wtorek, 7 stycznia 2014

Hello Darkness, my old friend...

Dzięki polecance Nadine mam okazję traktować swój proces przemiany jako zbieranie expa całkiem dosłownie - dzięki niej dowiedziałam się o istnieniu HabitRPG. Nagradzasz się za dobre nawyki i wykonane zadania (questy tak epickie jak posprzątanie w pokoju albo wyprowadzenie psa na spacer), karzesz za niechlubne odstępstwa (-2 hp za niezdrowe żarcie!). Zgarniasz doświadczenie i kasę, którą możesz wydać na ekwipunek lub nagrodę w prawdziwym życiu (ciastka <3). W sumie: to świetny sposób na podtrzymanie noworocznych postanowień i uczynienie z nudnych obowiązków - pasjonujących misji. Moim największym długoterminowym questem jest teraz: schudnąć na tyle, by wyglądać dobrze w tej kiecce. Już wydałam na nią kupę forsy, więc nie ma odwrotu. Hm, w sumie jakbym dorobiła sobie do niej pelerynę i wzuła hełm, to byłby ciekawy minicosplay. She-Vader. Hmm... 

*sprawdza ceny hełmów* 

Okej, odwidziało mi się.

Pilnie potrzebuję zleceń na jakieś malowanie na szkle (nie, nie na hełm), ale mam totalnie zerowe umiejętności w kwestii reklamowania się. Nie umiem, boję się. Ot, blog jest, fanpejdż jest i... dalej nie wiem. :( Mam plan wydrukować pierdyliard (czyli przy moich finansach będzie z 50...) ulotek, ale nie wiem, gdzie nimi spamować, by odniosły skutek. Czy mogę prosić was, drodzy czytelnicy, choć o kliknięcie głupiego "lubię to", o tu? W myśl zasady: a nuż widelec ktoś zobaczy i się zainteresuje? Byłabym naprawdę bardzo wdzięczna.

Nie ogarniam się życiowo, nawet bardzo. Co chwilę się rozmawia o tym, jakich to karier nie robią wszyscy wokół, gdzie nie wyjeżdżają, ile nie zarabiają, a ja siedzę cicho przy stole, skupiona tylko na tym, żeby się nie rozpłakać przy wszystkich. Za niecałe pół roku muszę się zameldować na uczelni, że kontynuuję studia, a ja wciąż nawet nie wiem, gdzie bym mogła odbębnić praktyki, tak żeby to nie było "byle co, byle gdzie, byle mieć", ale żebym faktycznie wyniosła z tego coś, co mi się przyda. Pomijając fakt, że to w ogóle są studia, które mi nie dają nic poza rozwojem osobistym, a to nie obchodzi żadnego pracodawcy w najmniejszym stopniu. Ja nawet nie wiem, co chcę robić po studiach. Och, tak, jasne, zostać pisarzem, wspaniały plan, tylko że wszystko może w nim pójść nie tak. Mogą mnie nie chcieć nigdzie wydrukować, choćbym dała rzyci redaktorowi naczelnemu i jeszcze dopłaciła, mogę nie dać rady się wypromować, mogę się całkiem zwyczajnie nie spodobać czytelnikom... Jednym słowem: nie ma najmniejszych szans, bym mogła regularnie na tym zarabiać. Ale jak myślę o robocie polegającej na zapierdzielaniu od świtu do późnego popołudnia, dzień w dzień, to mam ochotę machnąć na to wszystko ręką i łyknąć naraz wszystkie prochy, jakie mam przepisane (nie wiem, czy dostałabym od tego chociaż sraczki, ale tonący brzytwy się chwyta).

Dochodzę do wniosku, że chciałabym być Simem. Jak Sim jest za tępy, żeby utrzymać się w robocie, nie ma najmniejszego problemu z zarabianiem na wytworach rąk własnych.

Kasztan, Winifreda i koniki. Tak Winky spędza czas, gdy nie pisze.
Winifreda jeszcze nie wie, że wkrótce będzie matką czwórki dzieci (jest już Tabitha, Viktoria i Viktor, czwarte w drodze).
Kasztan mi trochę za ładny wyszedł, ale cusz. Przynajmniej dzieci też wychodzą śliczne.
Błagam, nie pytajcie o dokładne mody, bo mam ich sryliard i znalezienie każdego z osobna potrwałoby wieki. Większość pochodzi z Modthesims i Parsimonious.

14 komentarzy:

  1. Ty zua kobieto, przez Ciebie moje życie zmieni się w grę RPG (swoją drogą czytałam kiedyś w NF opowiadanie, w którym integralną częścią społeczeństwa było życiowe RPG - każdy dostawał expa za codzienne czynności - sprzątanie, okazywanie uczuć bliskim, udany podryw itd. Borze, borze, jestem w matrixie...). Ale może dzięki temu będę mniej czasu marnotrawiła w necie, a więcej przeznaczę na rozwój skili artystycznych w realu.

