piątek, 1 marca 2013

The sexiest of them all

Chyba ostatnio za często piszę notki - od stycznia wysmrodziłam tego już prawie tyle, ile przez cały ostatni rok. Oh well. Sesja była. Co miałam robić, uczyć się?

W każdym razie: od zawsze irytowało mnie to, że telewizja, pisemka najpierw dla nastolatek, potem dla kobiet i internet próbują wmówić mi, których mężczyzn powinnam uznawać za bogów seksu, na widok których powinnam mieć ślinotok i kisiel w majtkach. Obok zdecydowanej większości propozycji po prostu przechodziłam obojętnie. No bo ło jeżu, co w tym a tym facecie jest tak szczególnego, by miał zwrócić moją uwagę. Szybko też odkryłam, że "żywe" postaci - aktorzy, piosenkarze etc. - nawet jeśli zgodzę się, że ktoś jest ładny, nie interesują mnie na dłuższą metę. Naveen Andrews ("Zagubieni") jest cudny i ma piękne imię, ale nic poza tym. Ten aktor, co grał Kaspiana w "Opowieściach z Narnii" również bardzo mi się podoba, ale już nawet kompletnie zapomniałam, jak ma na imię. Do bardziej znanych person mam hipsterskie podejście: że ło matko, wszyscy się nimi zachwycają.

Kto mnie w takim razie podnieca? Mężczyźni nieistniejący, oczywiście! Oto mój osobisty ranking najseksowniejszych z najseksowniejszych.

Generalnie to układając tę listę zdałam sobie sprawę z kilku rzeczy. Primo: po dziecięcym uwielbieniu do "Pięknej i Bestii" została mi słabość do lubienia postaci może nie tyle brzydkich, co o nietypowym wyglądzie lub w jakiś sposób zdeformowanych. Secundo: facet w hełmie zasłaniającym całą twarz ma +1000 do seksapilu. No, może z wyjątkiem tego pokracznego stroju z Dead Space (choć trzeba grze oddać honor, że gdyby naprawdę stworzono tak funkcjonalne wdzianko, to na pewno nie wyglądałoby jak z żurnala czy innego "Trona"). Nawet niewiele brakło, bym umieściła w rankingu jakiegoś space marine, ale jednak uznałam, że to chyba lekka przesada. ^^ (Co nie zmienia faktu, że niektóre arty są naprawdę epickie). No, ale przejdźmy już do listy właściwej. Która, w ostatecznym rozrachunku, okazała się dość krótka. Nie chciałam wciskać nikogo na siłę, a po czwartym punkcie już zaczęłam się dość mocno zastanawiać, kogo jeszcze mogłabym dodać i zdałam sobie sprawę, że to bez sensu - zatem pozostają ci, co przyszli mi do głowy bez zastanowienia.

1. Viktor, the Machine Herald (League of Legends)
Tia, ciągle o nim na blogu wspominam, bo wciąż mam na niego fazę. No bo jak nie mieć? Wygląda ZAJEBIŚCIE, jego głos wywołuje u mnie ciary (przepraszam, przerwa na eargasm) i ma dobre, przekonujące backstory. Aż mam dziką ochotę napisać fan fiction (fabułę już mam!), co jest dość znamienne, bo ostatnie popełniłam ładnych parę lat temu, przy okazji pana z punktu 2. Moje uwielbienie do tej postaci popchnęło mnie nawet do zrobienia cosplayu. Wyszedł chu... kiepsko. I w trakcie scenki gacie mi spadły. Nie pokazywałam go na blogu, bo się wstydziałam, ale od tamtej pory nabrałam dystansu, więc proszę, oto ja jako Viktor w całej swej niskiej posturze: klik (rąsi nie widać, a to jeden z niewielu elementów, który mi wyszedł). Ja tam wolę oryginał. <3 I'll certainly join the glorious evolution. Kiedy wreszcie wypuszczą tego zapowiadanego skina, Dark Harvester Viktor?!

2. Lucien Lachance (The Elder Scrolls IV: Oblivion)
Co prawda nie ma hełmu, ale przez całą grę nosi kaptur, a fazę na niego miałam tak długo, że stanowczo zasługuje na drugie miejsce. Po jego śmierci (ups, spoiler) miałam autentycznie kaca moralnego przez kilka dni. Popchnęło mnie to do napisania umiarkowanie oryginalnego fan fiction (i tym samym popełniłam swój rekord w szybkości pisania: 30 stron w niecały tydzień) o jego krótkim związku z moją postacią, okraszonym dodatkowo paroma scenami, które tak mi się podobają, że muszę je kiedyś wykorzystać do czegoś ambitniejszego. ^^ Plus: kolejny fantastyczny głos. Który wciąż brzmi fantastycznie, nawet po dowiedzeniu się, że aktor go użyczający wygląda tak.

3. Megamocny ("Megamocny")
Cóż tu mogę powiedzieć: uwielbiam gościa! Ma dobry gust muzyczny i wprost kocham jego animację: jak tańczy, jak sili się na to, by wyglądać groźnie, jakie miny robi... Dla odmiany zainteresowania romantycznego brak - niech sobie ma tę swoją Roxanne, pouwielbiam go po prostu za design i bycie zajebistym.


