piątek, 13 grudnia 2013

Dużo dupereli

daily Raindancer
Miałam świetny sen i zaczęłam już go zapisywać w ramach Somnamskrybizmu, ale był taki długi i dokładny, że wyjdzie tego chyba z piętnaście stron, więc się zastanawiam, czy by od razu nie zrobić z niego pełnoprawnego opowiadania. Będą zombie, apokalipsa, żołnierze w typie space marine i w ogóle. Tymczasem, zmieniam avatarek - bo tak.

Znalazłam wreszcie swój styl jeśli idzie o rysowanie kucyków. Styl czysto G4 kompletnie mi nie wychodził, zwłaszcza pyski, G2 był o wiele za słodki, więc udało mi się stworzyć coś pomiędzy i tak już zostanie. Aż mnie kusi, by zainwestować w tablet, bo szewskiej pasji dostaję przy próbach operowania myszką w fotoszopie, ale z drugiej strony nie przyda mi się to do niczego poza okazyjnym bazgraniem kucyków bez teł... Tyle mało sensu życia.

Próbuję sobie zająć czas czymś twórczym. Maniakalnie rysuję kucyki, piszę, maluję, takie tam czynności, które nigdy mi się do niczego nie przydadzą, ale ładnie wyglądają, a ja nie sprawiam dzięki ich robieniu wrażenia totalnego darmozjada. Parę dni temu skończyłam moją pierwszą PMVkę (pony music video) - co prawda do tej muzyki chciałam wykorzystać postać Tyrcia z mojej powieści, która chwilowo utknęła na rzecz szybszego skończenia zbioru o Coridallu, ale musiałabym w tym celu wszyyystkie kadry ręcznie rysować i animować, a pojęcia o tym bladego nie mam, więc pozostały kucyki.


No, a propos Coridalla - pisze się. Całkiem nieźle mi idzie i potwornie mi się podoba pisanie o jego przygodach. Mam wrażenie, że za dużo tam takiego nużącego wyjaśniania, a za mało właściwej akcji, więc będę musiała nad tym jeszcze popracować. Aż zapodam króciutki fragment z opowiadania, nad którym właśnie pracuję. Chwalipienctfo! <3

Ech, ale w sumie to smutno trochę. Przydałby się ten storm trooper w pokoju, albo najlepiej Vader. Przytuliłabym.

Czarnoksiężnik i to, co wyszło za nim z grobowca

Nagle usłyszałem hałas i coś walnęło mnie w głowę. Omal nie umarłem ze strachu i odruchowo złożyłem dłonie, krzycząc: „Ny!” – natychmiast zdałem sobie sprawę z tego błędu, lecz było już za późno. Usłyszałem głośne krakanie i zalała mnie fala gniewu, gdy zdałem sobie sprawę, że powodem całego zamieszania była Tiriana. Nie zdążyłem jednak na nią nawrzeszczeć, bo pomknęła wąskim korytarzem na powierzchnię, kracząc, jakby ją z piór obdzierano. Zdezorientowany Jayce wstał i uniósł wysoko dłoń z ognikiem.
- Co się stało?
Spojrzałem pod nogi; misterny rysunek na ziemi był zatarty, dwie świece przewróciły się i zgasły, rozlawszy wokół wosk. Zakląłem.
- Przez tę kretynkę muszę zaczynać od początku – warknąłem, wściekły na cały świat. Im bliżej świtu, tym słabsza energia kurhanu.
Za moimi plecami coś zachrobotało. Ze zgrozą przypomniałem sobie, że przez przypadek rzuciłem zaklęcie. Odwróciłem się. Z jednego miejsca na ścianie powoli osuwała się ziemia; grudki piachu sypały się, tworząc rosnący w oczach stożek na podłożu.
Jayce chciał dać nogę, ale złapałem go za rękę, w której płonęło magiczne światełko i zbliżyłem do ściany, by była dobrze oświetlona. Uczeń wybełkotał coś niezrozumiałego, gdy oboje patrzyliśmy, jak z miałkiej ziemi coś się powoli wynurza. Zacząłem mieć bardzo złe przeczucia – ale nie, przecież to nie było możliwe, by...
Z wnętrza ziemi przebiło się ostrze miecza, emanujące złowrogą, zielonkawą poświatą. Jayce przestał dbać o pozory i próbował mi się wyrwać, ale nie pozwoliłem mu na to. Musiałem przekonać się na własne oczy, czego nieumyślnie dokonałem.
Większa część ściany osunęła się gwałtownie, spowijając nas w obłoku pyłu. Kaszląc i mrużąc oczy, z przerażeniem patrzyłem, jak z zasypanej wnęki wychodzi pochowany w niej przed wiekami wojownik: z przegniłą skórą, ledwie oblekającą szkielet; z pordzewiałą, starodawną zbroją wiszącą na poczerniałych kościach; z długim, wyszczerbionym mieczem w jednej dłoni i okrągłą tarczą w drugiej; roztaczający wokół siebie mdlący zapach śmierci i swąd magii. Stojący pewnie na nogach, w pozycji gotowej do ataku, wpatrzony w nas oczodołami, w których świeciły na szmaragdowo dwa upiorne ogniki.
Bardzo pragnąłbym móc powiedzieć, jak bohatersko stawiłem czoła tej niespodziewanej przeszkodzie i po wielkim zwycięstwie nonszalancko otrzepałem dłonie i wróciłem do domu.
Prawda jest niestety taka, że wrzeszcząc, ile sił w płucach, rzuciłem się do ucieczki.


8 komentarzy:

  1. Nie no, jak jest wywoływanie duchów (do tego miał służyć ten rysunek na ziemi w kurhanie, jak mniemam) i żywe trupy, to nie jest tak źle, i wcale nie nudno ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej zapomniałam:
      Podoba mi się twój styl pisania, dobrze operujesz narracją pierwszoosobową. I w ogóle miło się czyta.

      Usuń
  2. Przepraszam ale nie chciałbym za bardzo się rozpisywać, więc krótko: użyj GIMP-a i tam za pomocą pędzla (jest miększy od ołówka), możesz śmiało rysować kuce - oczywiście do kolorowania ich, potrzeba nauczyć się pracować na tzw. warstwach ale cały program ma o tyle przejrzysty interfejs, że nawet ja, kompletne beztalencie rysunkowe, potrafiłem to czy tamto zrobić. A aby mieć gotowy obrazek, trzeba się namęczyć (ale tylko troszkę) z wyeksportowaniem go do właściwego formatu. Moja znajoma na kreowała w ten sposób sporo kuców w gwiezdno-wojennych klimatach.
    https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/182004_10151251513029486_313371006_n.jpg

    OdpowiedzUsuń
  3. Stylowo ten fragment jest naprawdę niezły (może dałoby się zrobić kilka poprawek, żeby całość brzmiała bardziej naturalnie, w końcu to narracja pierwszoosobowa, np. zamiast "ale nie, przecież to nie było możliwe, by..." - "ale nie, przecież to było niemożliwe, żeby..."; ale takie rzeczy wychodzą zawsze w głośnym czytaniu. Natomiast czuję się trochę zawiedziona, bo liczyłam na jakieś zaskoczenie, co tam za nim wyszło z tego grobowca, a tu upiór jakiś tylko (brzmi to dziwnie, ale chyba zrozumiale)? Liczę na twist fabularny w dalszej części opowiadania :-)! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Och mój ukochany Czarnoksiężnik! Chyba zapomniałam o tym wcześniej wspomnieć, ale to właśnie opowiadanie z nim najbardziej mi się podobało (i najlepiej je pamiętam) z Twojego zbioru. Jak opublikujesz ten to z pewnością zakupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy oglądałaś nowy film Disneya "Kraina Lodu"? Z chęcią dowiedziałabym się, co o nim sądzisz. Mi się bardzo spodobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano widziałam. Z minusów: stanowczo za dużo piosenek, na dokładkę mało porywających poza pierwszą, akcja toczy się za szybko, film wiele by zyskał, jakby był dłuższy choć o 20min. A z plusów: sama historia, która wreszcie nie jest oklepanym love story, bardzo ładne ujęcie siostrzanych uczuć, wizualnie zachwycające, nawet ten bałwan okazał się fajny (a bałam się, że będzie irytującym wrzodem). Generalnie fajne, ale nie lepsze od "Zaplątanych" - byłoby, gdyby ta akcja nie pędziła tak na łeb na szyję.

      Usuń
    2. Właśnie, mi też przeszkadzało takie wartkie tempo akcji. Film trwał 108 minut. Gdyby miał chociaż 12 minut więcej, przerwy między piosenkami byłyby dłuższe, twórcy zyskaliby więcej czasu na przedstawienie bohaterów i lepsze wyjaśnienie historii. Bardziej podobałby mi się dwugodzinny film.
      Ten plot twist pod koniec przebija wszystko :D Tym bardziej, że jak dla mnie nie był taki niespodziewany. Miałam wrażenie, że coś takiego nastąpi.

      Usuń