wtorek, 24 lutego 2015

Not so glorious after all

Dzisiaj będzie spam viktorowy, bo muszę do końca lutego skończyć pierwszy rozdział licencjatu, jutro mam z niego prezentację, a boli mnie łeb, mam zawroty głowy i huśtawka nastrojów bujnęła mi się znowu w tę stronę, która każe mi wysłuchiwać od rana do nocy Adagio for strings Samuela Barbera, i potrzebuję jakiegoś wsparcia estetycznego.

Wanna feel your power, stun me with your laser...

W ogóle to smutek, bo mam fazę na Viktora, która nie może znaleźć ujścia, bo gra w LoLa znudziła mi się tak przezajebiście, że nawet nie chce mi się tego instalować. Gdyby ktoś zrobił moda do Fallouta z jego zbroją, I would be so happy.

Próbowałam skombinować, jak by tu zamknąć blogaska dla postronnych, bo w gruncie rzeczy zrobiło się tu trochę zbyt ekshibicjonistycznie, ale nie mogę znaleźć metody, która by była skuteczna i nie doprowadzała nikogo do szału. Blogspotowej opcji zamknięcia bloga dla wszystkich spoza listy wprost NIENAWIDZĘ - jak widzę ten tekst, że "skontaktuj się z autorem, to cię może wpuści", to dostaję białej gorączki, bo NIE MA żadnej opcji kontaktu z autorem. Niby ci, co mnie znają, wiedzą, jak się ze mną skontaktować, ale pozostaje problem, że nie każdy ma konto w Google. Próbowałam ustawić hasło, ale jedyny działający na blogspocie kod sprawiał, że blog darł się o nie przy każdym odświeżeniu strony i przy tym myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Seriously, kiedyś miałam bloga na blog.pl i tam jak ustawiłam sobie hasło, to można było wpisać raz i mieć spokój. Czemu teraz, po dziesięciu latach rozwoju internetów, nagle okazuje się to takie trudne? Cóż, jak nie znajdę żadnego lepszego sposobu, to pewnie w końcu skorzystam z tego, co oferuje blogspot, acz bardzo niechętnie...

#nobodycares

Tyle piękna. <3

Kojarzycie to zdjęcie z książki otwartej na rozdziale o tym, jak przejść przez uniwersytet, nie straciwszy wiary w życie? Powoli przekonuję się, że to nic innego, jak świnto prawdo. Pomijając psorów mówiących, że są mną załamani i studentów-snobów z pogardą prychających, że jak można nie wiedzieć tak podstawowej rzeczy, jak różnice kulturowe między Dearborn a Detroit w kontekście fabryki Forda i General Motors (no dobra, to też padło ze strony profesora [pff, profesora... magistra], ale rozumiecie, o co mi chodzi: studenci tak bardzo wykształceni, wszystkowiedzący, żadnej poprawki przez trzy lata, wow), pozostaje jeszcze kwestia tego, jak bardzo studia obrzydzają życie. Niedobrze mi się robi na widok jakiejkolwiek książki, zmuszam się do czytania, żeby tylko ruszyć coś do przodu i nie mieć wyrzutów sumienia, że zaczynam zaliczać się do tego straszliwego grona Polaków-co-nie-czytają-siedmiu-książek-miesięcznie, ale chyba przestanę, bo przyjemności nie czerpię z tego żadnej. To samo z całą resztą, grami, filmami, malowaniem, a im mniej powiem o pisaniu, tym lepiej. Niecierpliwie wyczekuję momentu, w którym pójdę się starać o wolontariat w ZOO, ale nie nastąpi to prędzej jak za miesiąc, bo muszę odbębnić praktyki... *headdesk*

W ogóle taka dość zabawna rzecz. Gdy kończyłam podstawówkę, wszyscy mówili: nie martw się, gimnazjum to najlepszy okres w życiu. Nie był. Gdy kończyłam gimnazjum, mówili: nie martw się, liceum to najlepszy okres w życiu. Nie był. Gdy kończyłam liceum, mówili: nie martw się, studia to najlepszy okres w życiu. Teraz kończę studia (bez wielkich nadziei, że zdobędę ten zasrany licencjat) i mam wszystkiego totalnie, absolutnie, serdecznie, z wisienką na wierzchu dość.

