poniedziałek, 6 maja 2013

Pan Celofan

Wiem, że jestem nieważna i bez ustawicznego przypominania mi o tym. Że moje problemy są nieważne, że tak naprawdę to ja nie mam żadnych problemów, a w ogóle to wszyscy mają gorzej ode mnie i mam się zamknąć. No to się zamykam i słucham, co wszyscy wokół mają do powiedzenia i zapewniam ich, że lubię słuchać i interesuje mnie to, co mówią, bo to właśnie lubią słyszeć - że kogoś w ogóle to obchodzi. I wiecie co? Też lubię, jak kogoś obchodzi to, co chcę powiedzieć. No ale cóż, trwa to ponad dwadzieścia lat, powinnam się już dawno przyzwyczaić. Tak więc kontynuujcie nieprzejmowanie się mną. Nie słuchajcie, gdy już zdobędę się na odwagę i zabiorę głos, przerywajcie mi, ignorujcie, traktujcie mnie jak powietrze. Mnie nic nie jest, jestem zdrowa, tylko nerki czasem wysiadają, nie mam też własnego zdania, opinii na żaden temat ani nic ciekawego do powiedzenia. Nie mam problemów, a jak mam, to nieistotne. I inni mają gorzej. W obliczu tych bezosobowych "innych" zawsze będę mniej ważna.

To takie zajebiste uczucie - siedzieć gdzieś i kątem oka widzieć, że wszyscy mijający cię znajomi mają cię głęboko w dupie. Albo mówić coś i nagle zdać sobie sprawę, że nikt cię nie słucha. A na koniec jeszcze usłyszeć, że się alienuję i nic nie odzywam. Cóż, teraz już tak. Bo nie mam po co. Jestem tak niewidzialna, że prawie nie istnieję.

Wiem już, kiedy jestem szczęśliwa. Kiedy jestem z dala od ludzi, a blisko zwierząt.



PS Zacznę chyba zbierać pieniądze na psychologa/iatrę/terapeutę. Przy moim tempie "zarabiania" za jakieś pięć lat będę mieć na wizytę wstępną.

7 komentarzy:

  1. Tak, znam doskonale uczucie, kiedy zaczynam mówić, a w połowie ktoś inny zaczyna napieprzać po swojemu. Także to, że bywa, że każde wypowiedziane przeze mnie zdanie jest negowane z miną "a co ty możesz wiedzieć". Niby mam znajomych, ale oni w chwili obecnej wszyscy siedza na studiach i napawają się "dorosłym rzycię". W chwili obecnej jestem totalnym nolajf i forever alone.
    Chociaż...może po prostu obie natrafiamy na nieodpowiednich ludzi?
    Pozdrawiam
    Duslawa-naczelna maruda Śląska i okolic

    OdpowiedzUsuń
  2. Luz blues, przy założeniu że dostanę się na medycynę i ją skończę terapię masz gratis ;) A alienacja nie jest zła jak nie ma nikogo wartego uwagi i wysiłku. I teraz to co wszyscy kochają najbardziej: it's all a matter of attitude ale nie twojego tylko świata a jak mu coś nie pasuje to niech sam się zmienia

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz ten sam typ zafiksowania co ja.

    OdpowiedzUsuń
  4. ech, mi też się wszyscy wpierdzielają w zdanie, albo w ogóle nie słuchają. można się przyzwyczaić, tylko mam wrażenie, że kiedyś się na takiego kogoś wydrę, a wtedy to ja będę wariatką. życie towarzyskie jest czasem besensu.

    OdpowiedzUsuń
  5. A rzuć w diabełki takich znajomych.Albo daj im wyraźny sygnał,że coś Ci nie gra.Niektórzy kompletnie nie rozumieją,że robiąc coś ranią innych.
    Ostatnio mieliśmy spotkanie towarzyskie, kumple z Gdańska przyjechali. I nasza jedna znajoma przez godzinę nawijała o sekcjach zwłok zwierząt i o tym,jak nie można znaleźć pracy...Ależ się nastrój poprawił!
    Trzymaj się,znajdziesz w życiu lepszych.
    A jak zwierzaki?

    Chomik



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuj!
      Zwierzaki żyją i mają się dobrze, dzięki za pamięc. Wczoraj jaszczureczka oglądała ze mną let's play The binding of Isaac (chyba najbardziej psychodeliczna gra, jaką widziałam, McGee's Alice niech się schowa) i była zafascynowana. ;)

      Usuń
  6. Fajnie!
    Zwierzaki nie ględzą i są miłe.Ludzie są przereklamowani.


    Chomik

    OdpowiedzUsuń