poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Pokaż mi...

Strasznie lubię przeglądać regały z książkami, najbardziej w antykwariatach, ale na drugim miejscu są półki w domach innych ludzi. Na większość blogów recenzenckich wchodzę tylko po to, by pooglądać cudze stosiki i regały. Ulegnę zatem blogaskowej modzie i zaprezentuję światu półki w moim pokoju. Strasznie nie lubię tego robić, ale ta notka będzie "rozwijana", bo przewiduję sporo zdjęć, a to zazwyczaj powoduje u mnie zacinanie się strony. ^^ Bez zbędnych wstępów, na które nie chce mi się wysilać: zaczynajmy!

Obecność tego gifa wcale nie oznacza, że zaczęłam lubić Twilight.

Zacznijmy od półeczki będącej moim małym ołtarzem fantastyki. Właśnie sobie zdałam sprawę, że wisi krzywo, ale cusz. Na lewo plakat ze smokiem Ciruelo Cabrala, na prawo z ikranami z "Avatara". Lubię ten film wyłącznie dla Pandory i zamieszkującej ją fauny, bo fabuła jest tak żalowa, że nie ma co się nad nią rozwodzić. Sama półka zaś jeszcze nie jest całkowicie zapełniona, ale jak to się mówi: małymi kroczkami cała naprzód. Przyjrzyjmy się teraz poszczególnym jej strefom...

Oto smoczy kącik, pełen smoczych książek (oraz paru takich, które nie zmieściły się nigdzie indziej). Głównie rzuca się w oczy cykl McCaffrey, wciąż niekompletny, ale "Moreta" była tak nudna, że chwilowo mam dość Pernu. Małe piekło perfekcjonisty: logo wydawnictwa na grzbiecie "Historii Nerilki" jest w innym kolorze niż na poprzednich tomach, ARRRGH! Khem. Nad nimi czytadełko pociągowe "Róża Selerbergu", ta bez oczojebnie różowej okładki, oraz antologia Zajdla z 2011 roku, z którą nie bardzo wiem, co zrobić. Dalej mamy Erasia, którego nie pozbędę się nigdy, bo pamiętam, jak w gimnazjum przez miesiąc odkładałam drobne, by wreszcie móc go sobie kupić, a jaka potem byłam zła, gdy dotarło do mnie, jaki bubel kupiłam. Zawiera dopiski moje i kuzynki i lubię je sobie przeglądać od czasu do czasu. O "Smokach ze Zwyczajnej Farmy" nie mam wiele do powiedzenia poza tym, że drugi tom kupię niemal wyłącznie dla okładki i w związku z tym powstanie drugie piekiełko perfekcjonisty, bo stylem kompletnie różni się od tomu pierwszego. Dalej cykl Novik, którego ostatni tom na tej półce był tak przekoszmarnie nudny, że zdecydowanie i bez żalu kończę na nim przygodę z Temerairem. Nad nimi trzy pierwsze tomy "Czarodziejki z Księżyca". Potem "Tkacz Iluzji" z autografem (<3) i "Naznaczeni Błękitem", którzy kontynuacji z Fabryki Słów to się już chyba nigdy nie doczekają, chlip. :C Na froncie mój wierny sztylecik będący miniaturą Glamdringa oraz figurka z błękitnym smokiem, która kiedyś była kulą śnieżną. Kiedyś. Była.

