poniedziałek, 10 czerwca 2013

Jak nie opisywać swoich dzieł

W szale przygotowań do wydania tego cholernego ebooka (już prawie kończę poprawianie jednego z opowiadań, yay), przeglądam różne inne książki wydane własnym sumptem, głównie na portalu Wydaje.pl, bo zanosi się, że i ja skorzystam z jego oferty. Tym sposobem pocieszam się, że nawet jeśli moja książka zostanie okrzyknięta gniotem roku, to przynajmniej będzie poprawnie zedytowana, przyglądam się, jak inni to robią i wyciągam wnioski, by starać się wypaść jak najlepiej. Czasem, gdy czytam opisy niektórych ebooków, popadam w stupor i zastanawiam się, co kierowało autorami, kiedy wypisywali takie rzeczy. Pozwolę sobie trochę się pomądrować i zacytować co smaczniejsze kawałki, litościwie wycinając namiary, no bo przepraszam bardzo, ale to jednak wstyd.

Podkreślam, że nie oceniam samych utworów, a tylko opisy i formę wydania tychże.

<br><br>To typowa powieść fantasy, której akcja początkowo rozgrywa się w baśniowej krainie przypominającej starożytną Persję. Następnie zostajemy przeniesieni do świata odmiennego, zarówno kulturowo jak i klimatycznie. Bohaterowie noszą mityczne niemal imiona: Zoobar, Meshala, Sunaro czy Nahir. Nie brak w książce tajemniczych wypraw, bitew czy nawet wątków miłosnych. Akcja bardzo ożywiona, pełna niesamowitych wydarzeń, świetnie opisanych przez Autorkę.
<br><br>Opowieść baśniowa, fantastyczna, frapująca. Szybka akcja i lekko napisane humorystyczne dialogi powodują, że trudno się oderwać od pełnego przygód tekstu. Książkę czyta się z wielkim zainteresowaniem.<br>
Reklamując swoją powieść jako "typową" nie wzbudza się zainteresowania, moim zdaniem wręcz zniechęca się potencjalnych czytelników - to raz. Dalsza część opisu brzmi jak napisane na kolanie wypracowanie szkolne, i to tak ze trzy minuty przed dzwonkiem na lekcję - to dwa. Trzy - znaczniki html, wtf? Książka została wydana z konta wydawnictwa Psychoskok, wnioskuję zatem, iż ktoś od nich jest autorem opisu, co każe mi myśleć, że albo umiarkowanie im się chce, albo umiarkowanie potrafią robić takie rzeczy. Jeszcze większych wątpliwości nabieram, gdy po pobraniu fragmentu ponad 500-stronicowej książki widzę, że formatowanie jest w cały świat: akapity raz są, raz ich nie ma, na końcach wersów wiszą spójniki, brak dzielenia wyrazów robi brzydkie dziury w tekście... Pusty śmiech ogarnia, jak po czymś takim czytam na stronie wydawnictwa zapewnienia o profesjonalizmie. A ja, głupia, myślałam, że żeby coś robić, trzeba UMIEĆ to robić.

(...) Autor potrafi zachwycić czytelnika nieprzewidzianymi zwrotami akcji i nietypową dla tego gatunku fabułą. Tutaj niczego nie da się przewidzieć, ale spodziewać można się dosłownie wszystkiego. Na ponad dwustu stronach tych niezwykłych opowieści *pseudonim autora* dzieli się z nami pięknem mitycznych krain, gorzkim smakiem tajemnicy i zaskakującym zakończeniem.
Autor wydaje się sam sobie pisać opisy, dlatego te wszystkie zachwyty nad samym sobą bawią mnie niezmiernie. I choć ma swój mały dorobek - parę nagród, kilka opowiadań opublikowanych w magazynach - to wciąż brzmi śmiesznie, gdy sam o sobie pisze w stylu "Autor jest zajebisty i pisze genialnie, przeczytaj jego dzieła, a na pewno nie będziesz zawiedziony". To bardzo, ale to bardzo częsta maniera u self-publisherów i dla mnie brzmi trochę jak błaganie o uwagę. Czy dzieło nie powinno bronić się samo? Oczywiście, JAKOŚ trzeba się zareklamować, nie można wydać książki i jednocześnie mówić "w sumie to nic nadzwyczajnego, ale będzie mi miło, jeśli ją kupisz, nawet nie musisz czytać", ale wychwalanie się pod niebiosa to popadanie ze skrajności w skrajność. Można dać jakiemuś recenzentowi do oceny i jeśli powie coś pozytywnego - zacytować. Można też wkleić krótki, charakterystyczny fragment. Od razu wygląda lepiej niż niczym nie poparte chwalipięctwo.

