wtorek, 17 września 2013

All the pretty little horses

Nigdy nie pisałam notki interwencyjnej, ale ta sprawa mocno mnie poruszyła.

W 1995 powstało pierwsze w Polsce przytulisko dla koni - zaniedbanych, wyeksploatowanych, przeznaczonych na rzeź. Od tamtego czasu schronisko Tara rozrosło się, obecnie żyje w nim ponad 200 zwierząt, w tym 121 koni, które zyskały nowe życie. Niestety, dwa lata temu zaczęły się poważne problemy finansowe: szczegóły opisane zostały przez prezes fundacji, Scarlett Szyłogalis, tutaj. Jeśli Tara szybko nie stanie na nogi, może dojść do przejęcia mienia fundacji przez komornika, zwierzęta zostaną wystawione na aukcje, a stamtąd trafią najpewniej do rzeźni - miejsca, od którego już raz zostały uratowane.

To wprost przerażająca ironia losu. Serce mi się kraje na myśl o tym, że te wszystkie konie, które już swoje przecierpiały, które zostały odratowane, obdarzone miłością i swobodą, mogą nagle wszystko to bezpowrotnie stracić. Natychmiast przypomniała mi się jedna z najszczęśliwszych chwil w moim życiu: kiedy w okolicznym przytulisku wypuściłyśmy z dziewczynami konie - również takie po przejściach - na łąkę i biegałyśmy razem z nimi. Ani one, ani konie z Tary, ani żadne inne na świecie nie zasługują na to, by po latach ciężkiej pracy skończyć w rzeźni.

Proszę, przekażcie tę informację dalej, udostępnijcie na facebooku, gdziekolwiek.


Tytuł notki zainspirowany tą kołysanką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz