sobota, 7 grudnia 2013

Moi najlepsi przyjaciele

Tak sobie usiadłam i pomyślałam: zaraz, zaraz, przecież ja nie jestem samotna. Mam piątkę wspaniałych przyjaciół, najlepszych, jakich można mieć. Żaden niepodobny do drugiego, totalnie zakręceni, zabawni, empatyczni, zawsze przy mnie, czy ich potrzebuję, czy nie. Nie wyobrażam sobie życia bez nich.

Dobra, walić ten build-up, i tak już wszyscy zauważyli zdjęcia poniżej i wiedzą, o kogo chodzi. 

Manfred, królik rasy baran
Maniek ma już swoje lata, lecz wciąż jest rozbrykanym pieszczochem. Ze starości nabawił się częściowego paraliżu pyszczka, co poskutkowało tym, że ma krzywą mordę, co jednak nie przeszkadza mu w byciu przesłodkim. Wraz z wiekiem przyszła też upragniona mądrość - w pierwszych latach swojego życia zeżarł mi w pokoju tapetę na wysokości pół metra na wszystkich ścianach, teraz już mu się odechciało psot i kica luzem po całym domu, ku uciesze domowników natykających się na niego piętro niżej. Jego ulubiona zabawa to branie w pyszczek nakrętki od słoika i zachrzanianie z nią po pokoju. Swego czasu, nim w moim pokoju położone zostały panele, doprowadzał mnie do białej gorączki tym, że ustawicznie wskakiwał na łóżko celem obsikania go. Samo obsikanie to nic, ale Manfufu miał w zwyczaju podczas tej czynności energicznie majtać tyłkiem, co skutkowało tym, że fontanna sików rozpryskiwała się na łóżko, ściany i moją twarz. Niezapomniane przeżycie. A mimo to - nie wyobrażam sobie życia bez tej małej, puchatej paskudy, która potulnie daje się miziać zawsze, gdy jest mi smutno.



Kaja, cocker spaniel
Kaja aka Dzidul przybyła do naszego domu jako mały, rudy pulpet i nikt nie spodziewał się, jak bardzo odmieni jego mieszkańców (to żem pojechała frazesem). Od zawsze mieliśmy psy różnej maści i rozmiarów, ale chyba z żadnym nie zżyliśmy się tak, jak z Kajką. Jak się patrzy na te rude fumfle i smutne oczy, to się po prostu nie da nie kochać (i nie dać kaszanki). Wywróciła do góry nogami nie tylko nasze życie, ale też Saby - suni owczarkowato-niemieckiej, która w lecie tego roku niestety odeszła. Kajka nauczyła ją wyć za każdym razem, gdy słychać syrenę z remizy strażackiej naprzeciwko naszego domu (niestety...), szczekać na małe dzieci za płotem i jeść jedzenie z miski dopiero po tym, jak się je z niej wyjęło. Do perfekcji opanowała sztukę sępienia wszystkiego, co sobie człowiek wkłada do pyska i słynie z zamiłowania do oscypków. Umie dawać głos, chyba że jej się nie chce, to kicha albo robi "mru" i uważa, że zadanie wykonane. A w nocy chrapie jak niedźwiedź.


