niedziela, 23 marca 2014

Pyrkon i króliki

Powinnam tradycyjnie machnąć jakąś relację z konwentu, ale szczerze mówiąc nie bardzo mi się chce. Pyrkon jak to Pyrkon, było świetnie. Tegoroczny wyróżnił się dla mnie o tyle, że odbiła mi palma i pomyślałam: "Hm, w sumie będzie tu większość moich znajomych, tydzień przed konwentem mam urodziny, może zamiast próbować ściągać ludzi z całej Polski do mojej dziury zabitej dechami podzielę się z nimi urodzinowo ciastkami na konwencie". Jak uczyniłam, tak też zrobiłam. Upiekłam ciasteczka, spakowałam swoje dwie ulubione, geekowo-fantasy kreacje (to był TRUDNY wybór :C) i zadowolona pojechałam o świcie do Poznania. W ostatniej chwili przed zbiorowym spotkaniem ze znajomymi wpadłam w totalną panikę, że jestem beznadziejnym nołlajfem bez ani jednego przyjaciela, że tylko im zawracam głowę i powinnam była poprzestać na samotnym obchodzeniu kolejnego roku zbliżającego mnie do śmierci, która nastąpi zapewne jak tylko wrócę z konwentu, bo jestem żałosnym, małym debilem i powinnam jak najszybciej powiesić się na klamce, by już nigdy nikomu nie wadzić swoją obecnością. Ale okazało się, że przyszli wszyscy i znowu zachciało mi się płakać, ale tym razem ze szczęścia. Było sympatycznie, pogadaliśmy, pośmialiśmy się, ciastka smakowały i nikt nie narzekał. Dziękuję wszystkim, których udało mi się spotkać, mam nadzieję, że to nie był ostatni raz. :)

Miałam plan głosić propagandę maszyn, ale już w pociągu mój zacny sztandar został uszkodzony przez bandę anonimowych idiotów nie patrzących pod nogi, a noc na zatłoczonej sali noclegowej sprawiła, że rozleciał się na dobre. RIP kostur, został mi sam banner, który zawiśnie nad łóżkiem. Gdyby ktoś wyczaił gdzieś moje zdjęcia z tym proporcem, proszę o cynk!

Chwała mechanicznej ewolucji!

Z miłych niespodzianek: w kolejce po akredytację stałam może z dwie minuty, a warto dodać, że przede mną stało jakieś pięćdziesiąt osób. Można? Można. Wreszcie obyło się bez tych cholernych opasek; co prawda fajne są z nich potem zakładki do książek, ale noszenie tego 24 godziny na dobę nie należy do moich ulubionych elementów konwentów, zwłaszcza jak są materiałowe i po wyjściu spod prysznica muszę nosić to mokre gówno. A propos pryszniców: BYŁA CIEPŁA WODA! Alleluja! Obyło się bez dylematu, czy się umyć i dostać zapalenia płuc, czy olać to i śmierdzieć przez trzy dni! Niestety, piątkowe słoneczko nastroiło mnie trochę zbyt pozytywnie i zrezygnowałam z ciepłej piżamy na rzecz t-shirta (z Vaderem i króliczkiem, puf <3) i szortów, co okazało się być poważnym błędem. Niestety, nie ma co liczyć, że na początku wiosny na wielkiej, pustej hali będzie ciepło, szczególnie nad ranem. Kości me grzechoczą, cytując "Matyldę". Spanie w takim mrozie i na twardej podłodze ssie, ale i tak było fajnie.

Inną miłą niespodziankę zgotował mi luby. Kręciliśmy się z kolegą przy stoisku Farmerowni i moje oko przykuła piękna, pomarańczowa suknia, na moje oko z lnu lub czegoś podobnego. Mówią: mamy czas, przymierz sobie. No to sztandar w depozyt, hyc za ladę i przymierzam. Suknia trochę za długa, trochę za szeroka, ale w mordę, jaka piękna. Po pytaniu o cenę i uzyskaniu odpowiedzi myślę sobie "Nnnope", ale grzecznie odpowiadam, że się zastanowię. Wracam z kolegą do lubego, kolega mówi: "Weź jej kup, ładnie wygląda", na co luby spokojnie odpowiada, że już kupił. A Winky na to: COOO?! i rzuca się na podłogę w poszukiwaniu swojej szczęki. Jak tylko suknia wróci od krawcowej, to strzelę sobie tak zwaną sweet focię i się pochwalę. ^^

Cosplaye znowu wzbudziły we mnie dziką zazdrość, ale na szczęście nie na tyle wyniszczającą, bym miała znowu ochotę wydawać 300-kutfa-złotych na zrobienie przebrania, które nawet w połowie się nie zbliży do poziomu zajebistości innych. Jinx była świetna, satyr z prawdziwymi satyrowymi nogami epicki, a stadko Mandalorian robiło mi mrau za każdym razem, jak przechodzili w pobliżu. (Pomijając fakt, że dla Winky facet w hełmie zasłaniającym całą twarz to z automatu seksowny facet).

No ale cusz, pora wracać do rzeczywistości, która skrzeczy: MASZ DWIE KSIĄŻKI DO NAPISANIA, RUSZ DUPĘ, LENIWA BUŁO, BO JAK NIE, TO DO KOŃCA ŻYCIA POZOSTANIE CI NIC TYLKO UŻALANIE SIĘ NAD SOBĄ. Także ten. Idę do roboty.

E: Znalazłam dwa zdjęcia, na których wyglądam znośnie, więc się podzielę.

ADAPT OR BE REMOVED
Wyżej wspomniana kieca. ^^ Wciąż za długa i za szeroka, ale wszystko przed nią.
(BTW, to zdjęcie pojawiło się w galerii pyrkonowej CD Action, tyle dużo sławy).
 

11 komentarzy:

  1. Super,że byłaś! 100 lat na zaległe urodziny!Niech całe Twoje życie będzie jak Pyrkon -pełne fajnych ludzi! Z akredytacją-racja! No, zachował się mężczyzna! Gratulacje!
    My też sie bawiliśmy.Oj,źle się z konwentów wraca..

    Chomik.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chce foty sukni! Kurde, zajebistego Chopa masz :D
    I super, że się konwent udał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sukienka była cudownoślicznoaww... :3

    Spóźnione wszystkiego najlepszego ^^

    korano

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie pokaż sukienkę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja Cię widziałam jeszcze z proporcem, ale przemknęłaś tak szybko, że nawet nie zdążyłam zaczepić w celu zrobienia zdjęcia. Smuteg:(

    Olsoł: czekam na focię sukni:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero teraz zauważyłam kącik Grievousa. Mam kiepską spostrzegawczość, więc nie wiem, czy był wcześniej czy nie ;] Czadowy ^^ Aż się uśmiechnęłam po ciężkim dniu ;)
    Nie dostrzegłam Cię na Pyrkonie, ale trudno było dostrzec kogokolwiek przy 25 tysiącach ludzi. Co do cosplayów, na mnie największe wrażenie zrobiły chyba dwumetrowe skrzydła ;]
    A sukienka fajna, i wisiorek, który masz na sobie na pierwszym zdjęciu ;) Ja teraz zdobyłam wisiorek z symbolem Jedi, z którego jestem strasznie dumna xD
    Ech, chcę wracać na Pyrkon...
    Pozdrawiam ;)
    An-Elenel

    OdpowiedzUsuń
  7. Są jeszcze dwa ale nie mam jak cię otagować (nie mam cię w znajomych ale da się to obejść..), więc napiszę do kolegi fotografa, aby to uczynił. ;PP

    I przestań proszę wspominać o czarnych myślach, bo czuję się przy tobie tak, jakbyś wspominała o nieuleczalnej chorobie albo jakby to był rak, który ma cię "zabrać" bezpowrotnie na Ciemną Stronę Mocy.. gdyby to usłyszał Obi-Wan Kenobi, to by zapewne poważnie się zmartwił o ciebie i na pewno doraźnie wsparł Mocą, wysyłając jakieś wici w twój umysł albo serce byś czuła się lepiej. Trzymaj się..

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajna kiecka!!!!! Ślicznie Ci!!!!!


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam nadzieję, że zobaczę kiecę już po poprawkach, bo na razie robi na mnie umiarkowane wrażenie. Ale najważniejsze, że Tobie się podoba :)

    A tak zupełnie, zupełnie na marginesie - nie myślałaś o rozjaśnieniu włosów? Mam wrażenie, że ślicznie by Ci było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za leniwa jestem na takie rzeczy. ^^ Ostatnim razem u fryzjera byłam przed studniówką, a jak sama kiedyś sobie próbowałam rozjaśnić, to efekt był prawie żaden. Ale na lato mi samoistnie jaśnieją. ;D

      Usuń
  10. Winky, jesteś taka ładna Powinno być ci głupio, że w ogóle narzekasz ;) Podzielam zadanie nt. Pyrkonu

    OdpowiedzUsuń