środa, 4 września 2013

Friendship was magic

Ej, w ogóle to blogaś przedwczoraj skończył drugie urodziny. Sto lat, blogasiu, jeszcze wiele żali tu wyleję i mam nadzieję, że z czasem będzie ich mniej niż fajnych notek o różnych duperelach!

Nowa tradycja: notka bez obrazka (najlepiej z króliczkiem) to kiepska notka

Nawiasem mówiąc, gdyby nie mój autystyczny brat zafiksowany na punkcie kalendarza (ma supermoce: podajcie dowolną datę bieżącego roku, a on natychmiast powie, jaki to dzień tygodnia. A ja nie potrafiłam nauczyć się obliczać tego cholerstwa na matmie w gimnazjum za żadne skarby świata), to nawet o swoich urodzinach bym nie pamiętała. Od jakiegoś czasu tak jakoś... nie bardzo jest co świętować ani tym bardziej z kim. Ostatnie przyjęcie wyprawiłam chyba w drugiej klasie gimnazjum, było nudne i sztywne. Poza tym z czego tu się cieszyć, kolejnego zmarnowanego roku? Jak zaczynam o tym myśleć, to "wydanie" tego głupiego ebooka jest moim największym osiągnięciem od czasów... hm. No właśnie. Narodzin chyba. To też jakieś osiągnięcie, nie?

Ech, nie będę się znowu rozpisywać o tym wszystkim. Niedługo mam nadzieję spowiadać się z tego jakiemuś psy-, i mam nadzieję, że dowiem się wreszcie, co mi jest. Bo coś jest, coś, co cholernie utrudnia mi życie, ale sama się nie zdiagnozuję ani tym bardziej sobie nie pomogę. I wciąż boję się, że usłyszę, że jestem tylko malkontenckim emo, któremu się od dobrobytu w dupie poprzewracało. Ale postanowienie jest i nie zrezygnuję z niego.

Wiem tyle - nie bez powodu zostałam bez przyjaciół. Szczególnie w ostatnim czasie (ostatnim, czyli przez kilka lat) musiałam być okropna w odbiorze i na pewno nadal jestem. Chcę dobrze, a wychodzi ch***wo, ranię innych nie wiedząc, że to robię, nadinterpretuję i odbieram ich słowa jako ataki... Jest mnóstwo rzeczy, których żałuję, części z nich nie mogę już naprawić, a całej reszty - z różnych powodów nie chcę. Zastanawiam się tylko, jak to jest możliwe, że każdy w moim otoczeniu ma całe stada przyjaciół albo chociaż bliskich znajomych, a ja potrafię tylko wszystko niszczyć i zrażać do siebie ludzi? Przy zawieraniu nowych znajomości nie mam już zaufania, nie tyle do poznawanych osób, co po prostu do siebie, bo wiem, że prędzej czy później coś zawalę i wolę się w nic nie angażować, żeby znowu kogoś nie zranić.

Ale nie szkodzi. Niedługo pójdę do psychologa, a to taki przyjaciel za pieniądze, i to taki, że ani ja jemu, ani on mnie krzywdy nie zrobi, a to jest całkiem fajne, prawda?

...

7 komentarzy:

  1. ŻYJ... a wydanie ebooka to duże osiągnięcie. Jeżeli chcesz, to to wykasuj, ale uważam, że jesteś za bardzo surowa dla siebie. Jasne, że powinno się od siebie sporo wymagać, ale ważne jest jak o sobie mówisz czy myślisz. Za ostro moim zdaniem.
    Wszystkiego naj naj, bardzo spóźnione to, ale zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydanie ebooka to bardzo duży sukces - niewiele osób jest w stanie swoje teksty doprowadzić do takiego poziomu, żeby nadawały się do takiego kroku. Nie umniejszaj swoich osiągnięć, bo to naprawdę może zaszkodzić :)
    Co do znajomości, to może akurat nie trafiłaś na odpowiednich ludzi? Sama też mam ogromny problem z nawiązywaniem kontaktów, ale traf chciał, że trafiłam na dwie osoby, z którymi świetnie się dogaduję i nie zrażają się do mnie, ale - jak mówię - to tylko kwestia przypadku. Do dzisiaj sądzę, że po prostu w tym względzie miałam ogromne szczęście. Dlatego nie zrażaj się, na pewno są gdzieś jacyś fajni ludzie, którzy czekają na jakimś konwencie czy gdzieś na uczelni, żeby ich poznać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze, jeszcze nawiązując do poprzedniej notki, fajnie było się spotkać na żywo na konwencie. Szkoda, że tak krótko, ale widzę, że byłaś rozchwytywana:)

    Cóż, brak znajomych to problem wielu introwertyków. Wiem to po sobie, z bardzo bliskich przyjaciół została mi teraz tak naprawdę tylko jedna przyjaciółka, mieszkająca bardzo daleko. Zresztą nie dziwię się, towarzystwo dużej liczby ludzi strasznie mnie męczy (konwent to co innego, w takiej masie jednak zachowuje się anonimowość, bo nie musisz wchodzić z każdym w interakcje), na imprezy nie chadzam, bo wysysają ze mnie całą energię, wspólne tematy do rozmów też nie bardzo. Taka konstrukcja mózgu, nie zmieni się tego. Polecam Ci książkę "Introwersja to zaleta" - bardzo ładnie pokazuje, że nasz sposób postrzegania świata nie jest niczym nadzwyczajnym. Mnie w każdym razie trochę podniosła na duchu.

    Co do psychologa, to życzę powodzenia:) Pamiętaj, żeby sprawdzić, czy ma stosowny certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, żeby nie trafić na jakiegoś szarlatana.

    Pozdrawiam,
    Galnea

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze: naj naj naj tobie i blogasiowi! Trzymajcie się jak najdłużej, i mam nadzieję mieć jeszcze nieraz okazję poczytać twoje przemyślenia - ale życzę też, żeby były coraz weselsze (chociaż po prawdzie ja odnajduje siebie bardziej w tych smutnawych...). Szczęsciazdrówkapomyślnościwkażdymrazie <3
    Po drugie: mam szczerą nadzieję, że terapeuta znajdzie źródło twoich problemów i pomoże ci je pokonać. Udanie się po pomoc to już pierwszy krok ku lepszemu :)
    Po trzecie: w temacie przyjaźni - ja straciłam kompletnie kontakt z ludźmi z pedałówy, poza jedną JEDYNĄ przyjaciółką stamtąd. Były jeszcze dwie, ale one ostatnio uznały że I am not cool enough. Całe gimnazjum byłam samotna i zahukana, z tamtąd z NIKIM nie mam kontaktów. Dopiero w liceum poznałam trzy wspaniałe dziewuchy, z którymi wciąż utrzymuję kontakty. Mam jedną przyjaciółkę z miejsca, do którego jeździłam na wakacje. Poza tym nic - znajomych pozaszkolnych na lekarstwo - a jak już ktoś ię znalazł - wszystko się zaraz urywało (głownie z mojej niechęci do ich utrzymywania). Tak już bywa - nie każdy potzrebuje stad przyjaciół. A znaleźć odpowiednią osobę też nie najprostsze. Ale nie warto tracić nadziei - zawsze w końcu ktoś się znajdzie - na studiach, konwencie, w pociągu czy u lekarza.
    Ściskam i pozdrawiam
    Duslawa

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszego!
    Idź,sama się wybieram.Może pomoże.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  6. To, takie tam, jakbyś była zainteresowana..
    http://elgacon.pl/Konkursy/Konkurs%20Literacki

    OdpowiedzUsuń
  7. Postanowiłam skomentować, bo wydaje mi się, że wyczuwam tu moje własne problemy i może mogę coś poradzić. Z mojego doświadczenia wynika, że jak człowiek ma problemy, to zwykle znajduje sobie towarzystwo ludzi, którzy też je mają, zwykle podobne, i to mu w ogóle nie pomaga. Jeśli uda Ci się znaleźć odpowiedniego psychologa i dojdziesz do tego, skąd się biorą Twoje problemy i jak sobie z nimi radzić, to może zaczniesz też poznawać fajniejszych ludzi.
    A jeśli jakiś psycholog Ci powie, że nie masz problemów i Ci się "w dupie poprzewracało" to zwiewaj od niego gdzie pieprz rośnie. Psycholog nie ma prawa Cię oceniać i sprawiać, że poczujesz się źle na swój temat. On ma tylko pomóc Ci zrozumieć jak działasz i jak wszystko naprawić.
    Goma

    OdpowiedzUsuń