sobota, 27 lipca 2013

This is how it feels when you take your life back

Po lekturze "Olbrzymich kości" Petera S. Beagle'a i opowiadania "Opowieść Choushi-wai (mrr, jak ja kocham nazwy własne u Beagle'a, są genialne w brzmieniu), odkryłam źródło swojej głupoty.

- Rok łaski - mówił dalej król - jeżeli tylko mi powiesz, dlaczego uważasz, że jesteś głupia. (...)
- Myślę za dużo - wymamrotała pod nosem. - O to chodzi.
- Myślisz za dużo - ostrożnie powtórzył król. Powoli zdjął swoją szarą koronę, aby podrapać się w królewską głowę. - Tai-sharm, to nie jest typowe dla głupców.
- Panie, moi przodkowie to wieśniacy od wielu pokoleń. Żaden z nich nie chodził do szkoły, żaden nie myślał o niczym, tylko co posiać i kiedy. Żyli nędznie, byli tego świadomi, ale byli również na swój sposób zadowoleni. Tylko ja, Tai-sharm, zawsze gdy kopię, orzę albo pielę, spoglądam w górę, żeby pomyśleć o... rybie. O tym co bogowie jedzą na śniadanie. O takich głupich rzeczach, o pieśniach i błyskawicy, o statkach żeglujących po morzu, o tym czy niebo po drugiej stronie świata jest tego samego koloru. O powietrzu, właśnie, o powietrzu, czy potrafisz, panie, to pojąć? Nigdy nie byłam nieszczęśliwa, ale szczęśliwa też nigdy nie byłam - nie tak jak oni, jak ludzie z mojej wioski, moja rodzina, nie tak jak oni. To zrozumiałe, jestem głupia nawet jak na wieśniaczkę.
"Opowieść Choushi-wai", Peter S. Beagle

Czuję się o tyle gorzej od Tai-sharm, że w mojej rodzinie nie ma "wieśniaków" i wszyscy są mądrzy - ten magister, ten inżynier, wszyscy po studiach, wszyscy wykształceni, od lat trzymający się jednej pracy, dobrze zarabiający. Moje pokolenie zmierzające w tę samą stronę - studia takie, śmakie i owakie, tu pedagogika, tam medycyna, zarządzanie... No i jedna czarna owca, która ledwo się na kulturoznawstwie utrzymuje, która nawet nie chce na nim być, która jako jedyny plan na przyszłość ma bardzo enigmatyczne "zostać pisarzem". Która non-stop fantazjuje i rozmyśla na wszelkie tematy, niemające dla nikogo żadnego znaczenia. Z punktu widzenia państwa/społeczeństwa, jestem gówno warta. Boli mnie to, ale nie mam zamiaru tego zmieniać tylko dlatego że ktoś się ze mną nie zgadza, nawet jeśli okazałoby się, ze wszyscy się ze mną nie zgadzają. Nie żyję dla państwa, którego nic nie obchodzę, dla którego jestem tylko jakimś procentem statystyki. Żyję dla siebie, dla TU i TERAZ.

Ustaliłam sobie deadline na ebooka - koniec sierpnia. Jak do pierwszego września nie będzie wisiał tu, obok, w Kąciku Autoreczkowym, to będziecie mieć szansę dać mi za to w łeb na Polconie.

A propos konwentów - miałam piękne marzenie, że wydrukuję ileś-dziesiąt egzemplarzy tego zbioru, wykupię miejscówkę na Pyrkonie i będę się lansować, w pogardzie mając komentarze o "urażonej aŁtoreczce" i "self-publishingowym gównie", i choć ominęłyby mnie wszystkie atrakcje, to może ktoś by się zainteresował, może nawet ktoś ważny, kto mógłby mi pomóc na dalszej drodze wydawniczej, i pogawędziłabym z wami, i żywiłabym się przez trzy dni colą i 7daysami, i byłoby fajnie... Ale wtedy przyrżnął mi w łeb Młot Rzeczywistości i zaraz przypomniało mi się, że jestem biedna jak mysz kościelna, że to najgłupszy pomysł we wszechświecie i w ogóle to ucz się filozofii i historii sztuki, bo nie zdasz.