(Autorka opowiadania ma 10 lat.) (...)
To będzie hit.
Najmniej subtelne podkreślenie wieku młodego, genialnego pisarza ever.

*Tytuł* to książka całkowicie inna, niż wszystkie. Trudno zaliczyć ją do jakiegokolwiek gatunku, najbliżej jej jednak do dość nietypowej fantastyki (o ile taka istnieje). (...)
Piszę książki w gatunku, który nie istnieje, więc wiem, co to hipsterska literatura, dzifko.
Na poważnie, to opis fabuły wydaje się ciekawy. Jednak złe wrażenie robi powyższy cytat - nie dość, że autor sam nie jest pewien, co właściwie pisze, to jeszcze podkreśla się na siłę niezwykłość dzieła. Again: dajcie takie rzeczy stwierdzić czytelnikom, nie narzucajcie im swojej wizji tego, jak byście chcieli być odbierani.
A formatowanie nie istnieje. Tekst jest wyjustowany i to cały wysiłek włożony w pracę edytorską. Tak sobie mogą wyglądać wpisy na blogu, ale kiedy bierzemy się za KSIĄŻKĘ, to wypada poczynić tych parę czynności, które mają zrobić z niej coś czytelnego.

To idealna książka zarówno dla fanów takiego gatunku jak fantastyka, ale też i dla osób kochających czytać powieści przygodowe czy też romans. (...)
Wszystko dla wszystkich, idealne, doskonałe, miks thrillera, fantastyki, książki kucharskiej i instrukcji obsługi kserokopiarki, kupujcie, kupujcie!
A tu formatowanie woła o pomstę do nieba. Treść zaczyna się jeszcze na stronie tytułowej, tuż pod okładką. Czytelnik staje przed nieporozdzielanym w żaden sposób blokiem tekstu jak skazaniec pod ścianą. Mam szczerą nadzieję, że to wygląda tak tylko w darmowym fragmencie.

Zbiór pięciu opowiadań mojego autorstwa. Zapraszam do sprawdzenia!
Dla odmiany krótko i na temat, choć mało treściwie. Może by tak krótkie opisy poszczególnych opowiadań? I znów - ŚCIANA NIESFORMATOWANEGO TEKSTU. Normalnie zgłoszę się tam i będę robić pracę edytorskie, choćby i po 10gr za stronę, żeby te wszystkie teksty jakoś wyglądały.

Paraliż senny
Zwykle nie zdajemy sobie sprawy z jego istnienia. Jest to pewnego rodzaju klatka, nakładana przez mózg na ciało podczas snu. Powoduje on, że gdy w śnie np. biegniemy, nie wykonujemy ruchów w rzeczywistości. Gdy zasypiamy, nie zdajemy sobie sprawy z jego obecności – rozpoczyna się on, gdy mózg jest pewien, że straciliśmy świadomość. Jeżeli natomiast zachowamy świadomość podczas zasypiania, i dotrwamy wystarczająco długo, aby w niego wejść, możliwe są halucynacje. Od kolorów i prostych kształtów do osób i miejsc. Osoby mające długotrwałe problemy z zasypianiem, mogą niechcący wejść w ten stan.

Paraliż senny jest najczęściej bardzo nieprzyjemny. Występuje uczucie duszenia się i czasami czyjejś obecności. Paraliż senny był źródłem wielu przesądów, nazywano go dusiołkiem, zmorą senną itp. Występuje on jednak bardzo rzadko, średnio u 0,041% ludzi doświadczających świadomych snów.

Paraliż senny nie obejmuje nerwów kontrolujących ruchy gałek ocznych, dlatego w czasie marzeń sennych takie ruchy występują. Jest to sposób na stwierdzenie, czy dana osoba śni. Fazę snu, w której występują ruchy gałek ocznych, nazwano REM (Rapid Eye Movement). (za Wikipedią)

Wszystkie opowiadania powstały pod wpływem snów. Nie biorę odpowiedzialności za swoją podświadomość!!
*przeciera oczy* What? Autor cytuje WIKIPEDIĘ? W opisie swojej książki? Ba - cytat z Wikipedii JEST opisem książki? No czegoś takiego jeszcze nie było. Wyobrażacie sobie wciąć do ręki "Jeźdźców smoków z Pern" i z tyłu okładki przeczytać jedynie: "Smok – fikcyjne stworzenie, najczęściej rodzaj olbrzymiego, latającego gada. Występuje w licznych mitach i legendach oraz w literaturze, filmach i grach. Według wielu mitów (...)"? To brzmi jak jakaś parodia. Tym bardziej, że na dobrą sprawę, opis ten nie ma nic wspólnego z treścią. W jednym i drugim przypadku.

