poniedziałek, 1 lipca 2013

Powariujmy

Wiecie, co mam ochotę zrobić? Któregoś zwykłego, szarego, roboczego dnia przebrać się za Zee, wyjść tak na ulicę i potrollować na przykład na Piotrkowskiej. Kij z tym, że trzy czwarte przechodniów nie miałaby pojęcia, kim jestem, starsze pokolenie dopatrywałoby się w tym stroju jakiegoś esesmana albo bolszewika, a straż miejska mogłaby mieć o coś pretensje. Biegałabym sobie, śpiewała na całe gardło, pogadała z Tuwimem na jego ławeczce... i być może wywołała u kogoś uśmiech, za darmo i anonimowo. To by było super.

To chyba wina monotonii. W moim życiu nie dzieje się nic nadzwyczajnego, nie mam żadnych fascynujących historii do opowiedzenia znajomym... znaczy, w sumie mam, ale ich skala jest trochę inna. Nie wyobrażam sobie któregokolwiek z moich znajomych z zafascynowaniem wysłuchujących opowieści w stylu "Dzisiaj spotkałam sójkę i gapiłyśmy się na siebie, i to był taki piękny, magiczny moment" - no bo kogo to obchodzi? Tak więc swoje małe przygody zachowuję dla siebie, a świat musi myśleć, że jestem straszliwą nudziarą.

Ech... No i nic. Wakacje, lato, względna wolność, mam czas na pisanie i marzenia. Wpadłam parę dni temu na pomysł opowiadania o królestwie królików, na które wtargnęło plemię dzikich koni i zwaśnione strony stają do walki, a wszystko w stylu "Legend sowiego królestwa" i króliki noszą zbroje z ostrzami, dzięki czemu mają szanse w starciu z prymitywnymi końmi uzbrojonymi wyłącznie we własne kopyta. I choć to wszystko wygląda zajebiście w mojej głowie, to obawiam się, że efekt końcowy zostałby wyśmiany. Hrmpf, nie znajom siem. Co nie zmienia faktu, że strasznie chciałabym napisać kilka historii w tym stylu. Niestety, w Polsce nie cieszą się dużym powodzeniem i wszystkie tytuły można policzyć na palcach jednej ręki. Hmm... W sumie miałam pisać bez poczucia misji, ale gdyby udało mi się wypromować i rozpowszechnić ten gatunek, to by już było jakieś osiągnięcie. Nowe marzenie!

Chyba bez sensu pitolę. Nudno tu trochę...

Edytka, bo głupio pisać dwie notki tego samego dnia (niby od dawna wiadomo, żem nolife, no ale ten). W poszukiwaniu plagiatorów, przypadkiem trafiłam na mojego starego blogaska i chciała mnie złapać nostalgia, ale wszystko zepsuł fakt, że w blog.pl wprowadzili jakieś debilne zmiany, cały śliczny szablon poszedł się paść i w związku z tym blożek wygląda jak kubeł na śmieci. Ale to nic - jak przeczytałam, jakie duby smalone i emosmęty tam wypisywałam, to mi żal dupę ścisnął i zakrzyknęłam gromko: KILL IT WITH FIRE! Niestety, wszystkie próby zalogowania się spłonęły na panewce. Gdy loguję się po raz pierwszy, serwis informuje mnie, iż:
Twoje wszystkie blogi zostały ulepszone.
A w dupę sobie wsadźcie takie ulepszenie.
Następnie każe mi się zalogować drugi raz. Gdy tak czynię, mówi, że powinnam się logować przez blogpl.onet.pl (dafak iz dat?). Gdy to robię, znów odsyła mnie do informacji o tym, że moje blogi zostały "ulepszone" i mam się zalogować przez blogpl.onet.pl. Stopień wkurwienia rośnie. Wychodzi na to, że mam konto nieaktywne w tym nowym serwisie. Zgodnie z instrukcją, idę się zarejestrować. Ale dup - adres e-mail zajęty, ani słowa o aktywacji od nowa czy czymś takim. No to rejestruję na inny e-mail. Iii... mam nowe, całkowicie zbędne konto i wciąż nie mogę się dostać na stare. Temperatura rośnie... Wylogowuję się, próbuję jeszcze raz zalogować się na stary e-mail, a tu nagle informuje mnie, że nieprawidłowe hasło. Wpisuję hasło z nowego konta... i mnie wpuściło. Czy ktoś tu cokolwiek rozumie? Bo ja się bardzo staram, ale nie. No i tak mój śliczny blogaś, który przestał być śliczny, istniejący w przedziale 2003-200bodaj9 odszedł do krainy wiecznych łowów. Teraz wszelkie kompromitujące materiały znajdują się tu, bez gimbazjalnego angstu i podstawówkowej dramy.

PS Boga ma nowy pseudonim: Geek-onek. Bo jak ją wyjmuję z terrarium, to rozklapia się na ciepłym zasilaczu albo klawiaturze i ogląda ze mną let's playe (naprawdę ogląda, śledzi każdy ruch na ekranie). Muszę jej zapuścić coś z Gwiezdnych wojen, wtedy jej imię stanie się całkowicie kompatybilne z przydomkiem.

Geekonek rozklapia sadło i ogląda.
Ej, ciowiek, ale te lecpleje z konikami to nudne są, załącz no Isaaca.
Bonus: SOON.

7 komentarzy:

  1. Winky, Winky, Winky, jak ja KOCHAM czytać Twoje nowe posty.
    Tak, komentuję jakąkolwiek notkę po raz pierwszy. Ale do diaska, jesteś mimo wszystko najciekawszą osobą jaką znam.
    Wybiegnij tak na ulicę, chociaż... Cóż, jak ludzi dziwi chodzenie uśmiechniętym i życzenie wszystkim miłego dnia (przetestowane; jeszcze nigdy wcześniej nie czułam się większym alienem), to Twoje... zachowanie... Nie, nie wzbudziłoby ani trochę zdziwienia, naprawdę :D
    Szczerze mówiąc, ja opowiadam takie zwykłe swoje przygody przyjaciółce. "Dzisiaj szłam ulicą i nagle prawie się przewróciłam, ale sobie przypomniałam, że umiem chodzić, więc nie upadłam. Obok szła jakaś kobieta i się jakby uśmiechnęła, yay!" Naprawdę, to nie jest dziwne, jeśli ma się towarzystwo, które będzie jak "o jaaaa, co za przygoda, mnie dzisiaj ugryzł komar, a ja go nie zabiłam. to była taka magiczna chwila..."
    Pozdrowienia, Winky. Miłych wakacji. Albo po prostu czasu, w którym powinno się odpoczywać, ale jest się zbyt leniwym na to.

    OdpowiedzUsuń
  2. czekam na zee na miescie :D cykalabym fociele :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Patrzta ludzie, ale na bloggerze na razie zapowiadanych zuuych zmian nie widać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Winky, a można się dołączyć do trollowania na ulicy? ^^"

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak przy okazji Smisów słyszałaś o tym? http://pl.store.thesims3.com/dragonvalley

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yup, ale nie mam warunków do trójki, a te smoki wyglądają trochę jak kury. xD

      Usuń