 Luna, Moria, Rancor - trio gekonów lamparcich
O nich było tu nie raz i jeszcze często będzie o nich słychać, bo śmieszne i urocze są jak jasna pelargonia. Mój ulubieniec to Rancor, czyli ten żółty, który kiedyś był Bogą, ale okazał się być samcem, więc został przechrzczony na inną bestię z "Gwiezdnych wojen". Uwielbiam go szczególnie za spojrzenie - ma tzw. snake eyes, czyli oczy do połowy całkowicie czarne, przez co wygląda, jakby miał takiego uroczego, derpowatego zeza. Lubi przesiadywać na najwyższej półce terrarium oraz na rozgrzanym laptopie, oglądając ze mną let's playe. Luna (czarno-żółto-zielona) to zdecydowana liderka, która wygryzła z hierarchii nawet samca, który teoretycznie powinien dominować w haremie, ale w praktyce to pantoflarz. Chyba jako jedyna ogarnęła, po co w terrarium stoi miska, bo tylko ją wielokrotnie przyłapałam na jedzeniu robali z niej - resztę gadów muszę z pęsety karmić, co jest w sumie całkiem zabawne. No i w końcu Moria - największa outsiderka, lubiąca człowieki tylko wtedy, kiedy dają jej jeść i całkowicie ich ignorująca, gdy tego nie robią. Z jakiegoś powodu ma słabe mięśnie - mimo że jest dobrze odżywiona - i kłopoty z utrzymaniem równowagi, ale radzi sobie z tym bardzo dobrze i nie przeszkadza jej to w eksplorowaniu terrarium. Jak już wspominałam - te potworki są prześmieszne. Kiedyś Rancor zobaczył mój palec i uznał, że to robal, więc niewiele myśląc, uchlał mnie, chwilę trzymał, po czym puścił i spojrzał prosto na mnie z potwornym wyrzutem i miną mówiącą: "To nie robal! Oszukałaś mnie!".





9 komentarzy:

  1. Masz w domu uroczy zwierzyniec. Maniek i to jego spojrzenie znad miski rozbroiło mnie i spowodowało wybuch śmiechu. Kaja jest urocza i aż ma się ją ochotę wytarmosić za uszy. Co do zwyczajów, moje psy wyją ilekroć słyszą jadący pociąg, widać większość psów lubi sobie powyć ;)
    Gekonki są superaśne i nic więcej mówić nie trzeba ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. A myślałam, że na świecie zachowali się już tylko kociarze. Zazdroszczę takiego zwierzyńca, chociaż wiem z doświadczenia, że sama w życiu nie miałabym jak się taką sforą zająć i jeden pies to dla mnie maksimum.
    Czy mi się wydaje, czy na drugim zdjęciu Manfred jest na smyczy? To króliki się wyprowadza? O.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale nie ma co marzyć o tym, że królik będzie kicał przy nodze jak pies. :D Smycz to z grubsza zabezpieczenie przed tym, by uszaty nie uciekł gdzieś pod płotem albo się nie schował w mysiej dziurze, z której nie dałoby się go wyciągnąć. No i zarąbiście się biegnie za kicającym po podwórku zającem. ^^

      Usuń
    2. Jakich rzeczy się człowiek dowiaduje w internetach. Ale chyba po krabie na smyczy już nic mnie nie zdziwi.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Chcemy je rozmnożyć, więc w razie czego się polecam. :D

      Usuń
    2. A tak serio, trudne one są w opiekowaniu? Bo o gadach to ja wiem tyko tyle, że małe węże karmi się myszkami, a duże króliczkami...

      Usuń
    3. Gekonki są stosunkowo proste w obsłudze: wystarczy zadbać o to, by miały odpowiednią temperaturę w terrarium przy pomocy żarówki, dostęp do wody i robali - najlepsze są mączniki młynarki, można też urozmaicać im dietę świerszczami, drewnojadami. Niektóre szybko się uczą same polować, inne to księżniczki, którym jak się nie pomacha robalem przed nosem, to nawet nie pomyślą o tym, żeby się ruszyć (ale ja uwielbiam je karmić z pęsety, robią takie śmieszne miny, jak zobaczą robala :D). Trzeba im zapewnić też dostęp do wapna i witamin, by nie nabawiły krzywicy - można obtoczyć w tym robaki, najlepiej po prostu wsypać razem z nimi do miski. Oswajają się dość powoli, ale nadrabiają urokiem. :3

      Usuń
  4. Cudne zwierzaki! I bardzo ładnie o nich piszesz.

    chomik

    OdpowiedzUsuń