niedziela, 11 sierpnia 2013

30 dni z książkami w pigułce

Znów huśtawka bujnęła mi się w niewłaściwą stronę i zaczęłam pisać swoje typowe emożale, ale przeczekałam, bo już nawet ja rzygam tymi wiecznymi smętami. Zamiast tego zrobię coś, co zaczęłam robić na facebooku, ale tam nikogo to nie obchodzi, więc przeniosę tutaj. 30 day book challenge! Spamowanie codziennie jedną notką jest passé, więc niech będzie wszystko naraz.

Jednak zanim to nastąpi, muszę podzielić się pewnym odkryciem. Pojechałam z gadami do weterynarza, bo baliśmy się, że Moria ma krzywicę, a Boga coś nie jadła. No i tam badanie, pitu-pitu, pierdu-pierdu, Luna zdrowa i wyrywała się jak dziki rex odłowiony z dziczy, Moria nie ma krzywicy, tylko stary uraz i słabe mięśnie, zaś Boga.. okazała się być Bogiem. Cóż, przynajmniej nie musimy już się starać o samca, by rozpocząć hodowlę, problem w tym, że szanowny pan zapchał się piachem, jest totalnie sfochany na to, że ktoś śmie jego królewską mość kilka razy dziennie podnosić i podawać mu lekarstwa (syrop na zaparcia o smaku pomarańczowym, mmm!) i nadal nie je. W każdym razie, ku memu ubolewaniu, pan gekon został przemianowany na Rancora (by choć odrobina starwarsowego klimatu się uchowała) i powoli zbliża się koniec kuracji, wobec czego być może zacznie jeść. Póki co kwacze, prycha i ucieka za komody.

Back to bussiness. Na okładkach podaję linki do odpowiednich stron na lubimyczytac.pl (które jest świetne do dzielenia się opiniami, ale koszmarne pod względem uporządkowania książek, nawet nie ma podziału na serie i cykle, a każde wydanie jednej powieści ma swoją osobną stronę, przez co parę razy zgłupiałam, bo "zaraz, przecież ja to oceniłam, gdzie moja opinia?" -.-).

Dzień 1 - Twoja ulubiona książka
Mówiłam tu o tym nie raz, powtórzę raz jeszcze: kocham fantastykę, kocham króliczki, a "Wodnikowe Wzgórze" zapewnia jednego i drugiego pod dostatkiem, co prawda bez smoków, ale i tak jest zajebiście. Jest świetnie napisana, wspaniale pokazuje świat z perspektywy życia królika i urozmaica je o te wszystkie wierzenia i legendy. A dodatkowo zawiera najpiękniejszy cytat o śmierci, jaki znam: "Moje serce przeszło na stronę wrogów, bo mój przyjaciel zatrzymał się dziś w biegu". To "zatrzymać się w biegu" - przepiękna metafora.

Dzień 2 - Książka, którą lubisz najmniej
To nie jest tak, że ja tej książki nie lubię. Ja jej szczerze, dogłębnie NIENAWIDZĘ. Uważam ją za najwyższej klasy gówno, a wkurza mnie tym bardziej, im więcej fanów zdobywa. Jest beznadziejnie napisana, główna bohaterka to głupia, pusta dzida, która w byciu merysujką bije na głowę wszystkie bohaterki książek zanalizowanych na Czarnych owcach, a wpychane na siłę, bez ładu, składu i polotu poglądy autora (szczególnie wobec kobiet) doprowadzają mnie do furii. Jestem przeciwna paleniu książek, ale gdyby ktoś dał mi cały nakład wszystkich tomów tego czegoś i miotacz ognia, to nie wahałabym się ani chwili.

