niedziela, 17 marca 2013

Smoki pod strzechą

No ja nie wytrzymam po prostu, by się nie pochwalić. ^^ Z inicjatywy mojego lubego zaczęliśmy wdrażać plan założenia sklepu terrarystycznego. Krok 1: hodowla gekonów lamparcich. Z braku miejsca w jego mieszkaniu, mały harem kilka dni temu zamieszkał u mnie. Terrarium postanowiliśmy zbudować sami, bo tak taniej i w sumie ładniej. Podłogę i ściany boczne wycinał luby, jednak w następnym tygodniu nie mógł przyjechać i wyrzynaniem kolejnych elementów musiałam się zająć sama. Powiem wam, że w życiu się tak nie nabluźniłam i nawrzeszczałam, jak wtedy. A żeby było śmieszniej, to okazało się, że mój tata nie dał nam do tej roboty ostrej piły do wyrzynarki, "a bo nie pytaliśmy". Ale zlitował się i pomógł mi wszystko wyciąć jeszcze raz, tym razem równo. Pomógł także z dopasowaniem, wycięciem i wstawieniem szyb - i tak powstał Chocapic.

Wybaczcie kijową jakość zdjęć, ale nie dysponuję niczym lepszym od mojego telefonu. .__." Oto efekty trzech tygodni pracy, przy których oczywiście MUSIAŁAM o czymś zapomnieć: nie popaćkałam silikonem w jednym rogu pod wentylem i piasek się beztrosko sypie przez cieniutką szparę. Jedna szyba wygląda, jakby ją ktoś ugryzł, ale wszystkie krawędzie są wygładzone, więc nie panikujcie, żadnemu gekonowi nie stanie się tu najmniejsza krzywda.

Gekonki przyjechały dopiero przedwczoraj i wciąż się trochę cykają, ale zdaje się, że podoba im się nowe mieszkanko. Najbardziej upodobały sobie spadek po krabie lubego - tzw. Górę Przeznaczenia. Oblegają ją ze wszystkich stron: po jednym gekonie za górą, w górze i na górze.

Terrarium w połowie prac - to jedyne w miarę ostre zdjęcie Góry Przeznaczenia.

Co zaś się tyczy samych lokatorek... Są trzy: biało-czarna Luna, żółta Boga i biało-kremowa Moria, najmłodsza i najmniejsza (nie chce mi się szukać profesjonalnych nazw ich umaszczenia, znawcy tematu poznają po zdjęciach ;P). Choć są tu od niedawna, już można o każdej z nich coś powiedzieć. Luna to po prostu ninja - w jednej chwili leży schowana między ścianą a górą, wyjdziesz na minutę z pokoju, a jak wrócisz, to Luniak już siedzi na najwyższej półce i spogląda na ciebie z wyższością. Boga - moja ulubienica, nazwana tak po jaszczurze z "Gwiezdnych Wojen" - czasem wyjdzie na widok, ale kiedy zauważy, że ktoś na nią patrzy, zawstydza się i powoli wycofuje w zacienione miejsce. Ale najwięcej zabawy jest z Morią. Ten maluszek niemal wszystko robi z zamkniętymi oczami. Pierwsze, co zrobiła po wpuszczeniu do terrarium, to próba wspinaczki po ściance z kamyków, ale natychmiast się zmęczyła i... zasnęła, przyklejona do ściany w dziwnej pozie. Następnego ranka przysnęła na wentylu nad miseczką robali. Kiedy luby otworzył terrarium, by wymienić wodę, ten głupol - nie otwierając oczu - wylunatykował na zewnątrz wprost na nasze dłonie. I tam znowu zasnął. W życiu nie widziałam niczego słodszego. ^^

To jedna z wielu dziwnych póz, w których potrafi spać Moria. W tej chwili drzemie gdzieś pod sufitem Góry Przeznaczenia i ogonek jej zwisa.

A tu Moria w chwili, kiedy wylunatykowała na ręce lubego. ^^

Luna i Boga, dla odmiany nie śpią.

Za jakiś (pół roku?) czas, kiedy już wszyscy się ze wszystkimi oswoją, spróbujemy dopuścić do panienek samczyka i - miejmy nadzieję - zaczniemy hodowlę. Póki co prężnie rozwija się hodowla mączników młynarków, których widok przypomina mi ten odcinek "Gęsiej skórki" o chłopcu, który uwielbiał glisty.

14 komentarzy:

  1. Och, początki hodowli... Nie powiem, nostalgiczne uczucie wywołał we mnie ten post. Sama jestem co prawda współwłaścicielką hodowli królików miniaturek, jednak doskonale pamiętam pierwsze klatki, które robiłam z Białą, założycielką ^^
    Teraz mam co prawda tylko jednego królika, Ludojada, na własność, jednak regularnie zajmuję się sprawami hodowli. Powiem ci tylko, że czeka cie niezła jazda z formalnościami ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Królików miniaturek? Łiii, kocham królisie! :D Ale nie chciałabym aż całej hodowli prowadzić, na karmę dla węży nie chciałabym ich sprzedawać, a tyle jest puchatych serduszek do utulenia w fundacjach z króliczymi adopcjami, że po co jeszcze rozmnażać... Co nie zmienia faktu, że wizja kilkudziesięciu uszatych puszków wywołuje u mnie natychmiastowy zaciesz. ^^

      Usuń
    2. Nie podniecaj się tak tymi "uszatymi puszkami", bo one wcale takie urocze nie są przy bliższym poznaniu ^^" Ale cóż... That how life goes on.
      I może jestem okropnym człowiekiem, ale węże też chcą mieć coś od życia. No.

      Usuń
    3. No ba, wszystkie żyjątka muszą coś jeść. Co nie zmienia faktu, że kocham króliczki i nie byłabym w stanie ich hodować z wiedzą, gdzie kończą. :]

      Usuń
    4. Ludojad. Urocze imię dla królika. :3

      MrsFindlay

      Usuń
    5. Ludojad to przezwisko, prawdziwe imię to... Cóż, Mika, niestety ;) Dzięki boru zwierzak przestał na nie reagować. Więc po zastanowieniu faktycznie, MA teraz na imię ludojad...

      Usuń
  2. Fajne zwierzaki!


    Winky,a propos Pyrkonu
    http://www.rynek-kolejowy.pl/41439/Na_Pyrkon_z_Przewozami_Regionalnymi.htm

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o tym i mam zamiar skorzystać, tak czy inaczej dziękuję za pamięć. ^^

      Usuń
  3. W zasadzie autorka bloga posiada jednego "Uszatego puszka" wiec wie o czym mowi:P co do wezy to fakt

    OdpowiedzUsuń
  4. Moria-lunatyczka włada!

    Pozdrawiam jaszczury i mączniki, bo też im się należy
    Malczik

    OdpowiedzUsuń
  5. Kradniesz moje marzenia.


    Mwahahaha, mam swoich komandosów, są lepsi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jak się rozmnożą, mogę ci je sprzedać. :3

      Usuń
    2. Hmm, coś dziwnego dzieje się z moimi komentarzami...
      A nie, dziękuję. Sklep zawsze będzie tylko w strefie marzeń, mały metraż mam i tylko skoczki się mieszczą.

      Usuń