wtorek, 2 kwietnia 2013

Żeby nie było, że jestem emo

Wymyśliłam kolorki! Oficjalnie przedstawiam moją OC, Raindancer!


typ: pegaz
imię: Raindancer
cutie mark: biało-błękitne pióro
talent: pisarstwo (pozwólcie mi w to wierzyć)
znaki szczególne: beżowa maść, szaro-niebieskie oczy, grzywa w dwóch odcieniach błękitu
uwielbia: pisać, bujać w obłokach (dosłownie i w przenośni), obserwować dzikie i opiekować się udomowionymi zwierzątkami, zwłaszcza króliczkami, prócz tego: czekoladę, gorące kakao i zapach wanilii (smak zresztą też)
nie znosi: chamstwa, natrętów, zimy i śniegu
charakter: jest nieśmiała i zamknięta w sobie, daje upust emocjom w swojej twórczości; boi się kontaktu z obcymi, lubi samotność; łatwo ją zranić; potrafi cały dzień płakać bez powodu i następnego dnia być radosna jak rzodkiewka na wiosnę, jakby nic się nie stało

Czemu Raindancer, skoro nienawidzę deszczu (i wilgoci w ogóle), o tańcu nawet nie wspominając? To taka mała metafora: deszcz=łzy, taniec=radość, czyli można powiedzieć, że śmiech przez łzy, pozytywy w negatywach, coś w tym kierunku. No i wspomnę, że moim ulubionym kucykiem z dzieciństwa była Baby Moondancer z odcinka "Escape from Catrina" (ojej, aż chyba sobie obejrzę ^^) i skojarzyło mi się to imię, gdy próbowałam wymyślić coś sensownego. Łii! Jak zgłupieję i zdziecinnieję jeszcze troszkę, to zacznę pisać fan fiki z Raindancer, tylko nie ma gdzie tego zamieszczać bez robienia siary. Jeszcze jeden blog? Ło matko, nie chce mi się. Ale z drugiej strony... uwielbiam tworzyć. :D

Pełzu pełzu ^^
No to jeszcze kolejny raport z królestwa gekonów. Gdy przy sprzątaniu wygoniłam paskudy z góry, Luna znów weszła mi na rękę - w sumie to zaczynam podejrzewać, że ona po prostu nie patrzy, gdzie idzie i traktuje mnie jak element wystroju terrarium, tylko ruchomy i zmieniający kolory. Przespacerowała się po mnie wte i nazad we wszystkie strony i mama nie zdołała zrobić nam zdjęcia, na którym jednocześnie ona by się nie ruszała i ja nie wyglądałabym jak dekiel.
W tym czasie Boga strzeliła focha i schowała się do kokosa. Gdy podsunęłam jej rękę, polizała ją kilka razy, czyli powąchała mnie, dziwiąc się, co za paluchy jej się pchają do JEJ kokosa. Była czujna, więc chcąc sprawdzić, czy jest w nastroju do polowania, podsunęłam jej suchą pęsetę. Cóż, była w nastroju - o mało mi jej z ręki nie wyrwała. Zeżarła pięć mączników, które jej podałam i poszła spać. Uwielbiam ją. :3
Później chciałam nakarmić jeszcze Morię wciśniętą w kąt między ścianą terrarium a górą. Podsunęłam jej mącznika i chciała go zjeść, dziabnęła kilka razy, ale nie trafiła, lecz wtem Luna poczuła się zazdrosna i bezczelnie wlazła Morii na głowę i zatkała mi do niej dostęp na amen. No co za buc. I musiała akurat wtedy, gdy udało mi się skłonić to małe lunatykujące żyjątko do ciamkania mączników z pęsety. :c Mimo całego jej wcześniejszego rozbrykania i zaufania, jakim mnie obdarzyła - foch. Jutro znów spróbuję nakarmić to malutkie, bo jak parę dni temu wyszła się napić (i wydudliła pół miski), tak od tamtej pory nie wychodziła i mnie stresuje, że pewnego dnia znajdę martwego gekonka na piachu. No ja wiem, że one w ogonie magazynują tłuszcz i mogą miesiąc nie jeść, ale tak jakoś nie lubię, jak moje zwierzątka nie jedzą.

Coś mało marudzenia w tej notce, hm hm. O, już wiem: jestem chora i mam nakaz leżenia w łóżku od lekarza, ale i jutro i pojutrze muszę jechać na zajęcia, bo albo nie mam już nieobecności do wykorzystania, albo mam referat do zreferowania z grupą. No to już jest po prostu chamstwo ze strony losu.

Na zakończenie coś optymistycznego, bo już chyba wszyscy (ze mną włącznie) rzygają tym smęceniem:


Doczekasz jeszcze dnia gdy stopa stanie na brzeg
I pozazdrości ptak tego co w duszy ci gra
A deszcz jeśli już to będzie padał do nóg
I przyjmiesz pokłon zórz jak ekstatyczny dreszcz


Edit: W zeszłym roku na Pyrkonie dwa razy prosili mnie o taniec w przebraniu Kapitana Zee, a mimo to w klipie nie wystąpiłam. Tegoroczny Zee pojawia się już w pierwszej minucie Pyrkon Dance'u 2013. No kurwa mać.

5 komentarzy:

  1. Fajna fotka.Zdrowiej!


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. zdrowiej ;)
    śliczne masz e swoje maleństwa

    OdpowiedzUsuń
  3. Kucyczek piękniczek, nie wiem kto ładniejszy, kucyk, Ty, czy gekon. Mówię jak stara ciocia na spotkaniu rodzinnym... Kapitan Zee, jestem ze wsi i nie wiem kto to jest, trzeba wygooglować i udawać, że wiedziałam wszystko od początku. Nie jesteś emo, to przez pogodę i ohydny śnieg. Wskaźnik samobójstw rośnie, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gekonek się aż zawstydził i schował w kokosie. ^^

      Usuń
    2. Ech, z tymi gekonkami to fajnie, moje myszony potrafią zeżreć pół kilograma karmy w tydzień.

      Usuń