wtorek, 27 stycznia 2015

Dla odmiany: narcystycznie

Cytując Rainbow Dash: ohmygoshohmygoshohmygoshohmygoshohmygosh! Mam diadem!

Focia z góry, żeby nie było widać sadła

Miałam robić za księżniczkę, ale jednak nie, księżniczkowanie do mnie nie pasuje. Jestem rejndżerem. Popylam po lasach w niewyprasowanej pelerynie, z łukiem w dłoni, sztyletem za pasem i białym królikiem kicającym mi u stóp. Walczę z nudą i szarością dnia codziennego. Hm, potrzebuję cierpliwego fotografa... I fortuny, żeby go opłacić... Udało mi się nie wstydziać na tyle, by walnąć sobie selfie, to już jakiś postęp. Czy wy też tak macie, że boicie się patrzeć w oczy ludziom na zdjęciach, bo macie wrażenie, że oni was widzą?

Pierwszy raz w życiu udało mi się zaliczyć nawet nie jeden, ale DWA egzaminy w pierwszym terminie. Pewnie zadziała zasada "do trzech razy sztuka" i ostatni uda mi się po bożemu oblać. Z tego wszystkiego nachodzą mnie różne głupie pomysły w stylu "w przyszłym roku akademickim pójdę na specjalność nowe media" (w domyśle: by za rok znowu płakać, że nienawidzę studiować i chcę do pracy). Składam następujące śluby: jeśli zaliczę ten semestr (z warunkiem czy bez), to w przyszłym semestrze zacznę chodzić na wolontariat do ZOO. Jak odwalę praktyki. Które powinnam mieć już odwalone, ale ćśś, może nikt się nie kapnie.

Coś jest nie tak. Sesja trwa w najlepsze, mam do zaliczenia jeden trudny egzamin i sześć przedmiotów, z których mam spore zaległości, a ja siedzę tu zadowolona z życia i nawet nie ryczę. Paczciepaństwo. Nawet tona śniegu za oknem mi nie przeszkadza, także wtedy, gdy muszę wyjść i z nią mieć do czynienia. 


Zbieram na czytnik ebooków. Ktoś chce, żebym mu uplotła kolczugę? :D

10 komentarzy:

  1. Wyglądasz naprawdę ślicznie! Podziwiam, bo sama od dawna zabieram się, żeby poganiać po lesie w fajnym stroju, ale nigdy nie wychodzi to poza fazę planów.
    I jak najbardziej bądź zadowolona z życia, w końcu kto ci zabroni.

    Swoją drogą, jak weszłam na twojego bloga, to mi się przypomniało - jesteś może zainteresowana konkursem na opowiadanie space operę? Moje znajome wydawnictwo organizuje, a kosmosy to w końcu twoje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmosy to właśnie nie bardzo. :D Lubię je oglądać w filmach, ale znać to się na tym kompletnie nie znam, no i nigdy nie czytałam żadnej space opery. Wolę się trzymać znanych sobie klimatów. :3

      Usuń
    2. Ja właśnie też bardziej lubię oglądać (i to wcale nie od tak dawna), ale robię banzai i zobaczę, czy się uda :P Chociaż też doskonale rozumiem obawy przed tworzeniem w nieznanych klimatach - po czterech dniach pisania wpakowałam się w bitwę kosmiczną i nie wiem, jak z tego wybrnąć.

      Usuń
    3. Stare Warsy są space operą, więc z czuciem klimatu raczej nie miałabyś większych problemów. Skrobnij jakieś fantasy, zamień niewyprasowaną pelerynę na skafander kosmiczny, sztylet na wypasiony paralizator, łuk na miotacz laserowy a królika na ostatniego przedstawiciela jakiejś super starej rasy. Science można wywalić przez okno w tę tonę śniegu, fiction jest jak najbardziej na miejscu. (;
      You go girl!

      Krakatoa

      Usuń
    4. Krakatoa - to niestety przepis na crapa. Niektóre pomysły są uniwersalne, ale wiele spraw wymaga mocnego przemyślenia. No i może lepiej nie wyrzucać do końca tej science...

      Usuń
    5. Cóż, tak skrótowo i bardzo ogólnie opisany to każdy gatunek brzmi jak crap, trzeba tylko rozsądnie do tego podejść i po prostu napisać coś dobrego. (:

      Krakatoa

      Usuń
  2. Powiem tak, diadem jest awww. Będziesz w nim na Pyrkonie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Diadem wymiata! I właśnie się zastanawiałam, kiedy się pochwalisz, bo na fejsiku twórczyny tego cuda, to już dawno zdjęcie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne zdjęcie! Piękny ten diadem! Egzaminów gratuluję!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń