wtorek, 26 marca 2013

Kwestia stroju

No dobra, wiem, że ostatnio piszę nowe notki tak średnio co godzinę, ale smutno mi i muszę się wyżalić.

Otóż przeglądam zdjęcia z Pyrkonu i wpadam w coraz większy dół. Doskonała większość strojów uczestników prezentuje się świetnie. Ale zdjęcia dziewczyn przewijam szybciej, nie zatrzymując się na nich na dłużej. Bo wiem, że wszystkie co do jednej wyglądają lepiej ode mnie: ładniejsze buzie (kutfa, nienawidzę tego słowa, ale "twarz" mi tu jakoś nie pasuje), zgrabniejsze sylwetki, piękniejsze stroje. Doskonale zdają sobie sprawę, że są ładne i nie boją się ubrać wyzywająco. Ja się boję.

Z jednej strony chciałabym choć spróbować pokazać się w stroju jakiejś seksbomby, ale z drugiej - z góry wiem, że nie czułabym się komfortowo, że boję się, że nie lubię, że mi to nie odpowiada z wielu powodów. Drugiego dnia konwentu zakryłam brzuch nie tylko z powodu przeraźliwego zimna, ale też po prostu ze wstydu. Z czasów podstawówki i gimnazjum został mi trwały uraz do głupich, pustych zdzir, które wyzywającym strojem uzupełniają znaczne braki intelektualne (między innymi dlatego, że się swojego od takowych nasłuchałam, jaka to ja nie jestem). Taki cosplay to zupełnie inna para kaloszy, ale boję się, że byłabym właśnie tak postrzegana, gdybym przebrała się za, nie wiem, Leię-niewolnicę. Jeżu kolczasty, przecież ona jest prawie kompletnie naga, już wolałabym się przebrać za Jabbę niż wyjść tak do ludzi. Nie chcę być postrzegana wyłącznie jako obiekt seksualny. A wiem, że tak by było.

Może to dlatego lubię przebierać się za postaci męskie. Oni nigdy nie są postrzegani jako zdziry (zniewieściałe lalusie z anime się nie liczą [sorry, ale oni mnie naprawdę irytują]). Patrząc na cosplay mężczyzny nikt nie pomyśli, że próbuje zwrócić na siebie uwagę niczym klasyczna attention whore. Kapitan Zee, Viktor - dla pewnego wąskiego grona (mnie) może są seksowni (Zee nie, on jest po prostu cudownie ekscentryczny), ale nie przejawia się to w świeceniu golizną i wypinania tej czy innej części ciała do obiektywu. A samego obiektywu też się boję - bo choć czasem patrząc w lustro pomyślę sobie w przypływie narcyzmu, że aż taka szpetna nie jestem, to na zdjęciach ZAWSZE wyglądam jak mutant.  Tak, że za ghula z Fallouta mogłabym robić i bez kostiumu.

Polubiłam cosplay i nadal chcę to robić. Ale... trochę mi przykro. Jednocześnie chciałabym i nie chciałabym przebrać się w coś kobiecego. Tak - by się podobać innym. Nie - bo sama siebie bym się brzydziła. Tak źle i tak niedobrze.

Dodatkowo do szału doprowadza mnie ta niekończąca się zima. Mam dość tych obrzydliwych swetrów, golfów i grubych skarpet, w których po prostu nie da się ładnie wyglądać. Chcę znów móc nosić zwiewne spódnice, lekkie bluzki z rękawami do ziemi i gorsety, i kolczyki bez strachu, że zaplączą mi się w ten zasrany szalik i je zgubię. Wywalić w cholerę tę paskudną czapkę, w której czuję się jak kloszard, ale bez niej jest mi za zimno i natychmiast się przeziębiam. Było, nie było - wciąż jestem kobietą i lubię czuć się ładna, nawet jeśli brzydzę się makijażu i idąc przez tę obrzydliwą, zaplutą Łódź słyszę głównie śmiechy i szyderstwa z mojego ubioru. Ech, odechciało mi się w ogóle wychodzić z domu. Tu przynajmniej nikt nie widzi, że wyglądam koszmarnie.

Powinnam chyba zrobić na ten bełkot osobny tag: marudzenie.

25 komentarzy:

  1. Winky,jesteś śliczna i młoda,nie chrzań.
    Konkurs na Nordconie wygrała kiedyś dziewczyna przebrana za Xenę -rewelacja,ale za dużo strój jej nie zakrywał.Jeśli się ma odwagę -spoko.
    Nie ma przymusu rozbierania się,słowo.Fajnie jak jest pomysł.
    To Ty z Łodzi jesteś?!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Możesz się przebrać za Shelobę albo damskiego szturmowca,kobieco będzie i wstydu nie będzie...

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. No, prawie z Łodzi, ze wsi na szczęście, bo w mieście bym nie wytrzymała.
    Nie mam pojęcia, kto to jest Sheloba. ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, wygooglałam. No wiesz ty co?! xD

      Usuń
  4. No,co? Pajączek!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  5. A za księżniczkę? Tak serio mówię, dama średniowieczna. Me approves.

    OdpowiedzUsuń
  6. PS Twojej mordki nie widziałam, ale na pewno jesteś śliczna. Puknij się w głowę, o.

    OdpowiedzUsuń
  7. Inaczej bym nazwała to puknij się w głowę. Ty się pierdyknij w łeb. Nie każdy wychodzi na zdjęciach jak gwiazda i nie każdy musi. http://s1239.photobucket.com/user/blooddevis/media/ec4de2da001ca7bc4e9acf08.jpg.html
    I pokazywanie cyca to nie seksi, a pokazywanie cyca. Żeby przebrać się za coś kobiecego, wcale nie trzeba pokazywać każdej wystającej i nie części ciała
    https://www.google.pl/search?q=tardis+cosplay&hl=pl&safe=off&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=XflSUeiVLKPx4QSfi4GABg&ved=0CDAQsAQ&biw=1366&bih=667
    Jesteś śliczna! A z twoimi zdolnościami na pewno coś wymyślisz, żeby przebrać się kobieco, attention, ale nie whore ;)

    I nie ma nic złego w tym, że nie chcesz się przed ludźmi rozbierać.

    OdpowiedzUsuń
  8. A Batgirl? A Huntress z Year One? Owszem są bohaterki komiksów gier itp, które są roznegliżowane, ale i tak wychodzą seksownie, patrz Catwoman nawet z nowego Batmana. No dobra, ich kostiumy są obcisłe, ale nikt nie powie, że chodzą półnagie. I Śmierć z Sandmana.
    A buzia jest twoja i tylko twoja, więc jest najładniejsza i to jest już powód do dumy, howgh.

    OdpowiedzUsuń
  9. Smierć z Sandmana była i wyglądała super.Ale wiesz,Winky,Sandman miał jeszcze drugą siostrę...Odwagi!

    chomik

    OdpowiedzUsuń
  10. Tylko że wypadałoby się przebrać za postać, którą znam. A te, które znam, irytują mnie bezbrzeżnie. ;P I wcale nie muszą być półnagie w tym celu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Weeeź, Winnie, nie chrzań. Albo ja widuję jakieś dziwne zdjęcia z konwentów, albo wyhodowałaś sobie kompleksy rozmiarów Jowisza.
    Poza tym nie musisz się rozbierać, żeby wyglądać kobieco. Mogłabyś spokojnie przebrać się za połowę bab z Pieśni Lodu i Ognia. (O ile mi wiadomo jesteś blond pokurczem, więc nie powiem, kto się wprost narzuca :) ale łączy was miłość do smoków XD) Albo z Pratchetta, ot, choćby za Anguę - zbroja sporo zakrywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Daenerys jest niska? Lubię ją coraz bardziej. :3 Wstyd przyznać, ale jeszcze nie czytałam książków, całą wiedzę opieram o serial. Póki co chyba będę się galadrielić na Polconie - suknię już mam (te rękawy <333), więc najgorsze z głowy.