Dzień 3 - Książka, która Cię kompletnie zaskoczyła
Po intrygującym początku, przez 3/4 tego opasłego tomiszcza towarzyszyły mi myśli: nudy... straszne nudy... przerażające wprost nudy... Po czym na zakończeniu się poryczałam.
Ale tom drugi już nie zaskakuje i jest przez całe 700 stron jednakowo NUDNY. Aż ostatniej części mi zwyczajnie czytać NIE CHCE, mimo że ciekawa jestem, jak to wszystko się kończy. Bo, niestety, w całej trylogii najciekawszy jest świat: brak słońca, brak roślin, padający z nieba popiół. Szlachta żyjąca jak pączki w maśle i uciśnieni, wykorzystywani skaa. I Zrodzeni z Mgły: ludzie zdolni trawić metale i dzięki nim zyskiwać nadzwyczajne zdolności, najmocniejszy punkt powieści. Niestety, wszystko to przytłoczone jest strasznie powoli rozwijającą się akcją, jakby autor znał tylko jeden sposób zaskakiwania: przynudzać przez 200 stron i nagle sru, dowalić wydarzeniem.

Dzień 4 - Książka, która przypomina Ci o domu
Jak ja lubiłam tę książeczkę, jak byłam w podstawówce! <3 Wypożyczałam ją przed każdym końcem roku szkolnego, żeby dobrze nasiąknąć wakacyjnym klimatem. Do morza mam daleko od domu, ale w dziecięctwie co roku wyjeżdżaliśmy nad morze, więc zapewne dlatego mi się skojarzyła.

Dzień 5 - Książka non-ficiton, której czytanie sprawiło Ci niekłamaną przyjemność
Czy ktokolwiek, kto zna Marleya, nie czytał tej książki z przyjemnością? Wszyscy wiedzą, jaka jest: zabawna, pełna inteligentnego humoru, a jednocześnie wzruszająca do łez (nawet mojego tatę, który wychował się w domu, w którym psy się głaskało patykiem, a teraz śpi z jednym na kanapie przed telewizorem). Co zaś się tyczy filmu: nie lubię go. Wszystko zepsuł Owen Wilson, który grał Johna. Nie lubię go i tego, że gdzie by nie grał, to przez 3/4 filmu ma tę idiotyczną minę zdziwionego dziobaka. Scena śmierci Marleya była jak dla mnie zbyt sucha, Wilson grał kompletnie bez emocji, nie wycisnął ze mnie ani jednej łzy. Jeśli miałabym polecać: książkę zdecydowanie tak, film - zdecydowanie obejdzie się.

Dzień 6 - Książka, przy której płaczesz
I przy książce, i przy filmie płaczę jednakowo głośno (choć film lubię o tyle bardziej, że ma wyraźniejsze elementy fantastyczne).

Dzień 7 - Książka, przez którą trudno przebrnąć
Ciekawostka: ta ponad 500-stronicowa książka składa się z dwóch akapitów. Dwóch. Akapitów. Dwa akapity na 500 stron. 
BOŻE.
Z własnej woli nie sięgnęłabym po tę powieść, ale musiałam ją przeczytać na zajęcia, od deski do deski. To była istna katorga. Mało mnie interesuje aspekt ucierania nosa Austriakom za olewanie zbrodni Hitlera i tak dalej, mnie interesuje to, że ta książka jest kompletnie NIEINTERESUJĄCA. To pół tysiąca stron jednakowego, powtarzającego się narzekania i malkontenctwa w kółko o tym samym, na dokładkę będącego tą cholerną, nieporozdzielaną akapitami ścianą tekstu. I jeszcze to zdziwienie na uczelni, dlaczego ja się tym nie zachwycam, uch...

Dzień 8 - Mało znana książka, która nie jest bestsellerem, a powinna nim być
No i niech mi teraz ktoś wytłumaczy: dlaczego beznadziejnie napisane, szowinistyczne gówno Ziemiańskiego (patrz: dzień 2) jest bestsellerem, a intrygująca opowieść o głuchym chłopcu posiadającym największy dar tworzenia iluzji w dziejach jest pomijana milczeniem? Ach, no tak, bo nie ma w niej bezsensownej, wciskanej na siłę golizny, a główny bohater nie jest ideałem bez skazy. Dla mnie właśnie to jest najmocniejszym punktem książki - że osoby obdarzone największymi darami przypłacają to różnymi ułomnościami, jak właśnie na przykład głuchota, braki w kończynach czy niepełnosprawność umysłowa. Taki ciekawy motyw, a tak mało zainteresowania.

Dzień 9 - Książka wielokrotnie przez Ciebie czytana
I dotyczy to wszystkich tomów. Za każdym razem, kiedy czekałam na powstanie kolejnego tomu czytałam całą serię co najmniej po dwa razy.

Dzień 10 - Pierwsza książka przeczytana przez Ciebie
A bo ja wiem? Pełno książeczek dla dzieci się walało po domu, z których pamiętam głównie wiersze Tuwima i pana kotka, co był chory i leżał w łóżeczku, i nie pamiętam, kto to napisał, i oba Kubusie Puchatki i takie tam.

Dzień 11 - Książka, dzięki której zaraziłeś się czytaniem
Można tak powiedzieć, choć w sumie nie jestem pewna. Niestety, w dzieciństwie miałam dostęp tylko do dwóch pierwszych tomów, niemniej Narnia w znacznej mierze przyczyniła się do mojej niegasnącej do dziś miłości do fantastyki i motywu ucieczki do innego świata.

Dzień 12 - Książka, która tak wycieńczyła Cię emocjonalnie, że musiałaś przerwać jej czytanie lub odłożyć na jakiś czas
Jakoś nic mi nie przychodzi do głowy. Jeśli odkładam jakąś książkę niedoczytaną, to tylko dlatego że jest strasznie nudna albo strasznie durna. Uwielbiam książki wywołujące silne emocje i kiedy coś takiego zaczyna się dziać, to jest właśnie powód, by jej NIE odkładać.

Dzień 13 - Najukochańsza książka z dzieciństwa
Puchatek był fajny tylko wtedy, kiedy czytała go mama. Jak próbowałam sama, to nie wyłapywałam większości komizmów. xD

Dzień 14 - Książka, która powinna się znaleźć na obowiązkowej liście lektur w szkole średniej
ŻADNA. Bo wtedy bym jej nie przeczytała. Yup, przyznaję się - w liceum przeczytałam tylko trzy lektury i ćwierć "Chłopów". Już od gimnazjum miałam dość bezmyślnego wkuwania i tego, że przez lektury szkolne nie mam czasu na czytanie tego, co JA chcę czytać. I z takim nastawieniem studiuję literaturę, ho-hum. ;P

Dzień 15 - Ulubiona książka traktująca o obcych kulturach

Zapewne powinna się tu znaleźć jakaś przyrodnicza typu Cejrowski albo Wojciechowska, ale po prostu nigdy nie czytałam żadnej podobnej książki. Jakoś mnie nie ciągnie. Lubię, jak coś ma fabułę, nawet momentami tak nudną, jak w kolejnych tomach przygód Tomka. I bohaterów, których da się polubić, w przeciwieństwie do Cejrowskiego.

Dzień 16 - Ulubiona książka, którą sfilmowano
O rany, pamiętam jak w dzieciństwie bardzo chciałyśmy z siostrą obejrzeć ten film, ale nie było żadnej opcji, by do niego dotrzeć, i miałyśmy tylko wspomnienie, że kiedyś leciał na dwójce. Internet to wspaniały wynalazek. Ta animacja to bardzo, bardzo wierna adaptacja, nawet dialogi to dosłowne cytaty z książki (co liczy się na ogromny plus). Animacje i design niektórych postaci bywają dziwaczne, ale to i tak wspaniały film na podstawie wspaniałej książki. I te piękne piosenki...

Dzień 17 - Książka, którą sfilmowano i zrobiono to źle
Matko Bosko kochano, w tym filmie wszystko jest źle i nie tak. Nie ma nic wspólnego z książką, powtarza bez sensu motywy z poprzednich filmów, żeby tylko móc krzyczeć "EJ! TO NADAL NARNIA!" (na przykład co, do diabła, robi na plakacie Biała Czarownica?!), większość elementów pojawia się tylko dlatego że można je zrobić przy pomocy efektów specjalnych, a historia to już w ogóle jest wzięta z rzyci.

