środa, 27 listopada 2013

Normalność

Post sponsorowany przez
Rainbow Dash.
Wszystkie prawa zastrzeżone,
jakby się kto pytał.
Przyszła dziś paczka ciuchów z Allegro - chyba najpiękniejszych, jakie udało mi się kiedykolwiek upolować, a na pewno takich z pierwszej dziesiątki. W tej (słit focia w lustrze, joł) cudnej sukience wyglądam tak hobbicio, że normalnie idę w niej na premierę "Pustkowia Smauga" (w ogóle wtf, na kij im do mimiki smoczej mordy motion capture mordy tego aktora od Sherlocka, którego nazwiska nie umiem zapisać, a nie chce mi się googlać?). Przy okazji doszłam do wniosku, że cosplay jest fajny, ale żeby na każdy konwent z obłędem w oczach kombinować resztkami funduszy (jeśli się jakiekolwiek ma) jakieś superwypasione przebranie - to jednak nie dla mnie. Ograniczę się do skompletowania paru zestawów ciuchów fantasy, może się nazywać, że cosplayuję Winifredę (czyli notabene mnie) (czy ja nie przesadzam z tymi nawiasami?). No i od czasu do czasu, gdyby kolejne Pyrkony okazały się równie mroźne, co ostatni, mogę trochę potrollować jako Zee. A do tego drugiego Zee mam jedną wiadomość: link.

Ilość nawiasów i linków w poprzednim akapicie przekroczyła wszystkie normy... A tak a propos kucyków: dzisiejszy wyciek nowego odcinka totalnie zrobił mi dzień. Mimo że był pełen schematów i zakończenie było totalnie przewidywalne, podobał mi się jak cholera. Angel był bezbłędny. ^_^ Chyba sobie za chwilę obejrzę jeszcze raz.

Hm... No i skończyły mi się tematy. Cóż... gdzieś musiałam się wygadać. Psychiatra twierdzi, że mój ostatni smutek z powodu tęsknoty za jakimiś przyjaciółmi jest oznaką powrotu do normalności. To chyba dobrze, więc... hurra?

Na zakończenie podzielę się ze światem utworami, które ostatnio wpadły mi w ucho, bo dobrą muzyką trzeba się dzielić, a jak się nie ma z kim, to trzeba to robić na blogu i wmawiać sobie, że to nie jest żałosne.

Cóż, przez kucyki zaczęłam słuchać dziwnej muzyki. Nie lubię wersji z wokalem, bo to rap, a nienawidzę rapu tak dogłębnie, że aż mną telepie na samą myśl. Ale sama muzyka, zwłaszcza początek, jest niesamowita.
Słuchać w dobrych słuchawkach i głośno - eargasm murowany. W ogóle Deadpool ma zajebisty soundtrack.
Matko, jak ja kocham ten głos. Jest taki przejmujący... Refren ma tak piękne brzmienie, że za każdym razem łzy mi stają w oczach.

8 komentarzy:

  1. Wyciek odcinka? Gdzie!? *leci przeczesywać YT, zanim Hasbro zrobi czystki*

    OdpowiedzUsuń
  2. O, Blind Guardian! Uwielbiam ich muzykę, ale ostatnio jakoś o nich niewybaczalnie zapomniałam. A wokal Hansiego jest po prostu niewiarygodny - do dziś nie mogę uwierzyć, że ta sama osoba śpiewa "The Eldar" i "Time Stands Still".

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajna kiecka!!!!!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do selfcosplayu (czy jakkolwiek to nazwać ^^) ja uważam, że to fajny pomysł. Co prawda, czasem się mnie ktoś pyta, za kogo się przebrałam i muszę tłumaczyć, że w sumie za nikogo szczególnego, tylko "just fantasy", ale kto by się przejmował? ;] Na pewno jakbym miała fajne fantasy ciuchy (a sądząc po tej jednej kiecce, pewnie takie masz ;]), to bym sobie nie odmówiła chodzenia tak na konwentach ;D
    A co do muzyki, znasz Van Canto? Niektóre kawałki mają w podobnym nastroju (przynajmniej dla mnie) co "The Bard's Song". Generalnie polecam ;)
    Pozdrawiam serdecznie!
    An-Elenel

    OdpowiedzUsuń
  5. Benedict Cumberbatch, nie takie trudne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sukienka urocza. Dwa pytania. 1. widziałaś event na Nightwood? 2. Co z gekonkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Event? Jaki event? Na Nightwood wchodzę już tylko bardzo okazyjnie na smoki, nie chce mi się wszystkim codziennie zarządzać... A gekonki żyją, mają się dobrze i niedługo doczekają się notki. ^^

      Usuń
    2. Mi chodzi nie tyle o event co o występujące w nim karty tarota. Niektóre z nich, zwłaszcza Świat, Wieża i Kochankowie to istne cudeńka

      Usuń