    I nie przejmuj się, nie jesteś sama z brakiem umiejętności autopromocji, też to mam. Mogę Cię wesprzeć duchowo, chcesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę. <3

      Erpeg ma jeszcze jedną fajną rzecz, o której zapomniałam wspomnieć: można łapać zwierzątka, takie jak wilki, smoki i latające świnie - nie mogę się doczekać pierwszego. ^.^

      Usuń
    2. *przesyła dobre fluidy wsparcia duchowego w ilościach hurtowych*

      Gdzie zwierzątka? Poka, poka!:)

      Usuń
    3. http://habitrpg.wikia.com/wiki/Pets Luziowe śmoki! <3

      Usuń
  2. Ze swoimi wyrobami możesz jeszcze spróbować na fejsie na grupach różnych do sprzedaży, wymian itp. Niektóre są tematyczne inne nie. Warto zaprezentować umiejętności, może komuś coś się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spoko wodza,młoda ,weź się nie załamuj.Nie lubię mojej pracy,ale z pracy się wychodzi...I wtedy mozesz sobie filmy oglądać i w fanfikach grzebać i w Diablo 3 grać.Idzie się przyzwyczaić.I kasa na konwenty jest.Jakoś to będzie.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  4. Które to simsy? Koniki wskazywałyby na 3, ale grafika jakaś taka a'la 2.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2, koniki to tylko ładne posążki.

      Usuń
  5. Mam te same problemy :( szukam praktyk i jedynym miejscem, na które wpadam, jest biblioteka, koleżanki patrzą na mnie z politowaniem, składając dokumenty do tych wszystkim Super Korporacji. Ja się nie nadaję do życia w społeczeństwie... Koleżanka sprzedaje swoje kartki tu: http://artillo.pl/, ale nie wiem, jak to działa, także sorry. Ja Ci robię reklamę i zapraszam do polubienia fanpage'u znajomych, już 7 osób polubiło :D
    I dzięki za HabitRPG, nie znałam tego. Może dzięki temu zdam wszystkie egzaminy (póki co się nie zapowiada).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pracowałam w bibliotece i zamierzam wrócić, bo jest to praca wprost genialna. Pomijam spotkania autorskie, bo jara mnie to umiarkowanie, ale jest się niemal ciągle w ruchu (książki się same nie poroznoszą :), można przetrzymywać książki i ma się dostęp do wszystkich nowości :D

      Usuń
    2. Wiem, już na pierwszym kierunku studiów byłam na praktykach w bibliotece :) mojej miejskiej, tuż przy domu, więc nie dość, że bibliotekarki znałam (kierowniczka zaczeła wspominać, jak kajtkiem pięcioletnim będąc chciałam pożyczyć "Hobbita" - już wtedy wiedziałam co dobre), to jeszcze czytelniczki mnie znały (w większości jako "wnuczkę tej miłej pani z żywego różańca - cóż, takie osiedle).
      Ale, cóż, sama nie wiem, co chcę robić w życiu - z jednej strony chcę żyć w zgodzie z samą sobą, a z drugiej społeczeństwo narzuca ambicję w kierunku, który jest mi zupełnie obcy (w tym uniwersytet poprzez wypisywanie w programie miliona specjalizacji, których potem nie otwiera). Niby wybór wydaje się prosty, ale z drugiej strony - coś wewnątrz zaczyna się buntować, że to żałosne i nieambitne.
      Napisałam mejla w sprawie praktyk do biura nieruchomości. Chociaż mnie to nie interesuje.
      Jadźka

      Usuń
    3. Biblioteka nie brzmi źle, ale z bibliotekami to jest tak, że albo przyjmują tylko po bibliotekoznawstwie, albo w ogóle nie przyjmują, bo jak jedna babcia pracuje przez 30 lat do emerytury, tak nikogo w międzyczasie nie potrzebują (w mojej okolicy występuje głównie ten drugi problem). Ja i moja fobia społeczna chcemy pracować w domu, bez szefa dyszącego w kark. :c

      Usuń
  6. Dzisiaj przeczytałam "Bezgranicze" i muszę powiedzieć, że odwaliłaś kawał naprawdę dobrej roboty, pisząc swoje opowiadania. Książkę kupiłam rano i lektura tak mnie zaabsorbowała, że w kilka godzin później była już przeczytana - czytało się lekko, przyjemnie, ale bez poczucia, że autor ma czytelnika za idiotę, jak to czasami bywa w takich przypadkach :P. Może nie jestem krytykiem literackim albo jakimś wielkim znawcą, ale trochę czytam i swoje wymagania mam, więc mam nadzieję, że moja opinia chociaż chwilowo poprawiła humor :).
    A tak btw. mam bardzo podobne problemy do Twoich, więc, cóż, jak widać nie jesteś odosobnionym przypadkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie. ^.^ To znaczy z powodu książki, nie problemów. Problemy przegonić miotłą i wypalić rozgrzanym żelazem.

      Usuń