środa, 24 września 2014

The end is near!

Myślałam, że proces zamawiania i kupowania nowego gekona potrwa jeszcze co najmniej kilka miesięcy, a tu mi nagle luby oznajmia, że hej, jutro przyjadę z gadem. Ok. xD

Nowy narybek jednak nie ma czerwonych oczu, ktoś nas ubiegł w rezerwacji. Ma za to najbardziej smocze oczy, jakie w życiu widziałam i piękne runy na ogonku. Kiedy przekładaliśmy go do nowego lokum, tak się szarpał, wyrywał i kwakał, że otrzymał z tego tytułu imię Armageddon.

Ziółta ziaba i jej runiczny ogonek.

Pyszczek się uśmiecha, lecz oczy łakną krwi..

Na żywo nie jest aż tak kurczaczkowo żółty, raczej pastelowo-bananowy. Jest jeszcze malutki, gdzieś tak o połowę mniejszy od dziewczyn, więc póki nie podrośnie, będzie mieszkał w kawalerce. Teraz czeka nas kilka tygodni oswajania tego przystojniaka. :3

Z innych informacji. Primo: oddam książki w dobre ręce.

Secundo: kurde, lektura Ferrinu, mimo że jest to książka beznadziejnie napisana i pełna patologii (serio, czy ta kobieta ma jakąś chorą fascynację gwałtem, że musi umieszczać co najmniej jeden w każdej swojej książce?), budzi we mnie pełno nostalgicznych uczuć. No bo to przeca opko jest. Na dokładkę sama zaczęłam przygodę z pisarstwem od niemal identycznych: ja jako główna bohaterka przenoszę się do świata fantazji i przeżywam tam mnóstwo przygód (tylko bez gwałtów). Jak tu nie czuć sentymentu do każdego innego podobnego tworu?

Tertio: dokonałam kolejnego odkrycia Ameryki w konserwie. Wiem, co przez całe życie robię nie tak. Dawno temu ktoś mi powiedział i wbiłam to sobie do głowy bardzo mocno, że najlepsza praca to nie taka, w której zarabiasz więcej od premiera (choć to też by było fajne), ale taka, która sprawia ci przyjemność. No i do tej pory wszystko fajnie. Tylko że dzisiejszy świat ma pilne zapotrzebowanie na specjalistów. Co w tym nie gra? Ano to, że ja się wszystkim interesuję powierzchownie. Powierzchownie interesuję się literaturą. Powierzchownie interesuję się zwierzętami. Powierzchownie interesuję się malowaniem. Powierzchownie interesuję się fantastyką. W żadnej, absolutnie żadnej dziedzinie nie jestem ekspertem. Mało tego - nie bardzo chcę być, bo wprost nienawidzę się uczyć, przyjmuję tylko taką wiedzę, którą zapamiętuję mimochodem. A jak powszechnie wiadomo, jeśli coś jest od wszystkiego, to jest do niczego. Dlatego mam 23 lata na karku i żyję na garnuszku rodziców, rzadko mając pieniądze na różne zachcianki, o utrzymaniu się nawet nie wspominając, podczas gdy moi rówieśnicy z podstawówki mają już pracę w zawodzie. Nie wiem, czy wszyscy są bardzo szczęśliwi, malując paznokcie w salonie albo kładąc papę na dachy, ale są samodzielni. I tego im cholernie zazdroszczę. Ale nie wiem, co na tym etapie mogę jeszcze zmienić. Trzeba było olać presję otoczenia, nie słuchać gadania, że do zawodówek idą same debile, pójść do technikum leśniczego, a nie do beznadziejnego, "elytarnego" liceum, z którego wyszłam z ciężką depresją (którą ówczesna pani psychiatra skwitowała machnięciem ręki i słowami "aa, to tylko takie nastoletnie Weltschmerzen, przejdzie jej") i dalej z tą depresją poszłam na jakieś cholerne studia, które gówno mi dadzą. I na dokładkę głowa mnie boli tak, że zaraz sobie chyba w łeb strzelę.

No ale dobra, muszę się zmusić do jakichś pozytywnych myśli, bo za tydzień wracam na te zasrane studia i jak nie odwrócę sobie czymś uwagi, to się chyba naprawdę zastrzelę. Także ten, miłość, radość i kucyki pony.

Karta na dziś:

Jak by udało mi się znaleźć dobrą pracę, w której nie czułabym się zestresowana ani skrępowana, i która dawałaby mi satysfakcję, to za pierwszą wypłatę kupiłabym wszystkie karty Bella Sara na świecie.

E: Steam mnie chyba lubi, bo co chwilę dostaję jakieś kupony. Oddam w dobre ręce kupony zniżkowe 25% na dwie gry: Heavy Bullets i Banished, oba ważne do 16 października. 

12 komentarzy:

  1. Śliczny!Niech się dobrze chowa.
    Noo,praca,którą się lubi - to trudno znaleźć...Niestety,w pracy są LUDZIE..
    To będziesz na Kapitularzu?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wiem na pewno, muszę najpierw ogarnąć te chędożone studia i jeszcze bardziej chędożone *gulp* praktyki. D:

      Usuń
    2. Chwileczkę... Kapitularz jest ZARAZ!!! A ja myślałam, że w październiku! Ja pierdzielę, dobrze, że spojrzałam. xD A właśnie się wyprałam z pieniędzy, nie będzie za co kupić przypinek, buhuhu...
      Hm, wstępnie mogę powiedzieć, że będę w sobotę. Jak będzie ciepło, to w jakiejś hobbiciej kiecce, jak zimno, to jako Zee Captein. :D

      Usuń
    3. A ja w bluzce z chomikiem!

      chomik

      Usuń
  2. http://www.szkolnictwo.pl/szukaj_technik_leśnik,5_ŁÓDZKIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde. Właśnie mi uświadomiłaś istnienie czegoś takiego, jak studium policealne. Jak ja się uchowałam bez tej wiedzy?! Tyle nowych możliwości. Omg. Omg. Kocham cię. <3

      Usuń
    2. Nie no, spoko. Lepiej się kisić na studiach, których nie znosisz (zawsze dobrze jest mieć coś, na co można ponarzekać ;)), w końcu i tak nie musisz się martwić o byt, twoi rodzice są nieśmiertelni i będą cię utrzymywać zawsze. Oh, wait...

      Usuń
    3. Teraz nie wiem, czy żartujesz, czy drwisz. xD

      Usuń
  3. Wszystko możesz jeszcze zmienić. Zawsze można zmienić wszystko, no chyba, że już nie żyjesz. Wtedy trzeba wczytać sejva :D
    Ja mógłbym pójść na dobre technikum i wstawać o czwartej rano, żeby potem mieć 9 lekcji i potem wracać do domu o godzinie 17/18, a potem uczyć się i odrzucić jakiekolwiek życie, ale tak nie zrobiłem. Nie dałbym rady.
    Wróć, ja nie mam życia xD

    Jaki fajny gekon, tylko że ja wolę króliki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O mój boru szumiący, te spojrzenie <3
    Jakie jeszcze z konwentów masz zamiar zaszczycić swoją obecnością? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Pyrkonu chyba żadnych... Nie chce mi się dupska ruszać. xD

      Usuń
  5. - Dlaczego chciałaby pani pracować naszej firmie?
    - Aby kupić komplet kart z wróżkoniami.

    Meneżerca

    OdpowiedzUsuń