Ciąg dalszy, nieco mniej smoczy, za to ciut bardziej jednorożcowy. Tchaikovsky nie mój i jeszcze nie przeczytany, tuż za nim bardzo fajny cykl o Vladzie Taltosie, czarodzieju-zabójcy na zlecenie, któremu towarzyszy jhereg, miniaturowy smok. "Zapomniane bestie z Eldu", do których zapewne wrócę jeszcze nieraz. Potem "Wiedźma.com.pl" Białołęckiej, takie tam przyjemne czytadełko o lekkim zabarwieniu fantasy. Potem próba mojego lubego nawrócenia mnie na polskich autorów fantastyki, czyli Piekara, który średnio mi przypadł do gustu. Dalej "Morrigan", która jest okropna i nie mogę się jej pozbyć od dwóch lat, bo nikt jej nie chce ode mnie odkupić, nawet najbardziej zdesperowane antykwariaty (hm, może jednak powinnam uważać na język, bo autor tejże ma tendencję do aŁtoreczkowania i strzelania fochów). Potem mały zestaw książek Beagle'a, w tym dwie o jednorożcach, obie genialne. "Imię wiatru", którego pierwszy tom był świetny, ale drugi już raczej przynudza i niepotrzebnie rozwleka akcję (dlatego mam go na półce "teraz czytam" już od ładnych paru m-cy...). Potem niepozorna książeczka wyłowiona z księgarenki na plaży, "Skrzydlaty posłaniec", utrzymana nieco w duchu "Wodnikowego Wzgórza", ino o ptakach. Za termometrem ukrywa się pierwszy tom Xanthu. A na froncie dwie bryłki agatu, które kupiłam na giełdzie minerałów, bo jedna bardzo przypominała mi widok spokojnego morza nocą, a druga - zimowy krajobraz z traktorem. ^^

Piętro wyżej zaczynamy od "Kompendium wiedzy smokologicznej", czyli takie tam młodzieżowe duperele, jak się opiekować smokiem, bo lubię takie rzeczy, zwłaszcza jak są ładnie wydane. Potem jeszcze nieczytany Dukaj, a tuż za nim kącik fanki Licii Troisi. Jeszcze cztery książki i będę mieć komplet wszystkich wydanych w Polsce. ^^ Nad nimi - głównie dlatego że nie chce mi się ich układać, póki nie skończę wszystkich czytać - trylogia Johna Ringo "Wojny Rady", książki momentami strasznie wkurzające (Dżizas Krajst, niech ten zasrany Herzer w końcu ZDECHNIE), ale i bardzo wciągające. Za długim rzędem pięknych okładek włoskiej pisarki stoi sobie "Adamantowy Pałac", podobnie jak "Morrigan" głównie dlatego że nikt go ode mnie nie chce. Dalej dość nijakie "Pieśni ziemi" i niezły "Koniec świata" ukryty za trójwymiarową pocztówką z królikiem.

To część półki, która czeka na zapełnienie i przeczytanie większości znajdujących się na niej książek. "Pływająca wyspa", która okazała się być bardziej dla dzieci, niż myślałam (i mimo okładki nie ma w niej ani jednego smoka, FOCH), cudowna "Narzeczona księcia" oraz nie mój "Złodziej", który jest bardzo, ale to bardzo nijaki. Potem pierwsze trzy tomy słynnego "Świata czarownic" Andre Norton, z których przeczytałam dopiero pierwszy i raczej umiarkowanie mnie zachwycił, ale nie spisuję go na straty. Potem dziesiąty tom Heartlandu, sympatycznej serii dla miłośników koni. "Jednym zaklęciem", które okazało się być drugim tomem serii, więc jestem wkurzona i poluję na pierwszy. Na końcu trylogia "Fionavarski gobelin", specjalnie polowałam na stare wydanie, bo ta nowo wydana cegła ze wszystkimi tomami w jednym by mnie doprowadzała do szału przy czytaniu. Nie cierpię wielkich, grubych, ciężkich i nieporęcznych książek. Całej półeczki strzeże metalowy smok z kolekcji DeAgostini oraz smok-skarbonka.

And awww yisss, na górnej półce stoi frontem do świata moje "Bezgranicze". ^__^ Wydrukowane w jednym egzemplarzu przez lubego w ramach prezentu gwiazdkowego. Można powiedzieć, że to biały kruk, durr hurr.

