środa, 8 maja 2013

Na brzegu rzeki Dobrzynka usiadłam i smutałam

Wiecie co? Kiedyś chciałam się zabić, i to tak bardzo, bardzo. Byłam głupią uczennicą w wieku od podstawówkowego do licealnego, a powody były następujące:
- bullying,
- samotność,
- strach przed przyszłością.

Na szczęście jestem tchórzem i choć kilka razy próbowałam, to nie byłam w stanie popełnić samobójstwa. Gdyby nie to, już dawno wąchałabym kwiatki od spodu... i miałabym czego żałować. Teraz mi przeszło - nie jest różowo, w porywach jest wręcz ch**owo, ale nabrałam choć tyle rozumu, by ogarnąć, że to najgorsze z możliwych wyjść. Bullying, choć już się nie zdarza, zrył mi psychikę doszczętnie, samotność grozi mi ustawicznie, a o zapatrywaniach na przyszłość nawet nie będę się wypowiadać. Ale poza tym wszystkim jest zbyt wiele rzeczy, dla których WARTO żyć.
 
Ciepło ramion ukochanego.
Królik kicający wokół nóg z radosnym "ny ny".
Piękno zwierząt, które tak uwielbiam obserwować.
Rześkość powietrza po burzy.
Zapach nagrzanej słońcem skóry.
Muzyka poruszająca aż do płaczu.
Nieskończona ilość książek do przeczytania.
To wspaniałe uczucie, kiedy coś tworzę.
Jeszcze lepsze uczucie, kiedy komuś się to podoba.
Wyobraźnia urozmaicająca codzienność.

Zwłaszcza to ostatnie to wspaniała rzecz. Kiedy ktoś mnie wkurza, wyobrażam sobie, że zamieniam się w ogromnego potwora albo space marine i rozwalam go na drobne strzępuszki. Kiedy nudzę się w podróży, wyobrażam sobie, że za szybą pędzi smok (między innymi dlatego lubię podróże pociągiem. Jak już mi się uda wygodnie usiąść). Na nudę w pomieszczeniach mam kilka scenariuszy. Na przykład w kościele (jak czasem zmuszą do pójścia...) - do świątyni wpada Lucien Lachance na Shadowmere, porywa mnie i przez wrota Otchłani zabiera do Cyrodiil. Mrr, ta wizja nigdy mi się nie znudzi. Na nudne wykłady zapraszam zwykle wielkiego gryfa, który zaczyna szaleć po sali i wywołuje panikę. A w różnych, losowych sytuacjach, stojąc lub idąc, wyobrażam sobie, że mam skrzydła i niemal czuję, jak nimi macham, szykując się do lotu.

I co, miałabym się zabić i zostawić za sobą to wszystko, niepewna, co jest dalej, jeśli w ogóle? W bardzo młodym dzieciństwie myślałam, że kiedy człowiek umiera, to jego mózg nadal pracuje i ma się sny. Byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się, że to nieprawda. Mimo to właśnie taką żywię nadzieję co do życia po życiu. Ale pewności nikt nigdy nie będzie miał. Może będzie raj i siedemdziesiąt dwie dziewice, a może wielki, zębaty potwór, który będzie mnie na zmianę pożerał i wyrzygiwał, i tak w koło Macieju przez całą wieczność, albo czarny ekran, game over i złość, bo zapomniało się obola na restart. Nieopłacalne ryzyko.

Matko, jak ja pitolę. Zdecydowanie czas spać. Miłych snów wszystkim.

16 komentarzy:

  1. Jak jadę pociągiem, też sobie wyobrażam lecącego obok smoka ^.^ Jak byłam mała, to ewentualnością był zasuwający obok pociągu jednorożec, ale obecnie smoki niepodzielnie tryumfują.
    Ech, zachciało mi się teraz przejechać pociągiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaa! Właśnie dla takich odkryć kocham internety. :D Do urozmaicenia dodam jeszcze centaura, centaury są sexy. ^^

      Usuń
    2. Ach, centaurów nigdy nie miałam. Ale za to podczas ćwiczeń przed balem gimnazjalnym naszą szkołę niepokojąco często napadała Nazgule, a ja rzucałam się na nich z mieczem świetlnym. To były piękne czasy.