Poza Viktorem. I króliczkami. I przytulaniem.

10 komentarzy:

  1. Oj. A ja mimo bycia studentem-przerostem (znalazłam co prawda kogoś ode mnie starszego rok niżej, ale mimo to...) z chęcią bym wydłużyła ten ostatni rok. Raz, że niewiedza tak wielka, dwa... no, potem będzie jeszcze mniej beztrosko, chociaż najlepszym czasem bym tego nie nazwała. Były super momenty, ale ile wylano na mnie gnoju, to moje.
    Rozumiem wyrzuty sumienia, bo ja w sumie wracam z zajęć i lecę lotem koszącym w łóżko. Trzy godziny aktywności wieczorem się nie liczą, bo i trudno uznać rundkę po internetsach za wnoszącą cokolwiek do życia. Pocieszam się, że to jakiś nadir życiowy i będzie lepiej. Bo przecież bywa lepiej, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. Na sam początek przesyłam cały kontener tulu. Trzymaj się, jakoś przeżyjesz jeszcze jakiś czas, byle by zdobyć ten licencjat. Chciałabym powiedzieć, żebyś się nie martwiła, bo życie po studiach to najlepszy okres w życiu, ale nie wiem, czy tak jest. Można mieć nadzieję.

    A z mniej istotnych pierdół - Viktor! Znam go tylko z artów i tego, co czytałam na stronce LoLa, ale wystarczyło, żebym go polubiła (plus dzieli imię z bohaterem mojego ksiopka). Niestety, nie gram, więc nie mogę się nic napawać, cóż. Rozumiem twój ból.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Gdy kończyłam liceum, mówili: nie martw się, studia to najlepszy okres w życiu."
    Nam w liceum mówili coś zupełnie na odwrót - teraz marudzimy, ale jak pójdziemy na studia, to jeszcze będziemy tęsknić za liceum. Nie wierzyłam, ale szybko mi przeszło. Chociaż to dziesięć lat temu było, może teraz nauczycielom się odwidziała taka wizja świata?

    Krakatoa

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie liceum było fenomenalnym okresem. Studia takie se, choć przyznam, że pierwsze III semestr II stopnia był wprost świetny. Pisanie magistra ssie. Dorosłość postudencka też, choć ma jaśniejsze strony.

    OdpowiedzUsuń
  5. Winky,nie martw się, skończysz, wyjdziesz z dziekanatu z dyplomem i już nie musisz o tym myśleć. Przesyłam wirtualne uściski,biedaku.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  6. No dobra, fragment o możliwym zamknięciu bloga dla postronnych zmusił mnie w końcu do ujawnienia - poznaj swojego cichego czytelnika, który też lubi fantastykę, ale nie tę polską, i któremu bardzo podobały się zamieszczane przez ciebie fragmenty opowiadań / zamierzonych powieści. I na dodatek jest to czytelnik także mający zdawać licencjat w tym roku i niemający na to ochoty i siły. Tadammm!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. winky na telefonie28 lutego 2015 18:19

      Cześć, Nefrytowy Kotku! :)

      Usuń
  7. *wysyłą ducha tul tul*
    Komentując fragment o ustawianiu hasła - bo to by było za proste przecież. A w moim liceum jest nudno chociaż czasami zdarzają się takie akcje jak dzisiejsze puszczanie Koko koko euro spoko na przerwach i rozdawanie konserw. Nie smutaj, pomiziaj sobie króliczka i będzie lepiej. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i nie wiem czy tak miało być, ale w wersji mobilnej nie masz żadnego tła na blogu, wszystko jest białe.

      Usuń
    2. Nie umiem tego naprawić. :c To pewnie przez to, że użyłam kodu, który sprawia, że obrazek w tle wyświetla się w całej rozciągłości niezależnie od rozdzielczości (nie czuję, że rymuję, joł) ekranu.

      Usuń