piątek, 10 maja 2013

Raport z życia

Cały dzień bez prądu - mieli włączyć z powrotem o 16, włączyli o 19. Czuję się jak rozbitek uratowany z bezludnej wyspy.

Gekonki robią się coraz bardziej kicate. Luna już codziennie wieczorem podchodzi do szyby i zaczyna drapać, póki się jej nie wyjmie, nawet po kilka razy. Potem intensywnie zwiedza biurko, a jak się zmęczy, to kładzie się na zasilaczu od laptopa (cieeepło...), ładuje akumulatorki i znowu zachrzania. Dzisiaj się wystraszyła, jak rzuciłam się, by ją uratować przed spadnięciem za biurko i ku memu zdziwieniu, wskoczyła na ścianę i zaczęła się wspinać po tapecie. Przy najbliższym sprzątaniu musimy wziąć ze strychu resztki tej tapety i przykleić im na ścianach terrarium, będą zachwycone, bo wciąż próbują się po nich wspinać, ale są za śliskie.

Boga rzadziej wychodzi, jeszcze rzadziej wchodzi w interakcje z człowiekiem, ale jak już wejdzie, to zawsze coś odwali. Ostatnio oglądała ze mną let's play gry The binding of Isaac i była zafascynowana. Rozklapiła się na ciepłej dłoni i śledziła pilnie każdy ruch na ekranie: "O Bozie, a cio to? A to? A to cio? Rusza się! Mogę zjeść?". Moja kochana Bodzia. ^^

A Moria jak to Moria: głównie śpi, głównie w kokosie. Wychodzi tylko ukradkiem, ożywia się tylko jak zobaczy robala. Oczywiście sama do miski nie pójdzie, trzeba księżniczce podstawić pod nos, a najlepiej włożyć do pyszczka, bo pierdoła nie trafi albo się ugryzie w język i strzeli focha.

Bodzia mi molestuje lubego.
Upolowałam królika!
Moriaczek przyłapany na nocnych spacerkach, sytuacja o tyle dziwna, że do tej pory zawsze poruszała się wyłącznie w poziomie.
W majówkę luby zorganizował nam sesję RPG w jego własnym systemie, osadzonym w realiach Star Wars. Było fajnie, choć mało brakło, a nie wzięłabym udziału, bo akurat tego dnia zbuntował mi się pęcherz i ledwo stałam na nogach z bólu, o udawaniu się tam, gdzie król chodzi piechotą co kwadrans (równo, sprawdzałam) nie wspominając. Jedno jest pewne - z takim organizmem to Jedi byłby ze mnie wujowy. A na samej sesji byłam Sithem, umiarkowanie seksowną iktotchi (choć mnie się tam oni podobają [kolejny pomysł na awykonalny cosplay, yay]) imieniem Hethei i wraz z grupką innych szitów robiliśmy nie wiem co na jakimś statku i kompletnie nie ogarniam, co się działo i dlaczego, ale było fajnie, szczególnie, że moja postać jako słaby punkt ma "nieumiejętność oceny sytuacji" i spotkanie z tubylcami, które powinno być dziecinnie proste, skończyło się dla mnie prawie śmiertelną raną. Sith happens. Jak luby wreszcie zepnie poślady i napisze o systemie na swoim blogu (audycja zawiera lokowanie produktu), to będziecie mogli poczytać więcej szczegółów na tematy techniczne.

Wczoraj z nudów zaczęłam zaglądać do różnych dziwnych folderów w moich dokumentach i trafiłam na zdjęcia swoich prac związanych z malowaniem na szkle, i aż się zdziwiłam, jakie ja ładne rzeczy robiłam. :D Poczytałam też kilka starych lub niedokończonych opowiadań i zostawiło mnie to z mocnym postanowieniem dokończenia tego, co nieskończone. W takich chwilach odzyskuję wiarę w siebie.

Baj de łej, wpadłam na pomysł wydania jakiegoś zbiorku opowiadań w formie ebooka, ale czekam, aż mi przejdzie. Chyba że to jednak niegłupia myśl? Bo w sumie lepszego zastosowania już i tak dla nich nie znajdę.

10 komentarzy:

  1. Jakie śliczności! Ta polująca na królika chyba podaba mi się najbardziej. Aż mi się gekonka zachciało, ale polujący na wszystko pies (no dobra brak czasu i miejsca też) mi to uniemożliwia :D Tak btw urosną jeszcze, czy już takie zostaną?
    Pozdro
    Duslawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urosną, urosną, póki co mają z pół roku. Jakbyś jednak chciała gekonka, to my będziemy je rozmnażać, więc wiesz. :3

      Usuń
  2. Ale one są fajne!!!!Ten na króliku śliczny!!!!
    Fajny pomysł z tą tapetą.


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale gekonki nie są myszożerne? D: Zło czai się wszędzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie dorosły gekon może zjeść mysiego oseska, ale spokojnie, nasze są karmione tylko robalami. ^^

      Usuń
  4. Wydawaj! Ja bardzo chętnie poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój Luby wygląda bardzo podobnie do mojego byłego prawieLubego (biedny Marcin, byłam dla niego taką KROWĄ) :)

    śmiesznie wyglądają gekonkowe grube ogonki

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie jest głupi pomysł. To bardzo mądry pomysł i rób to szybko ZANIM się rozmyślisz! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale wiecie ze to byłby płatny ebook prawda? :P

    OdpowiedzUsuń