A tu drugi księgozbiór, nieco bardziej chaotyczny. Nie przepadam za tym regałem, bo zdecydowanie wolę, jak półki na książki są niskie, za to długie. Właśnie oglądałam let's play z 7 days to die i jadłam placek, smaczny był. :3

Tu co prawda nie ma książek, ale też się mogę pochwalić. :3 To moja półka kolekcjonerska, z kucykami G2 i segregatorem pełnym kart Bella Sara i nie tylko. I fletnią, na której chciałam się nauczyć grać, ale skończyło się na "Wlazł kotek na płotek". Niestety, najbliższy nauczyciel gry na fletni jest w Poznaniu, a samopas jednak ciężko się uczyć gry na instrumencie, zwłaszcza takiego, z którego ciężko w ogóle wydobyć jakikolwiek dźwięk (śmiejcie się, śmiejcie, ale jak bym nie dmuchała w te najmniejsze rurki, to i tak słychać tylko mało imponujące śśśfffrr).

Półka z rodzaju "Ryż, mysz i nietopyrz": "Smokologia", trylogia Pullmana, cykl wiedźmiński, "Niekończąca się historia" i cała masa innych książek. A w razie jakby wrażenie totalnego chaosu było za małe, to dorzuciłam jeszcze elfa, aniołka, sakwę, lalkę Taranee (choć teraz bardziej lubię Irmę) i jeszcze parę duperelek od Belli Sary. 

Ryżu, myszy i nietopyrzów ciąg dalszy, choć tu porządek jest jakby większy. Na tej półce króluje głównie Rowling i Lewis. Jest zatem cały cykl "Harry'ego Pottera", "Baśnie barda Beedle'a", gdzieś tam są jeszcze wciśnięte "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" oraz "Księga wiedzy czarodziejskiej", zawierająca opisy wielu występujących w Potterze rzeczy. Z Lewisa jest oczywiście cały cykl Narnii, niestety wszystko w jednym tomie, który muszę kiedyś wymienić po bożemu na siedem części, "Trylogia kosmiczna" znów niestety w jednym tomie, ale tu niestety nie miałam zbytniego wyboru, "Pakameria", która jest strasznie nudna, ale to bardziej ciekawostka, jak wyglądały początki jednego z najsłynniejszych angielskich pisarzy niż pełnoprawna książka. Nieco wyżej "Wyprawa w głąb szafy", czyli biografia Lewisa. Prócz tego koci kryminał, czyli "Felidae" i "Francis" (właśnie, muszę przeczytać drugi tom...), samotny tomik "Inu-Yashy" oraz książka z opisem planety Pandory z "Avatara".

No i ostatnia półka, będąca czymś w rodzaju pandemonium ryżu, myszy i nietopyrzów. Lądują tu wszystkie książki zbyt stare i brzydkie, by się nimi chwalić, te mniej ciekawe lub takie, które mają dziwny format i się nigdzie nie mieszczą. Ku mojemu ubolewaniu, chwilowo tu wylądowała perełka mojego zbioru: "Voyage of the Basset", książka, której pragnęłam, od kiedy zobaczyłam film na jej podstawie i się w nim zakochałam. Kiedyś kupię dla niej specjalny pulpit i to na nim będzie stała, by wszyscy mogli ją podziwiać. Tylko popatrzcie, jak pięknie jest ilustrowana!




Uff, na razie to wszystko. Może wydaje się trochę skromnie, ale wynika to z tego, że ponieważ nienawidzę wypożyczania - nieważne czy od kogoś, czy z biblioteki - robię tak, że kupuję masę używanych książek i średnio raz na pół roku czyszczę półki z tych, które mi nie przypadły do gustu, by zrobić miejsce na nowe. I koło się kręci, a ja mam zaciesz, bo uwielbiam wydawać pieniądze na książki. ^^

16 komentarzy:

  1. Mam dokładnie ten sam plakat ze smokiem na ścianie ^^
    Podziwiam, że chciało Ci się tak każdą półkę opisywać, całkiem fajnie się czytało ;]
    I postaraj się, byś mogła więcej książek ze swoim nazwiskiem położyć na półce ;>
    Pozdrawiam!
    An-Elenel

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za ostatnia książka??? To znaczy czy powiedzieć w jakich mniej więcej klimatach? Estetycznie robi mi bardzo dobrze, ale ja teraz nie mogę kupować książek robiących dobrze wyłącznie estetycznie... Fajne półki, smoki i kuce, u mnie kiepściej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka baśń, jeśli widziałaś film "Wyprawa Jednorożca", to był na podstawie tej właśnie książki. :) Można przeczytać fragment tutaj.