Dzień 18 - Twoja ukochana książka, której już nie można kupić
Pff, teraz to wszystko można. Całe dzieciństwo poszukiwałam książki, na podstawie której został nakręcony film "Wyprawa Jednorożca", po czym gdy na mojej wsi zaistniał internet, dowiedziałam się, że ona nie ma polskiego wydania, a parę lat później (w liceum) szarpnęłam się i kupiłam egzemplarz na ebayu, płacąc za wysyłkę tyle, co za samą książkę. Ale opłacało się! <3

Dzień 19 - Książka, dzięki której zmieniłaś zdanie na jakiś temat
Szczerze? Nie wiem. Absolutnie nic takiego nie przychodzi mi do głowy. Żaden wielki przełom ani nic takiego.

Dzień 20 - Książka, którą byś poleciła osobie o wąskich horyzontach myślowych
Lektura tej książki obecnie jest o tyle szokująca, że data jej pierwszego wydania przypada na rok 1953. A tu proszę, tyle rzeczy się zgadza, tyle prognoz wydaje się jak najbardziej prawdopodobnych!

Dzień 21 - Książka, która przyniosła ci wielką przyjemność, ale wstydzisz się przyznać, że ją czytałaś
Nie wstydzę się tego, co czytam. Nawet głupich erotyków - myślałam, że nie znajdę nic głupszego od "La cuciny", ale "Przebudzenie Śpiącej Królewny" okazało się jeszcze głupsze. ;P

Dzień 22 - Ulubiona seria wydawnicza
Brak. Nie miałam do czynienia z wieloma, a tych, z którymi miałam, nie mogę nazwać ulubionymi.

Dzień 23 - Ulubiony romans
Musiałam się wspomóc Biblionetką i okazało się, że jedyne romanse, jakie czytałam, to Saga o Ludziach Lodu. Nie pałam do niej jakąś wielką miłością, ale pierwszy tom podobał mi się najbardziej, był taki uroczy i magiczny, jeszcze bez tego niezdecydowanego bullshitu, czy ta cała fantastyka jest prawdziwa czy da się ją naukowo wytłumaczyć, który się pojawia później, więc niech będzie, że "Zauroczenie" tu pasuje.

Dzień 24 - Książka, która okazała się jednym wielkim oszustwem
Nie tyle ten tom, co cała trylogia. Zapowiadało się ciekawie, świat jest interesujący, historia niezła... ale co do bohaterów, to po prostu nie ma kogo lubić, może poza Idem. Główna bohaterka z każdym tomem irytuje coraz bardziej, każdy jej kolejny wybranek to coraz większe emo i jęczydusza, poza jednym, którego odtrąciła już na samym początku, a który był najlepszy: Jenna, który ponieważ został opisany jako chudy i pryszczaty, nie mógł zostać jej ukochanym, no bo jakżetotak. Matko, jak ja nienawidzę Dubhe za to, jak go potraktowała i autorki za to, że jak tylko Dubhe daje mu kosza w pierwszym tomie, to natychmiast się o nim zapomina na całą resztę. Nooo, ewentualnie przewija się w tle w retrospekcji dotyczącej tej biednej, umęczonej idiotki.

Dzień 25 - Ulubiona autobiografia/biografia
Steve Irwin był moim pierwszym idolem (poza Michaelem Jacksonem, ale wtedy miałam 5 lat i nawet nie ogarniałam, że on śpiewa, po prostu miałam dużo fajnych karteczek do segregatora). Jak dowiedziałam się o jego śmierci, ryczałam jak bóbr. W jego biografii w pełni objawia się jego talent gawędziarski i miłość do zwierząt. Lubię sobie od czasu do czasu zdjąć tę książkę z półki i poczytać na wyrywki.

Dzień 26 - Książka, którą chciałabyś przeczytać, a jeszcze nie jest napisana
Moją, of course. :D

Dzień 27 - Książka, którą byś napisała, gdybyś umiała
Nie rozumiem frazy "gdybyś umiała". [/narcyzm]


Dzień 28 - Książka, której przeczytania bardzo żałujesz
Jezuuu, jakie to durne. Chcecie streszczenia? Proszę: kobieta z dwiema pochwami poszukuje faceta z dwoma penisami. W tle teatr i kobieta z ogonem, masturbująca się nim analnie. To jest kwintesencja literatury współczesnej i powodów, dla których jej nienawidzę i trzymam się z daleka.