4. Darth Vader ("Gwiezdne Wojny")
Szczerze mówiąc, to jest to podpunkt trochę naciągany... No bo wszystko fajnie, ale tak zupełnie szczerze, to storm trooperzy wizualnie wydają mi się tak jakby bardziej pociągający... Naprawdę. Jak głupio by to nie brzmiało. Nie Han Solo, nie Boba Fett (szczerze? Po obejrzeniu wszystkich filmów jak słyszałam jego imię, to nie mogłam sobie przypomnieć, kim, do cholery, był ten Boba Fett?), nie młody Obi-Wan (jego jaszczur był fajniejszy), tylko banda klonów w białych, łatwobrudzących się zbrojach. Na konwentach to nic, tylko wszystkich po kolei wyściskać. A Vader... hm, jego hełm wygląda trochę jak mucha, która dopiero co wyszła z salonu fryzjerskiego Jagi Hupało (ach, była kiedyś na stronie Dzień Dobry TVN cała zakładka z "metamorfozami" w jej wykonaniu i co jedna kobitka, to bardziej oszpecona, ale już ten link, niestety, nie działa). Mimo wszystko Vader wygrywa ze szturmowcami tym, że ma osobowość (i nigdy nie pudłuje, muehehe). No i po tym moim ostatnim śnie, o którym wspominałam w poprzedniej notce, nie mogło go tu zabraknąć. Prowadź mnie, panie!

To ja chyba jednak napiszę to fan fiction o Viktorze, napaliłam się. Głupia notka... jakbym mało miała do pisania. Niestety, zajebistości niektórych postaci naprawdę ciężko się oprzeć. I w sumie ani trochę mi to nie przeszkadza. Od czasu do czasu trzeba pokwiczeć z zachwytu niczym rasowa fangirl, a nie mogę się ograniczać wyłącznie do króliczków. ^^

8 komentarzy:

  1. Ten aktor co grał Kaspiana w "Opowieściach z Narnii..." to Ben Barnes się zowie. ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, wiedziałam, że coś na B. :D

      Usuń
  2. Przy Megamocnym przydałoby się jeszcze wspomnieć, jaką to Will Ferrell przewspaniale podłożył pod niego głos, no po prostu, że tak z angielskiego zarzucę, hilaroius 8D W polskiej wersji brzmi całkiem dobrze, czasami nawet bardzo dobrze, ale nie ma co porównywać do oryginału. Aż słychać jaki to Ferrell miał niesamowity ubaw podczas nagrywania i jak się bawił postacią (:
    Chyba sobie odświeżę ten film...

    Krakatoa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie widziałam filmu w oryginale, ale właśnie zachęciłaś mnie, by to zrobić. ^^

      Usuń
    2. To naprawdę polecam (: Megamocny jest jedną z tych postaci, u których oryginalny głos w niesamowitym stopniu buduje osobowość i nawet najlepszy dubbing nie jest w stanie tego oddać. Kosmiczna ryba i superbohater, który dzięki Pittowi brzmi, ach, jakże amerykańsko, też podobali mi się bardziej w oryginale. Reszta jest ok.

      Krakatoa

      Usuń
  3. Jak dla mnie oczywisty jest fakt, że facet nieistniejący to facet najlepszy. Nie ma to się jak poślinić do kupki pikseli. ^^

    Ranking masz iście oryginalny, przyznaję. Chciałam dodać, że i u mnie po zachwycie nad "Piękną i Bestią" rozpoczęło się upodobanie w swojego rodzaju... standardowa nastolatka ujęłaby to pewnikiem "brzydotą", ale pozwolę sobie użyć słowa którego i ty użyłaś, tzn. "nietypowych" postaciach.

    Ale chciałam i spytać o twoje typy aktorskie i kreacje bohaterów(zwłaszcza z seriali, bo sama jestem fanką serialową i mogłabym o poszczególnych tytułach rozmawiać i rozmawiać :). Czy byli tacy co zachwycili cię swoim 'ja', swoim wyglądem lub specyfiką gry aktorskiej?

    I pytanie ostatnie: czy jest gdzieś na blogu ranking postaci z książek, a jeśli nie, to czy takowy powstanie kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do pytania pierwszego: jeśli już koniecznie miałabym wytypować aktorów, którzy podobali mi się w każdej roli, w której ich widziałam, to byliby to Will Smith i Morgan Freeman. No bo taki Depp to choć szalenie podobał mi się w "Piratach...", tak w "Alicji" i "Mrocznych cieniach" nie mogłam go zdzierżyć.

      Rankingu postaci książkowych nie ma i w sumie wątpię, by się pojawił, bo jeszcze nie trafiłam nawet na jednego faceta, który by naprawdę zrobił na mnie wrażenie. Nie wiem, czego to kwestia. Może jestem wzrokowcem i póki nie zobaczę, to nie uwierzę, że ładny? :D

      Usuń
  4. Ja bym zdecydowanie dała na pierwsze miejsce Megamocnego! On jest po prostu zajebisty i ta jego "wielka, niebieska głowa"! Ale najbardziej to mnie chyba inteligencja w nim pociąga, no i, że taki nieudolny w zdobywaniu świata. Aż się rozmarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń