niedziela, 3 listopada 2013

Pitu-pitu, pierdu-pierdu

Primo: pozwolę sobie zareklamować mojego nowego bloga: Na szkle malowane, gdzie - jak sama nazwa wskazuje - będę pokazywać efekty mojego malarskiego szału twórczego, przyjmować zlecenia na konkretne obrazy et cetera. Dziś skończyłam największe dzieło i choć parę rzeczy zrąbałam, potwornie się cieszę. Jutro dzień triumfu i pieczenia brownies, by celebrować pierwszy zarobek na tym, co kocham robić! <3

Niby raczej nie mam szans na to, by regularnie na tym zarabiać tyle, by utrzymać siebie, królika i trzy gekony, ale tak nieśmiało marzy mi się, by już tak zostało: żadnych studiów, żadnej roboty do której trzeba by wstawać wcześnie rano, tylko malowanie i pisanie. Porównałam ceny w internecie i wyszło, że w sumie mało policzyłam sobie za ten obraz, ale nie szkodzi, przynajmniej wiem, że mogę opiewać wartość tego, co robię, na więcej. Ze trzy takie zlecenia na miesiąc i by starczyło nawet na Nutellę... Ale nie bardzo umiem i nie bardzo mam śmiałość się porządnie reklamować. Boję się, że nie wyjdzie, że zawsze znajdzie się ktoś, kto robi takie rzeczy lepiej, że to, co robię, jest nikomu niepotrzebne. Ażeby tak chmura zawaliła mój totalny brak pewności siebie...


W każdym razie, jak skończyłam tak wielki obraz, teraz nie bardzo wiem, za co się zabrać. Mam mały obrazek z Księżniczką Luną do skończenia, zamówienie dla lubego (Dr House walczący z Vaderem - nie pytajcie, to jego pomysł) i... nie wiem. Wena mi się skończyła. A właściwie nie tyle skończyła, co boję się, że cokolwiek namaluję, to się nie sprzeda. Ech, najlepiej byłoby dostać parę kolejnych zleceń, przynajmniej miałabym pewność, że kiesa się napełni.

Zarzucę jakąś melodyjką, bo przynudzam. Ostatnio zakochałam się w Owl City.


I'll dissolve when the rain pours in,
When the nightmares take me,
I will scream with the howling wind,
'Cause it's a bitter world and I'd rather dream.

<3

5 komentarzy:

  1. Super! Gratuluję!

    Zaraz przypomniał mi się autor bloga "Miłość po 30" (pewnie znasz, ale jak nie to polecam) - zainteresował się kowalstwem i to też pomogło mu w powrocie do siebie. Tworzenie to jednak bardzo fajna sprawa:)

    Galnea

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że skończyłaś Legendy. I jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wiele fajniejsze od "Wojen". Miałam nadzieję, że Adharze się w końcu odwidzi miłość do Amhala, ale zakończenie w sumie mi się nawet podobało. :)

      Usuń
  3. A mnie tam i tak najbardziej podobał się ten celtycki koń.^^ Bardziej podobałby mi się, gdyby był smokiem, ale nie można mieć wszystkiego.;)

    Co do wiary we własne artystyczne siły, to mamy podobnie. Cóż, trzeba nad tym pracować, pracować, pracować... (u mnie dochodzi jeszcze to, że jak się wstaje na szóstą do roboty, to potem już nie ma ani sił, ani chęci pracować).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też go lubię :) Natknęłam się na Owl City kilka lat temu i bardzo mi się spodobał.
    Najważniejsze jest to, żebyś czerpała radość ze swojej twórczości. Doświadczenie i pewność siebie przyjdą z czasem > v o

    OdpowiedzUsuń