Dzień 29 - Autor, którego omijasz
Dorota Masłowska. Jeżu w Borze, nie ogarniam. Ani jej, ani zachwytów nią, ani niczego, co z nią związane. Dla mnie to dno i metr mułu, z powodów wymienionych powyżej. 

Dzień 30 - Autor, którego wszystkie książki czytasz
Clive Staples Lewis. Wciąż zostało mi kilka nieprzeczytanych pozycji, ale mam silne postanowienie nadrobienia zaległości, bo go uwielbiam. Nie tylko za "Narnię".


PS Mam nadzieję, że te pięć osób, które zaryzykowały kupno "Bezgranicza", nie żałują decyzji. ;D

18 komentarzy:

  1. Hmm tez sie podejme zatem wyzwania:P spam power
    1. Zadanie goblina
    Bezkonkurencyjnie najlepsza parodia rpg i typowej fantastyki
    2. Ostatni władca pierścieni
    oto przyklad dlaczego prawa autorskie powinny obowiazywac tez w rosji. Wizja wojny o pierscien z punktu widzenia Mordoru wydaje sie poczatkowo ujmyjaca jednak im dluzej sie czyta tym bardziej rosnie wrazenie WTF? gandalf- idiota, Aragorn- idiota,wiedzmi krol- nigdy nie istniejacy, nazgul- matematyk, jego latajacy wierzchowiec- samolot, trole- rasa bardzo podobna do ludzkiej i inteligentna, sauron- zwyczajny smiertelny krol mordoru...
    3. Ja Klaudiusz
    Bardzo sympatyczna książka o losach kaleki ktory ostatecznie wbrew swej woli zostaje cesarzem imperium rzymskiego.
    4. Kocia kołyska
    "to co zastałem w mieszkaniu ostatecznie utwierdziło mnie w przekonaniu że nihilizm nie jest dla mnie. W srodku panowal kompletny bałagan. Ktoś wysmarował ekskrementami na stole:Co to za kuchnia,
    Skoro brak w niej rzeczy
    Najpotrzebniejszej, ważniejszej niż wszystko?
    Muszę mieć taki pojemnik na śmieci,
    W którym się zmieści cała rzeczywistość.
    W kącie natomiast leżały zwłoki zamordowanego kota na którym położono kartke z napisem: MIAU"
    5. Chyba taka nie istnieje
    6.brak danych
    7. jedyny przypadek na jaki trafilem to "Morigan"
    8. Wypadaloby ponownie dac tu "Zadanie Goblina" ale aby sie nie powtarzalo: "Amber"
    10 tomów fantastycznego swiata o nieskonczonych mozliwosciach pelne blyskotliwych dialogow, stworzen, intryg i wasni.
    9. "Hobbit"
    Swego czasu czytałem ją codziennie. Przeczytana dokładnie 72 razy.
    10. "Baśnie braci Grimm"
    11. "Wyspa skarbów"
    niewiele moge rzec poza tym ze sympatyczna
    12. "Peanatema"
    Wspaniałe scifi o zakonnikach- naukowcach zyjacych w klasztorach bedacych wlasciwie jednym wielkim zegarem i majacych kontakt ze swiatem zewnetrznym tylko przez 10 dni raz na 10 lat.
    13. w dziecinstwie jakos zadnej ksiazki szczegolnie nie lubilem
    14. "Imię wiatru"
    just for fun
    15. "Zew Cthulhu"
    Opowiada o kulturze ryboludzkich wyznawców Wielkich Pradawnych ;-)
    16. "Władca pierścieni"
    nie trzeba tu nic dodawac
    17. "Wiedzmin"
    tu tez komentarz raczej zbedny
    18. wszystko mozna zdobyc
    19. "mag"
    Kryminaly tez bywaja fajne.
    20. "Rok 1984"
    Mimo iz nie podoba mi sie zakonczenie ksiazka w interesujacy sposob pokazuje jak moglyby wygladac nasze czasy i jak jeszcze moze skonczyc nasza cywilizacja.
    21. "Zabójca orków"
    Wstydze sie nieceo że czytam masowki zerujace na licencji warhammera jednak jest w tej ksiazce cos co sprawia ze chce ja czytac zawsze gdy mam ochote na cos lekkiego pelnego humoru i akcji.
    22. "Saga o ludziach lodu"
    Nie przeczytałem wszytkich tomów ale coz...
    23. brak
    24. "tkacz iluzji"
    Sięgnąłem po książke ktora opowiadała o rozwoju utalentowanego maga i co znajduje? Smoki wyglądające jak przerośniete spaniele i druzyne rodem z gabinetu osobliwosci.
    25. czytalem tylko 2 zadna mnie nie zachwycila
    26. kolejny tom "malowanego czlowieka"
    27. wole nie mowic
    28."Biały Smok"
    Booooooooooooring
    29. Clive Staples Lewis
    30. nikt
    Awatar

    OdpowiedzUsuń
  2. "Tkacz iluzji" Białołęckiej rzucił mnie na kolana, a kontynuacje jeszcze przydusiły. Autorka padła chyba ofiarą złego marketingu, czy raczej jego braku, bo na skromnie wyglądającą książeczkę trafiłam przypadkiem i nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Coraz trudniej znaleźć bohaterów, którzy nie byliby typowymi garystujami/merysujkami, a dla pani B. Kamyk i reszta to przede wszystkim ludzie, a nie panaceum na aŁtoreczkowe kompleksy. Także ten, szacun. I żółwik za "Wodnikowe Wzgórze" :D

    Pokrzywka

    OdpowiedzUsuń
  3. No to lecimy:)
    1.
    Teraz chyba „Zamieć” Neala Stephensona – książka, którą się czyta z przyjemnością obcowania z inteligentnym dziełem.
    2.
    Fiona McIntosh – „Zdrada”. To było tak głupie, że nawet się nie nadaje do obśmiania.
    3.
    „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” – po całej sensacji wokół tego cyklu nie spodziewałam się, że rzeczywiście okaże się to całkiem fajne.
    4.
    Brak
    5.
    „Stulecie chirurgów”, Jurgen Thornwald. Nie nawróciłam się z drogi interny na zabiegówkę, ale bardzo dobrze się czytało.
    6.
    „Oznaki życia”, Ken Hillman – znowu okołomedycznie, tym razem wspomnienia anestezjologa. Rzadko się rozklejam na książkach, tu się udało.
    7.
    „Przedwiośnie” – nie jestem w stanie czytać Żeromskiego.
    8.
    „Światło się mroczy”, George R. Martin – szkoda, że PLiO przyćmiło teraz inne książki autora, bo jako całość "Dying of the light" zrobiła na mnie dużo większe wrażenie.
    9.
    „Silmarillion”
    10.
    Nie mam pojęcia, to było dawno.
    11.
    Nie trzeba było mnie zarażać – książki czytałam, od kiedy nauczyłam się samodzielnie składać literki.
    12.
    „Wody głębokie jak niebo” Brzezińskiej
    13. Najukochańsza książka z dzieciństwa
    „Pan kierowca”
    14.
    Niech już przy tym nikt nie majstruje.
    15.
    „Cykl barokowy”, Neal Stephenson
    16.
    Manga też się liczy? „Ghost in the shell”
    17.
    „Wiedźmin”
    18.
    Jeśli się chce, to się zdobędzie.
    19.
    „Schizofrenia”, Antoni Kępiński – może nie tyle zmieniłam zdanie, co otwarłam szerzej oczy na złożoność ludzkiej psychiki. Psychiatria jest fascynująca.
    20.
    „Jak żyć w rodzinie i przetrwać”
    21.
    Znowu manga – „Pokemon Adventures”. Zapomnijcie o kreskówce, to było słabe. Co prawda manga powstawała na podstawie gry, ale postanie są sympatyczne i ogarnięte, fabuła miejscami fazowa, miejscami poważna, a niektóre stworki taaakie słodziaśne.
    22.
    Brak
    23.
    „Bezduszna”
    24.
    „Atlas chmur” – jakie to było nudne. Nie lubię jeśli książka jest udziwniana dla samego udziwniania.
    25.
    Brak
    26.
    „Republika złodziei” Lyncha została wreszcie skończona i lada moment ma zostać wydana w Polsce, więc na myśl przychodzi mi tylko kontynuacja „Krzyża Południa” Ćwieka – znacznie bardziej wolałabym powieść w czasach wojny secesyjnej niż kolejny tom opowiadań, które robią się coraz bardziej wtórne.
    27.
    Książka, którą napiszę jak skończę studia będzie o dramatycznej walce dzielnych leukocytów z inwazją krwiożerczych paciorkowców.
    28.
    Może nie bardzo, ale kontynuacja „Gry Endera”.
    29.
    Pilipiuk – jego styl absolutnie mi nie leży.
    30.
    Joe Abercrombie – bardzo leży mi jego sposób pisania, kojarzy mi się z Tarantino w klimatach fantasy. Ostatnio również Neal Stephenson.



