niedziela, 21 września 2014

Małe zoo

Ostatnio ciągle mam powtarzający się sen: że mam pięknego, karego konia. Chciałabym kiedyś urozmaicić swój inwentarz o konia... ale co innego kupić, a co innego utrzymać takie bydlątko, więc się raczej nie zapowiada, buu.

Tymczasem gekonki szaleją, królik bałagani, a pies tęskni za pańcią, która wyjechała do Anglii. Zaczynając od tych pierwszych: Luna ostatnio odkryła cudowność pudełka z mokrym ręcznikiem papierowym (no ba, cały dzień go obklejałam kamykami i muszelkami). Zrobiła sobie w nim swoje prywatne spa, z którego nie wychodzi już od dwóch dni. Jak na razie chyba tylko Rancorek odkryła prawdziwe przeznaczenie tego pudełka, to jest pomoc w wylinkowaniu, no ale co będę Lunie odmawiać przyjemności.

Cieeepło. <3

Moookro. <3

W Rancorka (Rancorię?) wstąpiło zaś nowe życie i na robale rzuca się z takim entuzjazmem, że przegryza je na pół (FUUUJ). Byłoby miło, gdyby wreszcie ogarnęła, do czego służy miska, no ale najwyraźniej nie można mieć wszystkiego.

Najmniej aktywna zaś zrobiła się Moria. Ciągle siedzi wciśnięta za górę tak, że widać tylko jej nogę pod dziwnym kątem. Ożywia się tylko wieczorami, jak przed terrarium przejdzie człowiek. Widać wtedy w górze takie wytrzeszczone oczyska mówiące: HYYY! CIOWIEK! DAJ ROBALA! Kiedy raz jej pomerdałam palcem przed oczami, nie dość, że się rzuciła i ugryzła, to jeszcze zaczęła przeżuwać.

Gekonkowa balanga, nananana!

Co do nowego mieszkańca, będzie prawdopodobnie miał na imię King in Yellow i wyglądał tak:

Czerwone kurwiki. <3

Gadzi bonus: Venom, wąż zbożowy lubego. Uwielbiam tego potwora, nie mogę wyjść z podziwu, jak duży urósł. Kiedy go kupowaliśmy, to była taka malutka, chudziutka glizda, która natychmiast po włożeniu do transportera zaryła się głęboko w kokosowe wióry i od czasu do czasu wyglądała spod nich jak peryskop. Udało mu się raz uciec z transporterka i schował się w pudełku gry Dawn of war, jak na prawdziwego nerda przystało. Teraz ma coś ponad metr, prawdopodobnie półtora, i uwielbia wpełzać za rękawy. Ciekawostka: Venomek boi się szczurów... Zawsze dostaje mrożone myszy, nie inaczej było ze szczurem, ale z jakiegoś powodu się go wystraszył. Akurat próbowałam spać, kiedy luby go karmił, a terrarium stoi tuż nad łóżkiem, więc to było ciekawe przeżycie: luby wymachujący mi martwym szczurem nad głową i odgłosy wystraszonego węża, który trzęsie ogonem, robiąc głośne "trrr", po czym "CPSSS!" gdy próbował odgonić intruza.

Zanim odezwie się tu jakiś napalony obrońca zwierząt: tak, wyobraźcie sobie, że węże też muszą jeść. Venom zawsze dostaje "mrożonki", czyli myszy, które zostały humanitarne zabite przed zamrożeniem. Psie/kocie żarcie z puszki też nie rośnie na drzewach - pokusiłabym się o stwierdzenie, że mięso z takiej karmy pochodzi z o wiele bardziej niehumanitarnego uboju. End of topic.

Za młodu był prawie czarny,
na starość wyjaśniał.

Wierzcie lub nie, ale na tym zdjęciu Venomek śpi.

Puchaczydło zaś jest niedobre i próbuje mi zeżreć cały pokój. Wiklinowy fotel się niedługo chyba zarwie, a prześcieradło mam pełne dziur. No ale jak tu się złościć na takiego małego buraka cukrowego, który rano wskakuje na łóżko i liże człowieka po twarzy?

Burak cukrowy w naturalnym
środowisku.

A Kajka siedzi na parapecie i wygląda na pańcię.

Kurde, żeby pies był bardziej
fotogeniczny ode mnie... xD

Hm, znowu mi wyszła notka, która ma w cholerę zdjęć, ale malutko tekstu. Jakoś tak... ostatnio nie umiem się za bardzo rozpisywać. Sorry.

3 komentarze:

  1. Śliczne te zdjęcia i notka urocza. Zbożówkę kiedyś miałam, miłe stworzenie.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli dobrze pamiętam to swego czasu Rancorka miała fazę na MLP, zgadza się? Gekon poniacz, wąż nerd, królik apokalipsa, przynajmniej masz wesoło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kucyki ją niestety mało pociągały, najbardziej lubiła oglądać ze mną let's playe The binding of Isaac. :D

      Usuń