piątek, 16 sierpnia 2013

Somnamskrybizm: Arena

Postanowiłam przeprowadzić pewien eksperyment: ciekawe sny przemieniać w krótkie opowiadania. Nie wiem, co z tego wyjdzie, bo mam skłonności do słomianych zapałów, a na ten pomysł wpadłam parę minut temu, ale będę korzystać, póki idea wydaje mi się ciekawa. 3/4 pomysłów na opowiadania/powieści biorę właśnie ze snów, często łączę je i elementy z jednych przenoszę do drugich. Uwielbiam tę zabawę, czyni pisanie o tyle prostszym - to jak plagiat, tylko legalny.

Eksperymentowi jako całości nadaję tytuł Somnamskrybizm, co jest naprędce skleconą parafrazą somnambulizmu, z tym, że w tym przypadku nie lunatykuję, tylko piszę. Oczywiście, moja wyobraźnia podsycana marzeniami już widzi efekty tego eksperymentu w skórzanej oprawie ze złotymi okuciami na pierwszym miejscu listy bestsellerów empiku, ale nie uprzedzajmy faktów. obrazek Zależnie od snu i tego, co z nim zrobię, mogą pojawiać się ilustracje i takie tam inne pierdolniki, które uznam za pasujące do całości. Jakiejś wielkiej zabawy formą nie przewiduję, bo uważam, że wszelkie większe gmeranie w formie najczęściej służy li i wyłącznie zamaskowaniu niedostatków treści. Nie, żeby z moich snów dało się wyciągnąć jakieś przełomowe treści (choć kto wie, trololo), ale po prostu wolę się skupiać na tym, CO piszę, a nie JAK.

I ty studiujesz twórcze pisanie, tak?
Mózgu, milcz.

No to tadaaam! Dzisiejszy sen w konwentowych klimatach, bo zbliża się Polcon, wymyśliłam sobie prosty cosplay i nie mogę się doczekać.

Arena

Po półtorej godziny stania w kolejce do akredytacji, możliwość zrzucenia tobołów z pleców była jak pokonanie bossa na ostatnim levelu. Thanatos i Myria cudem znaleźli wolne miejsce w szkole noclegowej, mimo że dzień konwentowy jeszcze nie zdążył się dobrze rozpocząć.
- Myślałam, że użyjesz swojego nicka z wowa – powiedziała dziewczyna, rozkładając karimatę. Jej partner wzruszył ramionami, zajęty przytraczaniem pasa z licznymi kaletkami; zapłacił zań jak za zboże, ale opłacało się, przebranie zakapturzonego łowcy wyszło mu całkiem-całkiem.
- Mam tam konto od gimnazjum, ten nick jest głupi. I nie pasuje.
- Alegvaishar-osiemdziesiąt-siedem nie pasuje? Ee tam – zakpiła i bezczelnie pocałowała go w policzek. W odpowiedzi burknął coś niezrozumiałego. Po chwili oznajmił:
- Idę sobie przykleić blizny, be right back.
I wyszedł z klasy w poszukiwaniu toalet. Myria w międzyczasie zdążyła rozłożyć obie karimaty i śpiwory i przebrać się za nocną elfkę (kto by pomyślał, że coś tak skąpego może być tak niewygodne!), a ponieważ Thanatos wciąż nie wracał, położyła się na brzuchu, by nie uszkodzić naramienników, wyjęła informator i zaczęła sprawdzać atrakcje na dziś, ślepa i głucha na otaczający ją, wesoły tłumek konwentowiczów.
Przynajmniej dopóki nie poczuła łap jednego z nich na swoich żebrach.
- Co ty w ogóle robisz? – wykrztusiła dopiero po chwili, osłupiała. Tajemniczy macant podniósł ją lekko i zbliżył nos do jej szyi.
- Poluję na elfki – odpowiedział powoli, zapewne myśląc, że brzmi pociągająco. – I widzę, że upolowałem niezłą sztukę.
Ruchy macanta szybko robiły się coraz śmielsze. Myria próbowała się oswobodzić, ale przysiadł na jej tyłku (co groziło zniszczeniem kostiumu, nad którym pracowała ponad pół roku!) i nie pozwalał na żaden gwałtowniejszy ruch. Kiedy pocałował ją w kark, przestała dbać o pozory i wydarła się, by spadał, lecz bez skutku.
Wtem ciężar zniknął i usłyszała głuche łupnięcie. Wstała pospiesznie i zobaczyła, jak Thanatos trzyma napastnika za gardło, przyszpiliwszy go do ściany. Z jego oczu strzelały iskry gniewu.
- Dotykałeś mojej dziewczyny – wycedził. Macant, grubawy chłopak w koszulce z Cthulhu, podniósł przepraszająco ręce.
- Sorry? – powiedział niepewnie.
- Wiesz, co cię za to czeka? – Thanatos szybkim ruchem dobył sztyletu i przyłożył macantowi do gardła. – Arena.
- Co? Nie no, stary, nie żartuj, ja tylko...
Ale łowca przestał go słuchać. Żelaznym uściskiem chwycił grubasa za kark i ruszył przed siebie, ciągnąc nieszczęśnika za sobą. Myria przykleiła się do boku swego wybawcy.
- O co zakład – spytał – że wykończą go szczury?
- Nie, ja myślę, że padnie dopiero przy ograch – odparła.
Macant zakwiczał żałośnie.
Przed żelazną kratą prowadzącą na arenę stał wysoki facet w jasnozielonej koszulce z logiem konwentu. W ręku trzymał wysłużony kajecik.
- Co tam, nowego prowadzicie? – spytał gżdacz, jak ich zobaczył.
- Tak, ktoś go musi wychować – powiedział Thanatos. Myria zobaczyła pomiędzy grubymi kratami, jak przez piaszczysty plac biegnie jakiś chłopak w zbroi z kartonu, a gdy tylko zniknął za framugą, w ślad za nim skoczyła z rykiem ogromna mantikora. Po chwili rozległ się wrzask, szybko zagłuszony przez wiwaty tłumu. Grubas wydał z siebie odgłos podobny do „mimimimimi”.
Gżdacz wyjrzał na arenę, po czym znów odwrócił się do nowo przybyłych.
- Okej, może wchodzić. E, Malina! Kratę podnieś!
W czasie, gdy gżdacze próbowali zagonić stawiającego opór macanta na plac, Thanatos i Myria zajęli miejsca na widowni. Stamtąd obserwowali walkę, która – jak się okazało – nie trwała długo. Macant co prawda zdołał uniknąć szczurów, ale trzy włochate trolle nie pozwoliły mu na zbyt długie manewrowanie i wykończyły go. Niezadowolona Myria z przygryzioną wargą patrzyła, jak ciało grubasa zostaje wywleczone poza arenę.
- Nie chcę nic mówić – oznajmił Thanatos z zadowolonym uśmieszkiem – ale przegrałaś zakład.

7 komentarzy:

  1. Polowanie na elfki... Jakie to wszystko piękne ;_; A ja ostatnio nic, ino koszmary, można się urżnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, moje sny ostatnio nie mają większego sensu, ale czasami znajdują się niezłe perełki. No więc wena życzę (jeżeli można tak to ująć ;) )

    OdpowiedzUsuń
  3. WTF XD Cudaśne! I zajebisty pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale świetne! I takie rzeczy Ci się śnią? Fajnie.
    Przy okazji natchnęłaś mnie do spróbowania stworzenia dziennika snów. Wprawdzie też mam słomiany zapał i szybko mogę z tego pomysłu zrezygnować, ale może chociaż kilka ciekawych pomysłów się uratuje.
    A Tobie życzę powodzenia, bo to naprawdę świetny pomysł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia! Czasem nawet z totalnie kretyńskich snów da się wyłuskać fajne pomysły. :D

      Usuń
  5. Naprawdę fajne! ;] I już mi się nastrój konwentów przy tym udziela... Ech, jeszcze z tydzień... ;> A cóż za strój wymyśliłaś, jeżeli to nie tajemnica? Jakby to było coś charakterystycznego, to może bym Cię poznała ;)

    An-Elenel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie coś w stylu Kapitan Zee/postapokaliptyczna dziunia, szczegóły się właśnie dopracowują. ^^

      Usuń