    Będziesz na Polconie? Może jakieś spotkanie autorskie:)


    Galnea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę, można by się gdzieś skumać. :)

      Usuń
    2. Można:) Czytuję twojego bloga regularnie, nawet jeśli komentuję od święta - typowy introwertyk ze mnie.

      BTW, czy uczeń Jayce jest jakąś aluzją do pewnego wynalazcy z wielkim... młotem?

      Galnea

      Usuń
    3. Poniekąd - pomysł był snem, a w tym śnie Jayce wyglądał właśnie jak TEN Jayce. Nie ma to żadnego sensu ani konkretnego nawiązania, ale skoro imię pojawiło się już we śnie, to nie mogłam go zmienić. :D

      Usuń
    4. Cóż, skoro sam chciał się tak nazywać, to nie można było dyskutować;)

      Dobrze, że nigdy nie lubiłam grać tą postacią - teraz zawsze będę ją widzieć z łuskami na gębie.

      Galnea

      Usuń
    5. Nigdy nim nie grałam, ale nie lubię go za bycie rywalem Viktora i za gębę a'la Metroman. A Jayce z mojego snu był całkiem sympatyczny i teraz mam dysonans. D:

      Usuń
    6. Zaiste dostrzegam podobieństwo;) Natomiast ploty na LoLWiki mówią, że Jayce miał być wzorowany na tym panu - nie mogę potwierdzić, nie grałam.

      Pamiętam burzę po opublikowaniu pierwszej wersji biografii pięknisia, w której Viktor wypadł wyjątkowo frajersko. Wyznawcy Wielkiej Ewolucji doprowadzili w końcu do zmiany, natomiast potem przez pewien czas funkcjonowało pojęcie "ujaycawiania historii", polegające na dopieszczaniu nowych postaci kosztem psucia starych. Był to jedyny okres, kiedy wchodziłam na forum LoLa.

      Przepraszam za offtop, ale rzadko mi się zdarza trafić na kogoś, kto też lubi Viktora;)

      Galnea

      Usuń
    7. Jakby zepsuli Viktora Jaycem, to fochnęłabym się na nich forever. Narobiłaś mi ochoty na grę, a od paru miesięcy nawet nie mam LoLa na dysku. :D Chyba pomasakruję trochę botów, łehehe.

      Usuń
    8. W sumie też dawno nie grałam w LoLa. Jakbyś chciała pomordować boty z kimś, to możesz mi wysłać zaproszenie (nick mam jak tutaj). Żadnym pro nie jestem, grywam raczej bezstresowo:)

      Galnea

      Usuń
    9. Chwilowo to jednak będzie stanowić problem, bo odkryłam, że przez ten cały czas LoL zdążył urosnąć do 8gb, a na tym rzęchu nie mam aż tyle miejsca. :C A pamiętam czasy, jak to kiedyś zajmowało niecałe 3... ech. Seriously, co w tej grze pożera aż 8 chędożonych giga? Cycki Ashe?

      Usuń
    10. Obstawiałabym raczej cycki Miss Fortune. W każdym razie na pewno nie jej ciuchy.

      Miejsce na dysku jeszcze mam, aczkolwiek też mnie powoli irytuje ilość plików, które ściągają się przy każdej aktualizacji, zamulając moje i tak biedne łącze. Mam nadzieję, że Dragon Age III będzie miał jakieś rozsądne wymagania.

      Galnea

      Usuń
  4. A ja pamiętam pierwszą przeczytaną książkę, bo było to książka na której dziadek uczył mnie czytać, więc trudno by było, gdyby to nie ona była moją pierwszą samodzielnie przeczytaną (;. Była to taka disnejowska książeczka z ilustracjami na 3/4 strony i kilkoma linijkami tekstu. Były tam dwie historyjki - o urodzinach Królewny Śnieżki (z której nic nie pamiętam, bo to była tylko mdła, krasnoludkowa panika, że im wyszykowanie przyjęcia nie wychodzi) i Trzech Świnkach i Złym Wilku otwierających firmy budowlane i konkurujących ze sobą xD.
    A co do "Ostatniego jednorożca", asdfghjkl so many feelings! Było mi tak żal że nie udało mi się filmu w tv obejrzeć, że następnego dnia udawałam chorą, żeby zostać w domu i obejrzeć powtórkę. Ot, do jakiej desperacji konik z rogiem doprowadził małe dziecko xD. Książkę czytałam z 10 lat temu, ale wciąż pamiętam, że tak mnie zafascynowała, że nie mogłam się od niej oderwać, i te wrażenia, i emocje. Oczywiście upływ czasu i nostalgia mogły mi zatrzeć wspomnienia z tej książki, i pewnie mnóstwo rzeczy mi się myli, no ale. Jednoroginię kochałam coraz bardziej z każdą stroną, niesamowicie podobało mi się, że była taka nieludzka, całkowicie inna. Taka, jakie powinny być magiczne stworzenia, bo kurczę, czemu niby każda fantastyczna istota ma odczuwać i postrzegać świat jak człowiek? Nawet jeśli jest to zidiociały i bucowaty człowiek. I nie było żadnych chromolonych bredni w stylu "lepiej kochać i stracić, niż nigdy nie zaznać miłości", bo Jednorogini żałowała, że zaznała miłości, człowieczeństwa, bo już nigdy nie będzie mogła być tym wspaniałym, niewinnym stworzeniem jakim była. Wkurza mnie strasznie ten motyw w fantasy/sci-fi, że każda istota, nie wiadomo jak stara, inna, mądra, dziwna, okrutna, jak tylko zazna ludzkich uczuć, a miłości w szczególności, od razu się odmieni i stanie się dobra, milusia, i zrozumie wszystkie tajemnice wszechświata, a nawet jeśli je znała, to zrobi to na nowo i w dodatku lepiej, bo MIŁOŚĆ. Daleko mi do hejtu na ludzkość, ale to wywyższanie naszego jednak niedoskonałego i młodego gatunku nad wszystkie inne, nawet gdyby to były istoty starsze od wszechświata samą myślą stwarzające nowe planety i życie, jest wręcz niemożebnie wkurzające. A tak w ogóle to film ma przeokropny dubbing.

    Krakatoa

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatni jednorożec miał śliczną muzykę.
    Achaja -aż tak? A kolejny tom zgłaszano do Zajdla.
    Tez płakałam na Moście od Terabithii!Marley był fajny,a Owena Wilsona też nie lubię.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Achai, możesz przekonać się na własnej skórze: http://niezatapialna-armada.blogspot.com/2012/08/185-eb-jak-bania-czyli-ksiezniczka-w.html - jedyna strawna forma. ;P

      Usuń
  6. Tak,czytałam!
    Achaję też :)


    chomik

    OdpowiedzUsuń
  7. "Bezgranicze" kupię jak tylko wrócę do domu. Nie po to tyle czekałam, żeby sobie odpuścić ^^

    korano niezalogowana

    OdpowiedzUsuń