki, ale nie chciało mi się z nim dłużej męczyć, więc został. Ale dziś, z okazji chorych nerek i przeraźliwych nudów, postanowiłam go ogarnąć. No i nie powiem, efekt mi się całkiem podoba. Najbardziej dumna jestem z tego barokowego tła - znalazłam na googlach, zmieniłam kolor, ale okazało się, że symetrii nie ma w nim za grosz i musiałam sama próbować to dopasować, łobosz.

Żeby nie było za nudno: ostatnio miałam bardzo fajny sen o czarnoksiężniku, któremu demon namotał z magicznym talentem i od razu zaczęłam realizować ten pomysł w formie opowiadania. Ale w miarę pisania, gdzieś tak na szóstej stronie, zdałam sobie sprawę, że nie jest to materiał na nic ambitnego, więc potraktuję to jako wprawkę do publikacji na blogasku. Może kiedyś, jak będzie mi się chciało i będę już sławna, x) zamienię to w jakiś konkretniejszy zbiór opowiadań. Za parę dni wrzucę coś konkretniejszego w tym temacie (i wymyślę temu cholerstwu tytuł...), a póki co - szalenie dramatyczny wstęp.


Kiedyś mój uczeń, Jayce, podczas eksperymentowania z magią, przypadkiem uwolnił odrobinę energii na wolność. Niespętana żadnymi słowami magia wybuchła mu w twarz. Przez tydzień próbowałem przywołać z powrotem jego głowę, która odłączyła się od ciała i zaginęła gdzieś w Świetlistej Próżni, no i prócz tego jeszcze musiałem opiekować się jego bezgłowym ciałem, co było gorsze od prób nauczenia zombie savoir-vivre’u. W końcu udało mi się odnaleźć i sprowadzić ten jego zakuty łeb – wrócił ozdobiony lśniącymi, czerwonymi łuskami, które Jayce nosi do dziś, jako symbol swej bezbrzeżnej głupoty.
Niewiarygodne? Nie tak, jak to, co przydarzyło się mnie.
Nazywam się Coridall Velor. I mam przerąbane.

No i teraz się skopiowały akapity z Worda, a jak wklejałam Tyrcia, to nie. Foch. 

Jeszcze małe postscriptum: jeśli ktoś jest zainteresowany, jakiś czas temu założyłam sobie tumblra, żeby mieć gdzie składować najpiękniejsze okładki książek fantasy, na które się natknę. Link tutaj.

10 komentarzy:

  1. O łał, jaki szablon! I tak na marginesie, zbetowałabym troszkę ten fragment (przepraszam :C).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, nie nazywam się Michalina O., żeby uważać się za genialną pisareczkę, wszelkie uwagi mile widziane :D

      Usuń
    2. Tylko dwie rzeczy się gryzą:
      - uwolnić energię na wolność
      - "I mam przerąbane"
      Jak już wypuścisz tom opowiadań to liczę na jakiś autograf :D

      Usuń
    3. Tylko dwie rzeczy, które trochę uwierają.
      - uwolnił energię na wolność
      - I mam przerąbane

      Usuń
    4. Lol, pleonazmy zawsze w modzie. x) Dzięki, Morphie. ^^

      Usuń
  2. Też mi się ostatnio przyśnił materiał na opowiadanie - a raczej na początek opowiadania - ale staram się trzymać szujstwo na odległość kija od miotły, bo mam za dużo do roboty, żeby rozgrzebywać coś kolejnego (znaczy - jak rozgrzebię to, co mi się przyśniło, to jednocześnie oficjalnie przyznam, że nie jestem w stanie skończyć tego, co piszę teraz).
    Jak przedmówcę, trochę kłuje mnie w oczy własnie to "mam przerąbane" - nie pasuje do klimatu. Ale ogólnie, to całkiem ciekawie wygląda. Trochę mi przypomina "Rezydenta wieży" Tuchorskiego, o ile mogę w tej chwili oceniać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też miałam skojarzenie z "Rezydentem Wieży" ;] Ale mi to "przerąbane" nie przeszkadza za bardzo, jeżeli opowiadanie ma być humorystyczne (a pewnie ma). Mam nadzieję, że faktycznie rychło udostępnisz nam ciąg dalszy, tak swoją drogą ;)
    Szablon śliczny, szczególnie ten obrazek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku chyba głupio się przyznawać, że nie czytałam "Rezydenta Wieży". ^^"

      Opko będzie humorystyczne, ale szczerze mówiąc też mi nie pasuje to "przerąbane". Nie tyle do stylu opka, co postaci. Jeszcze się pomyśli.

      Usuń
    2. Jak nie czytałaś, to koniecznie przeczytaj ;] Polecam, bo to całkiem oryginalne spojrzenie na wielkie przygody z książek heroicznych czy z D&D ;D

      Usuń
  4. Szablon piękny serio :)
    A wstęp intrygujący i zabawny zarazem, a to tylko kilka linijek.

    OdpowiedzUsuń