      Usuń
    2. Matko borska, nienawidzę laptopa mojej mamy tak mocno, jak mocno ją samą kocham. Wykasowało mi "możesz", ja na ogół piszę bardziej gramotnie... Szkoda, że nie zbierasz kuców G1, bo tych to miałam na kilogramy- jeszcze kilka się uchowało.

      Dziękuję za linka, podczytam z chęcią. A Pakamerię czytałaś?

      Usuń
    3. Nooo, prawie, wszystkie te przygody zwierzoludzi-dżentelmenów były przeraźliwie nudne, aż dziw, że dziecko lubiło się takimi pierdołami interesować. Ale obrazki fajne. xD

      Usuń
  3. Książeczka rzeczywiście ma piękne ilustracje.

    Masz białego kucyka z maka! My (ja i siostra) miałyśmy całą kolekcję i to z powtórkami i strasznie pluję sobie w brodę, że dawno temu je wyrzuciłam :(

    A czytałaś może kiedyś Kroniki Pradawnego Mroku? Klimaty raczej legend indiańskich, ale jak przekartkowałam, to zapowiadało się fajnie. Zwłaszcza świat wydawał mi się niebanalny. Moje lube przeczytało bite sześć tomów, ale to jeszcze o niczym nie świadczy :P W każdym razie nie wiem, czy się za to zabierać, czy nie ciekawa jestem twojego zdania., o ile oczywiście w ogóle jakieś masz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie słyszałam o tym cyklu, ale przeczytałam opis i natychmiast trafił na moją listę "must have". xD

      Tego konkretnego kucyka z maka mam z innego źródła niż moje własne - miałam całe stadko tych kucyków (opłaca się mieć dużo rodzeństwa, hłe hłe), ale wszystkie diabli wzięli. Kurde, nawet przepięknego kucyka G2 miałam i też przepadł bez śladu. :C

      Usuń
    2. Zabierać się, zabierać, choć to raczej typ "poważniejsza młodzieżówka".:)

      Usuń
  4. Z Avatarem mam tak samo.;D Ale nie mam takiego fajnego plakatu.:(

    O, jhereg - zawsze chciałam to przeczytać, ale nigdzie nie mogę dostać pierwszego tomu.
    "Koniec świata" za to strasznie mnie wynudził - na tyle, że nawet nie chciało mi się wypożyczać kolejnych tomów z biblioteki...
    Ale tym, że "Jednym zaklęciem" jest drugim tomem serii nie ma się co przejmować - kompletnie tego po nim nie widać.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to chociaż tyle dobrego. :3 Znaczy, można bez żalu czytać?

      Usuń
    2. Owszem, historia jest w pełni zamknięta (oczywiście na tyle, żeby dało się napisać trzeci tom, ale to w niczym nie przeszkadza) tak że bez obaw.:)

      Usuń
  5. Śliczne zdjęcia, fajne książki i ile uroczych drobiazgów.Zegar z ptakami np.I jaki porządek -specjalnie przed fotkami zrobiłaś? :)

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz tak, bo na zdjęciach nie widać, jaki wszędzie kurz zalega. xD

      Usuń
    2. Są takie tabliczki, że kurz czyni mieszkanie przytulnym...

      Chomik

      Usuń
  6. To Bezgranicze jest cudne i sama chętnie dostałabym je w swoje łapki.
    Okładki Lici są cudne, chociaż Kroniki mi się średnio podobają. Ten smok jest dziwny :/
    Ilustracje w tej książce są przepiękne *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham g2...mam ich duzo i chce wiecej :D

    OdpowiedzUsuń