Ta książka to niezwykła opowieść o miłości. Z dużą ilością fantastyki jak ktoś lubi czytać taki gatunek to mu się spodoba. (...)
A jak ktoś nie lubi TOCOTERAS?!
Wystarczyło dać do sprawdzenia pani od polskiego, żeby zrobiła z tego opisu coś czytelnego.

w roku bodajże 1980 a może jeszcze 1979 zdarzyło mi się napisać wiersz, brzmiący mniej więcej tak:
*wiersz, nieistotne, więc wycinam*
...tytułowe zdjęcie zrobiłem w zeszłym roku, to skrzyżowanie Gdańskiej i Dworcowej, stara kobieta z roku 1979 stała kilkanaście metrów na lewo, tam gdzie obok galerii obrazów a naprzeciwko księgarni jest przystanek tramwajowy...
Systemy się zmieniają, pewni ludzie są zawsze zaś na marginesie, o tym też jest w tym opowiadaniu, ale króciutko, więc może umknąć...
Wszystko fajnie, ale strumień świadomości to jednak gdzie indziej, a nie na opis książki czy tam opowiadania, proszę...

Książka dla osób 18+, ze względu na użyte słownictwo i sceny.
Zawiera wszystkie aspekty dobrej książki, wciąga i zaskakuje.
Znajdziecie tu elementy horroru, romansu i fantastyki.
Zebrała już kilkanaście pozytywnych opinii.
Jest to moja pierwsza dokończona książka, której poświęciłam mnóstwo czasu i z której jestem dumna.
Serdecznie zapraszam do zakupu.
Brakuje mi tu jeszcze jakiejś sztywnej aktorki w żakiecie, ucharakteryzowanej na Ważną Osobę, która by powiedziała na końcu: "Polecam, Kunegunda Nowak".
Aha, no i my też jesteśmy dumni. *daje Scooby-chrupka*

Starałem się, by powieść ta była jak najmilsza w czytaniu, i przypominała bardziej coś w stylu „Warcrafta”, niż „ Zmierzch”, albo „ Harry’ego Pottera”, bez najmniejszej urazy dla fanów tychże dwóch książek. (...)
Dam sobie rękę uciąć, że w książce są setki błędów, lecz ja dopiero zaczynam i absolutnie nie oczekuję niczego poza sprawiedliwymi komentarzami, które pozwolą mi zobaczyć własne niedociągnięcia i się rozwijać.
Ugh, tego nienawidzę najbardziej - porównywania do innych, znanych dzieł. Tu na dokładkę autor - najwyraźniej bardzo młody - obraża inne, znane dzieła, ich autorów i fanów, i dodanie na końcu "bez urazy" nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Nie wiem, czy pokorę autora liczyć na plus (ebook jest darmowy), czy i tak opierdzielić za wypuszczanie w - było, nie było - wydawnictwie czegoś, z czego zdaje sobie sprawę, że zawiera masę błędów. Nie ucinaj sobie rąk, tylko do roboty! Ze wstydu bym się spaliła, wypuszczając coś choć odrobinę niedopracowanego, nawet w niszowym, self-publishingowym wydawnictwie.

Niniejsza powieść jest przeznaczona tylko i wyłącznie dla czytelników pełnoletnich. Znajdują się w niej między innymi szczegółowe opisy aktów seksualnych, wieloosobowych orgii, a także brutalnych morderstw.
To ostrzeżenie czy zachęta? Oczyma wyobraźni widzę bandę podnieconych gimbusów, którzy wyrywają sobie tę książkę i się cieszą, że "ojaaa, są seksy". No i trochę spoiler. I sztywne jak świeżo wykrochmalony obrus.

Powieść z dziedziny Fantasy. Pisarka przenosi nas w czasy średniowiecza , gdzie rycerze przeplatają się z wiedźmami w zyciu i duchami. Zło i dobro razem czy oddzielnie? Wspaniała książka przygodowa.
Tu mam kilka problemów. a) Dziedzina fantasy. b) Interpunkcja. c) Rycerze przeplatający się z wiedźmami w życiu. d) I z duchami. e) Poproszę zapakować osobno.
Serio, czytając opisy w tym stylu, boję się, jaka może być właściwa treść. Czy to aby po polsku? Czy sprawdzone było przez kogokolwiek? A najzabawniej, jak autorzy wyceniają podobne 100-stronicowe książeczki na 55zł (sic!), podczas gdy średnia waha się między 8zł a 15zł, powyżej 20zł to już raczej tylko poradniki.

Tyle. Wracam do nauki historii sztuki. *płacze* Nienawidzę uczyć się historii, jakiejkolwiek...

3 komentarze: