środa, 11 czerwca 2014

Diss na życie

Może wyda się to wam niemożliwe, ale JUŻ mi się znudził szablon na blogu. Poprawiłam szablonik na Archmarze i doszłam do wniosku, że wszędzie wyglądają tak samo, do urzygu. Chciałabym, żeby nowy szablon tutaj był jasny, przejrzysty, wyświetlał się prawidłowo przynajmniej na moim telefonie i zawierał w sobie co najmniej jednego smoka i króliczka. Niestety, póki co moje poszukiwania odpowiednich zdjęć czy grafik, za użycie których autor nie chciałby mnie powiesić, spełzają na niczym, a sama nie potrafię narysować smoka tak epickiego, jak bym chciała. Smut. :(

Im dłużej siedzę w internecie, tym bardziej dochodzę do wniosku, że mam tego wszystkiego coraz bardziej dość. Zbyt dużo informacji, którymi muszę się przejmować, bo jak nie, to omfg, wyjdę na debila, którego nie obchodzi niczyje nieszczęście poza własnym (które jest gówno warte bo - ulubiony tekst całego świata - INNI MAJĄ GORZEJ). Ale mam szczerze dość czytania w kółko o tej pieprzonej Deklaracji Sumienia, lekarzach-gnojach, gwałtach, dzieciach z gwałtów... DOŚĆ! Zamknij się, świecie, już o tym wszystkim słyszałam, zrozumiałam za pierwszym razem, odwal się i daj mi spokój! Wiem, że na całym świecie jest pełno ludzi nie tyle stereotypowo złych, co po prostu głupich... i dlatego chciałabym się od nich odizolować. Całkowicie. Dopadła mnie michalakoza: chcę wynieść się daleko stąd, w góry, do lasu, do małej chatki nad strumykiem, tak obrzydliwie ślicznej, jak na obrazach Thomasa Kinkade, gdzie nikt mnie nie znajdzie, gdzie nie dotrą żadne media, gdzie znajdę upragniony spokój i przeszkadzać mi będzie tylko mróz zimą i komary latem. Może wtedy w końcu znalazłabym w sobie dość weny, inspiracji i ochoty, by dokończyć którąkolwiek z moich powieści.

Słyszałam wiele złych słów na temat filmu "Into the wild": że bohater był głupi, że postąpił jak idiota. Zgadzam się, że źle się zabrał do realizacji swojego marzenia, bez przygotowania na wypadek wystąpienia nieprzewidzianych trudności, ale i tak kocham ten film i podziwiam i zazdroszczę temu facetowi, że miał odwagę rzucić całe swoje dotychczasowe, dobrze ułożone i wygodne życie w pizdu i zacząć żyć tak, jak sobie wymarzył.



Wiem, że pewnie chrzanię, jak zwykle zresztą... Ale kiedy zaczynam myśleć o tym ogromie presji, które wywiera na mnie współczesne życie w tym poronionym kraju - ucz się, studiuj, zrób karierę, zarabiaj powyżej średniej, uródź dzieci, bądź piękna, zgrabna, ubieraj się tak, a nie inaczej - to mam ochotę... po prostu je skończyć.

EDIT: Minimalizm. Smok. Króliczek. OSIĄGNĘŁAM DOSKONAŁOŚĆ.

10 komentarzy:

  1. Tulam Winky. Wiesz, ja też mam dość tej medialnej nagonki na wszystko i wszystkich, dlatego po prostu nie oglądam wiadomości, nie czytam żadnych tego typu tematów na forach, nie wchodzę na strony z wiadomościami. Naprawdę da się tak sobie zaplanować życie codzienne i poruszanie się po internecie, że dostęp do tego całego chorego badziewia jest bardzo ograniczony. A jak ktoś zacznie się czepiać, że nie śledzisz na bieżąco afery z klauzulą sumienia czy kolejnym źle traktowanym dzieckiem, to zawsze można zastosować złoty cytat z "Legend of the Galactic Heroes", który jest uniwersalnym argumentem na wszystko: "I co z tego?", ewentualnie można dobić jeszcze "Nie interesuję się polityką", większość ludzi to całkowicie dekoncentruje.
    Wiem, że pewnie jestem socjopatą i mam umiarkowany kontakt z rzeczywistością, ale naprawdę, większości tych mających wywołać jak największą aferę bzdur wcale nie musimy znać i nic się nie stanie, jeśli zwyczajnie się od nich odetniemy. W tej chwili siedzę na dwóch forach (SuS-ie i jednym literackim) i po prostu ograniczam się w nich do czytania podforów, które mnie interesują i obracając się w konkretnych tematach nigdy nie musiałam wypowiadać się na temat czegoś, co mi nie odpowiada albo co mnie odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudno się odciąć od tych wszechobecnych informacji ze świata i nieustannej nagonki, ale w takich sytuacjach trzeba sobie wyszukiwać jakieś alternatywy. Podziwiasz gościa z "Into the wild"? No to zajebiście, to obejrzyj jego inspirującą historię jeszcze raz, i jeszcze raz. A jeśli nie chcesz, poszukaj czegoś innego, co dla odmiany nie będzie dołujące i smutne. Czasem niewiele potrzeba, słowo :). Sama mam teraz baardzo ciężką sesję i trudną sytuację życiową, a świat nie pomaga, ale znajduję sobie takie haczyki, które mnie trzymają po pozytywnej stronie życia.
    Wiesz, czego nie można robić? Nie można się w życiu bać. Wiem, że to głupi frazes, ale... cholera, tak jest. Przestałam się bać i dzięki temu przydarzyło mi się w życiu ostatnio coś tak pięknego, że nic nie jest mnie w stanie od tamtej pory zdołować. Coś, co było czymś więcej niż spełnienie marzeń i sama bym tego lepiej nie wymyśliła, a było zupełnym zaskoczeniem i nawet w momencie, w którym przełamałam strach i odważyłam się "wdepnąć", nie spodziewałam się, jak się wszystko potoczy. Bo okazje nie przychodzą, kiedy na nie czekamy. Czasem nawet nie wiemy, że to jest właśnie ta okazja. Nie ma co się umartwiać, trzeba olać smutny świat, szczęście samo nas znajduje, uwierz mi ;). (Pff, ależ ze mnie psycholog/propagator dobrej nadziei :P, ale to wszystko szczerze i z własnego doświadczenia).
    Mogę Ci na poprawę humoru narysować wielkiego, epickiego smoka przytulającego małego, puchatego króliczka, jeśli chcesz :). Tylko musi się skończyć sesja i nie obiecuję, że mi wyjdzie (jak nie wyjdzie, będę musiała coś wymyślić ;)).
    Pozdrawiam :*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Króliczkami i smokami nigdy nie gardzę. ^.^ Powodzenia z sesją!

      Usuń
  3. "Ale mam szczerze dość czytania w kółko o tej pieprzonej Deklaracji Sumienia, lekarzach-gnojach, gwałtach, dzieciach z gwałtów... DOŚĆ! Zamknij się, świecie, już o tym wszystkim słyszałam, zrozumiałam za pierwszym razem, odwal się i daj mi spokój! " - po prostu jakbym czytała swoje własne myśli... Podobnie jak Niofomune sądzę, że mamy szczęście, że da się tak ustawić w życiu, aby mieć jak najmniej kontaktu z całym tym syfem i do tego właśnie dążę. Przepraszam, bo być może zarzucę banałem, ale myślę, że warto pamiętać, że najgłupsi/ najpodlejsi ludzie zazwyczaj najwięcej i najgłośniej krzyczą i tworzy się - zwłaszcza w internecie - taka iluzja osaczenia przez idiotów, która może mocno nadwyrężyć nawet silną psychikę. I może kolejny banał - ale też staram się skupić na takich bardziej pozytywnych sprawach - i zauważyłam że to nawet działa :) Trzymaj się, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Może z czasem nauczysz się odcinać od agresji świata...Na,trudno czasem jest.Ja się staram pocieszać,ze na świecie s,a też ludzie z takim poczuciem humoru,jak Niezatapialna Armada i to mnie trzyma.Nie daj się,Winky.Ty nic nie musisz.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubisz Deanerys czy jest dodatkiem do smoka, Winky? A może po prostu chciałabyś być na jej miejscu? : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jej miejscu to już jestem, bo mam trzy gekonki. :D Ale fakt, lubię ją, nawet bardzo. To chyba jedyna żeńska postać w fantasy, która mnie nie denerwuje. ^^

      Usuń
    2. Ach, gekonki :D Wolę Twojego królika, chociaż też są niezgorsze ^ ^ Ogólnie czytałaś "Pieśń lodu i ognia"?

      Usuń
    3. Jeszcze nie, ale ćśśś...

      Usuń
  6. Nie lubię filmu ze względu na to, że szkoda mi tych wszystkich opuszczonych przez głównego bohatera ludzi.
    Podoba mi się nowy szablon (Drogon jest cudny), nie podobają mi się buty Danki. Wyglądają jak z dajśmana czy innego cecece. I czy jej spodnie to zwykłe odbarwione dżinsy?

    OdpowiedzUsuń