      Usuń
    2. A czy czasami Kapitan Angua nie była niska? Nie wiem czy w "Straż! Straż!" nie było tam krótkiego jej przedstawienia, gdy Marchewa "nadział" się na nią po raz pierwszy. :P Zresztą, tutaj jest konkretne źródło:
      http://www.pratchett.pl/swiat,dysku,35,angua-von-%EF%BF%BDberwald.html
      [...]"Posiada... i burzę popielato-blond włosów."[...]

      Tak czy inaczej - w stosunku do Marchewy, Angua była niska i już. Ito jest pierwszy atut, drugi to bycie wilkołakiem, trzeci - po prostu Agnua to Angua i już, nie ma przebacz. ^^"

      Szkoda wielka, że ja nie znam tym seriali albo innych sfilmowanych dzieł Pratchetta ale z tymi o Rincewindzie gdzieś ona, jest ukazana.

      Usuń
    3. Nie mam pojęcia, co to za Angua, nie czytałam zbyt wielu Pratchettów, a tych, które czytałam - nie pamiętam zbyt dobrze. ^^"

      Usuń
    4. Trzeba przeczytać! Serial to nie to samo ;(
      Hmm, blond, może nasza kochana pani Lannister?

      Usuń
    5. No ba, że książki to jedno a serial to drugie. ;P Ja na szczęście czytałem "Kolor Magii" a jego filmowe fragmenty widziałem na pewnym punkcie programu gdzieś na jakimś zlocie w Poznaniu. Ehh, będę musiał "odświeżyć pamięć." :P

      Usuń
  12. Wilkołaczka pracująca w Straży Miejskiej ;) Jest jeszcze Susan Sto Helit, wnuczka śmierci, z kosą i obszytym koronką mrocznym płaszczu z kapturem ;) Włosy wprawdzie ma białe z czarnym pasemkiem (chyba), ale co tam. W ogóle Pratchett tworzy fajne postacie kobiece ;)

    Ale zrób Dany, prooooszę ;)


    To cokolwiek Pratchetta jest sfilmowane? Matko, jestem sto lat za murzynami. Nie miałam pojęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Piekło pocztowe" i "Kolor magii" na pewno, leciały oba jakiś czas temu na HBO. Na szybko znalazłam jeszcze "Wiedźmikołaja" i w formie miniseriali "Trzy wiedźmy" i "Muzykę duszy". "Piekło pocztowe" i "Kolor magii" były całkiem ok. ^^

      Usuń
    2. "Trzy Wiedźmy" miniserial? Chyba przez tą aurę dookoła, to obejrzę to, a przy okazji to będzie taki mój must have. Babcia Weatherwax FTW! ^^"

      Usuń
  13. Nie wiem, jak wyglądasz, więc się nie wypowiadam, ale cosplay to cosplay. Zresztą nie każda kobieta lata praktycznie goła, wybór jest spory. Ja mam problem z wzrostem, niby jestem niska, ale jak się chce cosplayowac jakąś żeńską postać z fandomu m&a, to nawet 173cm to za dużo. Ale kit, jak schudnę jeszcze szesć kilo, to zrobię cosplay Luki Megurine i man gdzieś to, że jej strój odsłania biodro...

    OdpowiedzUsuń
  14. oj bejbe przeciez glajna laska z ciebie jest i zaden wstyd ;D co do zakrytych lasek zawsze możesz przebrac sie za jakas panne z yuri o katolickiej szkole :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź, jestem uczulona na cosplaye anime, wszędzie tego pełno. xD

      Usuń
    2. No właśnie, daj spokój. Niekoniecznie cosplay aby był kobiecy "musi" być z anime & mangi. Świat fantastyki zrodził wiele pomysłów na stroje, które niekoniecznie muszą być albo okazywać się wyzywające, z pewnego punktu widzenia oczywiście. Kobieco też można się czuć i wyglądać w stroju w klimatach fantastyki. Jeśli natomiast brakuje pomysłów na to, za kogo się przebrać - stworzyć coś własnego, jakiś oryginalny pomysł na strój nad którym każdy bardziej będzie się głowił "co to za postać?" aniżeli zawracał głowę innymi szczegółami.

      Usuń