      Usuń
  2. Jako stała czytelniczka muszę się wreszcie wypowiedzieć. Znam Cię trochę z Twojej aktywności na internecie i chciałam Ci za nią podziękować, zwłaszcza za prowadzenie tego bloga. Twoje problemy i zainteresowania ogromnie przypominają moje i bardzo miło mi wiedzieć, że gdzieś tam jest kolejna osoba patrząca na świat w podobny sposób. Rozumiem to, co piszesz tak dobrze, że nieraz łzy stają mi w oczach - ktoś myśli podobnie! Komuś także smoki towarzyszą w podróży! Nie jestem jedyna, ha! :D Dzięki temu czuję się nieco mniej wyalienowana ^^ Także dziękuję, że dzielisz się tutaj swoimi myślami, bo mnie one interesują. Ta świadomość, że nie jestem osamotniona w takim odczuwaniu świata jest bezcenna.

    Faasnu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak miło się czyta takie komentarze. Zaciesz na pysku instant, bo jak powiedziałaś - hurra, nie jestem sama! ^.^ No i dlaczego takich ludzi spotyka się tylko w internetach?

      Usuń
  3. Ja tam często ratuję świat wymachując mieczem przed najróżniejszymi potworami. Na nudnych zajęciach też coś najczęściej wpadnie i trzeba z tym walczyć.
    <3 Wyobraźnia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w pociągu zawsze wyobrażałam sobie pędzącego wilka :) A w kościele (czyli dość daaawnoo) myślałam o głupiośmiesznych filmach (a ludzie się krzywili na moje parskochrumczenie).Przed snem zawsze wymyślam historię (przeważnie z fabułą rzygliwego fantasy-harlequina, ale co tam...). Tak że ogólnie gdy jestem sama jest mi nierzadko lepiej niż w towarzystwie (bywa że na imprezach konam z nudów).
    Tylko testy z chemii cuś się rozwiązywać nie chcą... :D To przez skakanie po różowych chmurkach wyobraźni współczynniki się chrzanią.
    pozdrawiam
    Duslawa

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że tylko ja jestem takim tchórzem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słuchałaś kiedyś starej piosenki Grechuty "Ważne są tylko te chwile których jeszcze nie znamy?"
    Tyyy,weź przestań, ile jeszcze konwentów przed Tobą?!Ilu jeszcze piw nie wypiłaś,ilu książek nie znasz?!
    Kły do góry!jak powiedziano w IV sezonie True blood


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, najbardziej wyskokowy napój, jaki pijam, to kakao. A do grobu mi się nie spieszy, także ten, szafa gra. ^^

      Usuń
  7. Wyobraźnia wspaniała rzecz... ach te smoki robiące rozróbę na dziedzińcu szkoły podczas klasówki :)
    Co do nudny to często jak wracam do domu to wymyślam postacie i wplatam w rozmaite kanony. Moimi ostatnimi owocami jest Alice, krukonka która nie czuje bólu (związane z układem nerwowym) i Adrianna (ta mitologiczna) jako meyerpir który się nie sparkli bo ma umiejętność zmiany wyglądu typu kolor oczu, włosów i wiek. Jest typowym wampirem który pije ludzką krew i dostała zlecenie na Cullenów.

    Przepraszam jeśli nikogo to nie interesuje. A Winky kiedyś wstawiłaś fragment opowiadania osadzonego w przyszłości. Strasznie mi się podobało i czy będzie jakiś jeszcze fragment? *patrzy nieśmiało*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To o meyerpirach jest świetne, powinnaś to spisać. :D
      Opko w przyszłości było jednorazowe, przykro mi. Ale cieszę się, że się podobało. ^^

      Usuń
    2. Szkoda, bo czytało się bardzo fajnie...

      Usuń
  8. Winky, chodzi o pabianicką Dobrzynkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yup. Do tej rzeczki mi najbliżej. ;)

      Usuń
    2. Winky, to Cię czytam, czytam, czytam... a może nawet Cię widziałam kiedyś przypadkiem, o rany, jaki ten świat mały!

      Usuń