poniedziałek, 16 czerwca 2014

Let it gooo, Let it gooooooo! (rzygam tą piosenką, a jednocześnie nie mogę przestać jej nucić)

Pamiętacie, jak jeszcze całkiem niedawno żaliłam się, że straciłam wszystkich przyjaciół i tak bardzo bym chciała jakichś mieć?

Cóż... już nie chcę.

I nie chcę tu wyjść na jakąś arogancką merysujkę czy Shreka, który odgradza się od wszystkich ostrokołem (choć jeszcze parę kilo i będzie blisko). Nie chcę nikomu niczego udowadniać, bo nie mam w tym żadnego interesu. Po prostu pomyślałam o wszystkim na spokojnie i doszłam do wniosku, że w gruncie rzeczy teraz czuję się wspaniale. Nie potrzebuję się uszczęśliwiać na siłę czyimś towarzystwem, które prędzej czy później i tak zacznie mnie drażnić - nawet gdyby to był Viktor z LoLa albo, nie wiem, Daenerys do kompletu ze smokami (ją bym wypiżyła za drzwi, a smoki zostawiła sobie). Skoro istnieją ludzie aseksualni, którzy nie odczuwają potrzeby wiązania się i miziania z kimkolwiek, to może istnieją też... aprzyjacielni? Czemu o tym zjawisku nigdy nic nie słyszałam, czemu przez całe życie wmawiano mi, że jestem aspołeczna, alienuję się, a ja się dziwiłam, dlaczego żadna moja znajomość nie przetrwała kilku lat? 

Normalnie zaczynam się czuć jak mniejszość społeczna. Wszyscy usiłują mnie nawracać, jakby było po co, podczas gdy dobrze jest jak jest i czuję się świetnie. Gdybym ja jeszcze była wredna i zgryźliwa, ale nie, do każdej napotkanej osoby podchodzę z uśmiechem, bo przecież fajnie od czasu do czasu pogadać z kimś o tak zwanej dupie Maryny, wszystko jest pięknie, póki mam świadomość, że mogę w każdej chwili wrócić do swojej norki i w niej cieszyć się samotnością. Bo samotność nie jest zła. Jak może być zła, skoro tylko w niej mogę być naprawdę, stuprocentowo sobą?

Dlatego też uprasza się o niedyskryminację osób aspołecznych z wyboru. Gdyby jednak ktoś chciał mi wmówić, że absolutnie koniecznie muszę mieć przyjaciół i wychodzić do ludzi, i uspołeczniać się, i w ogóle, to polecam poniższy odcinek przygód Kubusia Puchatka. No i teraz będę siedzieć całą noc i oglądać, stara krowa...



Coś bym jeszcze napisała, bo to nie w moim stylu, pisać notkę tylko na jeden temat, ale nie mam weny. Głodna jestem. Zjadłabym kanapkę z Nutellą...

12 komentarzy:

  1. "(choć jeszcze parę kilo i będzie blisko)" - no WEŚ i nie grzesz. Widziałam Cię na Pyrkonie i bliżej Ci raczej do anoreksji niż do Shreka.;P

    No to zróbmy sobie małą społeczność aspołecznych. Serio, sama jestem typem osoby, która bardziej rozbudowane kontakty (czyli, ze czasem się sama pierwsza odezwie) utrzymuje z ludźmi do policzenia na palcach jednej ręki. Co nie znaczy, ze jak się ktoś do mnie odezwie, to się nie cieszę z rozmowy. Jak patrzę na mojego brata, który non stop spotyka się z kolegami/wisi na telefonie/umawia się na imprezy/bierze udział w spontanicznych, nieumówionych imprezach, to czuję się zmęczona od samego patrzenia. Tyle dobrego, że mnie od dziesięciu lat już nikt nie męczy, żebym się uspołeczniała (szczęściem moi rodzice zaprzestali męczenia kiedy się przekonali, że od niechodzenia na imprezy niczego mi nie ubywa). Może i Twoi znajomi się w końcu zmęczą. W końcu nie każdy musi utrzymywać gęstą siatkę bliskich znajomych.

    Smacznego.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli jest Ci dobrze, jak jest, to wcale nie chcę Cię nawracać, ale naszła mnie pewna myśl, jak przeczytałam to:
    "Jak może być zła, skoro tylko w niej mogę być naprawdę, stuprocentowo sobą?"
    Według mnie osoba, przy której nie możesz być stuprocentowo sobą, to nie jest prawdziwa/y przyjaciółka/przyjaciel. Mam niektórych znajomych, przy których nie jestem całkiem sobą i te znajomości zanikają. Ale mam też przyjaciół, przy których nie muszę niczego udawać i choć takich osób jest bardzo niewiele, ta przyjaźń się utrzymuje.
    Jak napisałam, nie mam tu na celu Cię nawracania, bo to wszystko Twoja decyzja, ale postanowiłam wyrazić swoje przemyślenia ;)
    Co do tytułu notki, jak mogłaś?! Prawie już mi przeszła faza, a przez Ciebie znowu sobie włączyłam ;P

    Pozdrawiam :)

    An-Elenel

    PS Podoba mi się nowy motyw graficzny, szczególnie króliczek przy Daenerys ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytaj sobie książkę "Introwertyzm to zaleta" Laney - bardzo fajnie tłumaczy, dlaczego niektórzy nie potrzebują tłumu znajomych, żeby czuć się dobrze, dlaczego po imprezie można mieć uczucie wypompowania energetycznego zamiast pozytywnego kopa, a najlepiej odpoczywa się w samotności itp. I, co najważniejsze, dlaczego to jest normalne, chociaż niezrozumiałe dla ekstrawertycznej większości. Chociaż nie lubię wszelakiej maści poradników, to ten akurat polecam, bo pomaga zrozumieć funkcjonowanie mózgu, który potrafi przedawkować towarzystwo ludzi. Piszę to ja, zadeklarowana introwertyczka.

    Pozdrawiam, Galnea

    OdpowiedzUsuń
  4. och jaki piękny odcinek! Nie wiem czy to po prostu odpowiedni czas w cyklu, czy co, ale wzruszyłam się i prawie popłakałam! I zaraz też będę wszystkie po kolei odcinki oglądać.

    A szablon bardzo ładny. Lepiej mi się podoba niż ostatni. I ten błękit taki kojący :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może Ty wcale nie jesteś aspołeczna, tylko nie znosisz idiotów i nie potrafisz się dostosować do ich środowiska? Dzisiejsze czasy strasznie ubogie w różnorodzaj ludzki są. Ja (nie zaczyna się zdania od ja pacanie) tez na ogół lubię się rozkoszować samotnością, ale jednak trzeba mieć kogoś z kim można pogadać od serca i komu można się wyżalić. Nie będę Ci wmawiał, ale po prostu trzeba. Nie da się tak żyć bez bliskiej osoby :)
    Puchatek nie mógłby żyć bez Prosiaczka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Winky,Ty chyba po prostu jesteś wrażliwa i łatwo Cię zranić.
    "Według mnie osoba, przy której nie możesz być stuprocentowo sobą, to nie jest prawdziwa/y przyjaciółka/przyjaciel."-no,dokładnie.
    Po kiepskiej rodzinie fakt, że mam przyjaciół jest dla mnie jednym z życiowych sukcesów.
    Też jestem samotnikiem i czasem potrzebuje ludzi, czasem nie.
    "Wszyscy usiłują mnie nawracać"- a im bardziej usiłują,tym bardziej masz dosyć? Cholera z nimi,tymi nawracającymi!
    Samotności! do ciebie biegnę jak do wody

    Z codziennych życia upałów;

    Z jakąż rozkoszą padam w jasne, czyste chłody

    Twych niezgłębionych kryształów.
    Wiedział,co pisze,klasyk skubany.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  7. *podaje pudełko lodów*
    Wiesz, zgadzam się z Moreni, zanim dobijesz do poziomu Shrecka trochę czasu minie. Trochę dużo czasu na diecie z Nutelli i McDonalda.
    Jeśli nie lubisz spotykać się z ludźmi no to co? Masz taki charakter i tyle. Ludzie lubią czepiać się wszystkiego i wszystkich tylko po to, by mieć co robić. Czasami ciężko tego słuchać, ale to właśnie oni mają największy problem i nie potrafią sobie z nim poradzić, więc zrzucają swoje żale na kogoś innego, byleby tylko poprawić sobie humor.
    Trzymaj się,

    korano

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest najgorsze, jak wszyscy mówią "Otwórz się na innych! Znajdź sobie przyjaciół! Idź do psychologa! Zastosuj tę super-metodę z książki! To ci na pewno pomoże!" Pomoże. Jak cholera potrzebuję pomocy, bo na pewno jestem nienormalna, aspołeczna czy co tam chcecie. Niestety, przyjęło się, że ten ekstrawertyczny model to jedyny właściwy. Bo wszyscy jesteśmy tacy sami, nieprawda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj, osobo aspołeczna z wyboru! Całkowicie cię popieram. Jest naprawdę dużo ludzi, którzy cenią własne towarzystwo bardziej od spędzania czasu z innymi ludźmi, w czym nie ma niczego złego. I ja w sumie jestem w stanie zrozumieć, na przykład rodzinę, która stara się wypchać taką osobę do świata, bo w końcu to jest "normalne", ale przykro mi się robi, jak nie widzą, że to krzywdzi tą osobę. Coś o tym wiem, mam to prawie na co dzień. :D

    Pozdrawia równie aspołeczna osoba z wyboru!

    OdpowiedzUsuń
  10. No to nie wychodź do ludzi? Sprawy załatwiaj szybko i wracaj do siebie. Co za problem.

    Borsuk

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziwię się, że przy takim nastawieniu ktokolwiek próbuje się z tobą kolegować.

    OdpowiedzUsuń
  12. E tam, Winky, może i istnieją osoby aprzyjacielne, ale czy ty do nich należysz? Jesteś sobie introwertykiem, nie potrzebujesz kontaktu 24h na dobę, ale gdyby ci nie doskwierała od czasu do czasu samotność, to chyba być tak nie jojczyła? ;) Jak dla mnie pisanie, że to wszystko przez presję społeczną to już takie trochę wmawianie sobie

    OdpowiedzUsuń