piątek, 10 października 2014

Reklamy, maszyny i takie tam

Znowu mi coś głupiego do łba szczeliło i zrobiłam KOLEJNEGO blogaska. Bo na zaliczenie z jednego przedmiotu mam zrobić bloga i z tej okazji w mojej chorej głowie zrodził się pomysł, który wydał mi się tak fajny, że zasłużył na natychmiastową realizację. Otóż mam zamiar recenzować życie. Tutaj:

Link

Jest już nawet pierwsza recka, trochę nudna i typowa, ale od czegoś trzeba zacząć. W najbliższym czasie planuję zrecenzować grę, film o Barbie, batonik muesli, pewien park w Łodzi i dorosłość. Także ten. Zbyt normalny to ten blog nie będzie. Jak i ja nie jestem. Zapraszam.

O moim ukochanym Tyrciu ostatnio mało piszę, ale bardzo dużo myślę. Skutkuje to tym, że jego światopogląd zaczyna mi się rzucać na mózg. Przejawia się to nie tylko przejmowaniem jego przekonań, ale też pociągiem do wszelkich maszyn, robotów i innych mechanizmów. Wczoraj jechałam autobusem i długi czas obok popylał jakiś facet na motorze i o raju, jaki on był wspaniały. Motor, oczywiście. Nigdy nie interesowałam się motoryzacją, a tu nagle zaczęłam ślinić się na widok motoru i jego elementów, co trochę mnie martwi, bo nie chcę być odbierana jak jakaś fake geek girl (choć do etapu słitfoci z joystickami jeszcze mi daleko). No bo... to mi po prostu bardzo dobrze robi na estetykę. Nie mam pojęcia, jak działa, ale to tylko potęguje fascynację, bo urasta to do rangi czegoś mistycznego i nieobejmowalnego moim ograniczonym rozumem. Ostatnio natrafiłam w internetach na gifa przedstawiającego jakąś dziwaczną maszynę do przesadzania drzew i spędziłam pół godziny na adorowaniu jej wspaniałości. Srsly.

Jaaaka pięęękna! <3

Z mnóstwa wywiadów z pisarzami wynika, że takie przejmowanie cech stworzonych przez siebie postaci to nic nowego i nadzwyczajnego. Oczywiście nie mogę znaleźć żadnych artykułów na ten temat, ale pamiętam, że paru pisarzy mówiło o czymś takim na różnych konwentach. W sumie to mógłby być ciekawy temat na jakiś licencjat czy cuś, ale nie ma mowy, żebym się podjęła czegoś takiego. Nawet nie sądzę bym zaliczyła ten semestr, a co tu dopiero mówić o kończeniu studiów. No ale mniejsza. W każdym razie, jeśli nadal będę przejmować cechy Tyrcia, to może wreszcie uda mi się ogarnąć swoje życie i wyjść na ludzi. Albo zostanę socjopatycznym dziwakiem z manią na punkcie maszyn i pociągiem do mechanicznych protez i egzoszkieletów.

3 komentarze:

  1. Strasznie mi się podoba nagłówek nowego bloga, jest taki cudownie fantastyczny <3
    Co do pasji mechanizmami, póki nie stwierdzisz, że fajnie by było mieć mechaniczną rączkę zamiast normalnej i sobie takowej nie zrobisz to jest dobrze. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno to stwierdziłam. :D Ale biorąc pod uwagę fakt, że:
      a) nie mamy technologii rozwiniętej na tyle, by taka rączka działała niczym trzecie ramię Viktora i
      b) nie bardzo mam ochotę w celu zdobycia mechanicznej kończyny ucinać sobie zdrowej,
      raczej nie dojdzie do zamiany. xD

      Usuń
  2. Takie maszyny to dopiero są mistyczne. Nie ważne jak funkcjonują, ważne, jak ktoś wpadł na pomysł ich skonstruowania XD
    Nienormalny blog?
    Obserwuję :3

    OdpowiedzUsuń