Nie zależy mi. Na niczym innym poza pisaniem już mi nie zależy. Wiszę gdzieś tak pomiędzy World so cold a Not gonna die i marzę o chwili, w której będę mogła zagrać na nosie wszystkim, którzy kiedykolwiek wątpili w moje możliwości.

E: Zmieniłam szablonik, a co. Stary był prześliczny, ale irytowała mnie nieczytelna czcionka i fakt, że obrazek niecnie wykorzystany (mimo że podpisany). No to teraz jest narysowany przeze mnie pegazik, realistyczna wersja mojej Raindancer, tiu tiu. Ino za radzieckiego boga nie mogę dobrać do tego odpowiedniego tła, te dechy wydają mi się trochę obleśne. :S

11 komentarzy:

  1. Trzymaj się Winky, masz cel i to jest najważniejsze. Niby za bardzo nie mam jak się wypowiadać (zero doświadczenia w tej dziedzinie), ale wierzę w ciebie. Wierzę, że dasz radę i zagrasz im na nosie. Na Polconie mnie nie będzie, a szkoda bo chciałabym cię poznać osobiście. Co do państwa to prawda, bolesna prawda. Cóż pisz dalej i marz, bo marzenia są piękne.

    OdpowiedzUsuń
  2. A właśnie śliczna nowiutka szata graficzna, choć poprzednia też była piękna :)

    (nabijam komcie, sorki ^^")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szkodzi, ja się tam cieszę. xD

      Usuń
  3. Tia, ja sobie marzyłam, że druknę z setkę egzemplarzy mojej "genialnej" powieści i będę chodzić po szkołach i robić spotkania i się ludziom spodoba i... no, wiadomo ;> Tylko teraz wszystko, co napiszę, wydaje mi się za kiepskie. Dobrze, że Ty nie masz takich problemów i wierzysz we własną twórczość ;)
    A pegazik śliczny. I mi się tam te deski nawet całkiem podobają ;]
    Co do Polconu, tworzysz jakiś kolejny fajny cosplay? ;>

    An-Elenel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wątpliwe, niestety, miałam pomysł, ale nie miałam kasy. Ale nie ma tego złego, będzie okazja do pochwalenia się moimi fantasy-kiecami. ;D

      Usuń
    2. Grunt to pozytywne myślenie ;] Choć szkoda... A planujesz prowadzić jakiś punkt programu? Gdybym na Pyrkonie zauważyła w programie Twoją prelekcję, pewnie bym wpadła, ale niestety przegapiłam.

      An-Elenel

      Usuń
    3. Tyż nie. W ogóle jakoś tak mało ogarniam ten Polcon, prawie zapomniałam, żeby w ogóle na niego jechać. ^^

      Usuń
  4. Dasz radę Winky, wierzę w ciebie. Ciebie jeszcze zekranizują, a tym wszystkim mądralom oczy z orbit powyskakują :) (nie czuję jak rymuję)
    Nie sądziłam, że kiedyś to napiszę, ale czekam z niecierpliwością na koniec sierpnia.
    Duslawa

    OdpowiedzUsuń
  5. Kłania się jedyna humanistka w rodzinie matematyko-fizyków :) moja mama zawsze patrzyła na moją twórczość z pobłażaniem i goniła mnie do tych wszystkich dziwnych podręczników i nie rozumiała (och, jak to autoreczkowo brzmi), że jednak nie skończę ani matematyki, ani ekonomii ;) ostatnio przeczytała pismo, które dla niej napisałam i suszy mi głowę, że mam pisać TERAZ, NATYCHMIAST artykuł/opko/cokolwiek ;)) także zobaczysz, jeszcze wszyscy będą Cię błagać, żebyś pisała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałam jeszcze napisać, że pegazik cudny, szkoda, że nie Jednorożec ;)
    (też nabijam komcie, jeszcze kilka takich osób i zostaniesz "znaną blogerką, która ma po 100 komciów")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo Koza. :D
      Może lepiej, żeby nie błagali, bo popadnę w totalny narcyzm i samozachwyt, a wtedy będziecie mieli mnie dość. xD

      Usuń