niedziela, 8 lutego 2015

W poszukiwaniu sensu

Przede wszystkim, to pragnę podzielić się z całym światem moją miłością do pewnego zespołu, który niedawno odkryłam. Nazywają się The God Machine, mrrry, jak mogłabym ich nie lubić? I grają świetnego, nastrojowego rocka.


W tym semestrze sesja była dziwnie niewykańczająca. Dwa egzaminy zdane w pierwszym terminie (kto by pomyślał), trzeci też już praktycznie zaliczony, tylko tej cholernej liryki mi się nie chce uczyć na jutro do tego stopnia, że piszę o tym notkę. Nie cierpię liryki. Niech sobie poezja będzie, niech ją piszą ludzie, którym się wydaje, że potrafią to robić, ale ja tego pisać za cholerę nie umiem i nie lubię. Mój najlepszy wiersz, jaki kiedykolwiek napisałam, to "Oda do Detki", czyli miejscowego autobusu, którym przejeździłam pół życia, i rzeczony wiersz jest tak głupi, że żal go pokazywać komukolwiek poza hermetycznym gronem rodziny i mieszkających w okolicy znajomych. I niech tak pozostanie. A interpretacja to kolejna zmora, tym bardziej, że totalnie się nie zgadzam z poglądem pani doktor, jakoby interpretacja kategorycznie wykluczała własne widzimisię i była tylko jedna słuszna. Pff... A ja, głupia, myślałam, że interpretowanie z definicji oznacza czytanie czegoś po swojemu, no ale co ja tam wiem.


Eeenyłej... Nie pamiętam, kiedy ostatnio pisałam. W sensie: coś, co by nie było licencjatem/pracami na zajęcia/pseudorecenzjami na drugiego blogaska/notkami na tego blogaska. Ok, udało mi się popełnić ćwierć rozdziału tego mojego opka, którego nikt poza mną nie czyta, pierwszy raz chyba od pół roku, ale kurde bele, to jakaś kpina, a nie osiągnięcie. I to nie jest tak, że nie wiem, co pisać, mam ułożoną w głowie historię, mam notatki, mam wszystko włącznie z wyobrażeniami ekranizacji - durr hurr - ale... tak jakoś... nie wiem, jak się do tego zabrać. Czy coś. W ten deseń. A widmo licencjatu nie wróży dobrze poprawie tego stanu rzeczy... Tyle nudnych jak flaki z olejem lektur do przeczytania (co gorsza, sama je sobie wybrałam, więc nawet nie mam do kogo mieć pretensji, bu), tyle paragrafów gry o byciu pisarzem do napisania, a na samą myśl o sporządzaniu części teoretycznej chce mi się rzygać. Jak ja nienawidzę tego silenia się na powagę i profesjonalizm...


No niedobzie, niedobzie. Ale bywało gorzej. Moja taktyka opierająca się na życiu i nieprzejmowaniu niczym w zbyt wielkim stopniu sprawdza się nieźle. Nawet karma była na tyle dobra, że obdarowała mnie tylko dwoma dniami zajęć w nowym semestrze. Normalnie aż chyba do pracy pójdę.

Frrrrr!

10 komentarzy:

  1. Dwa egzaminy zdane w pierwszym terminie -o,gratulacje!
    nterpretowanie z definicji oznacza czytanie czegoś po swojemu - taa,Słowacki wielkim poetą był i już..
    Moja taktyka opierająca się na życiu i nieprzejmowaniu niczym - skoro działa, to tak trzymać. Może do tej pory przejmowałaś się za bardzo?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak... Obecny stan mi bardzo odpowiada. ^^

      Usuń
  2. "Ok, udało mi się popełnić ćwierć rozdziału tego mojego opka, którego nikt poza mną nie czyta, pierwszy raz chyba od pół roku, ale kurde bele, to jakaś kpina, a nie osiągnięcie. I to nie jest tak, że nie wiem, co pisać, mam ułożoną w głowie historię, mam notatki, mam wszystko włącznie z wyobrażeniami ekranizacji - durr hurr - ale... tak jakoś... nie wiem, jak się do tego zabrać."
    Jakbym czytała o moim procesie twórczym... Próbuję pisać moje epickie opcio fantasy od kilku lat, ale nie potrafię wyjść poza prolog. :/
    Mam nadzieję, że zdołasz dokończyć swoją powieść. Czytałam fragment, który opublikowałaś na blogu, i tak bardzo mi się spodobał, że chcę poznać dalszy ciąg.

    Aelfarran

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww shucks. ^3^ Kiedyś ją dokończę, ale nie stawiałabym na najbliższy rok... dwa... pięć...

      Usuń
  3. "Normalnie aż chyba do pracy pójdę." - Ha... Chciałoby się mieć takie podejście i możliwość pójścia do pracy nie z potrzeby, a z nudów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że trzeba to inna para kaloszy... ;P Ale podejście "idę bo mam ochotę" jest zwyczajnie zdrowsze.

      Usuń
  4. Gratuluję zdania dwóch egzaminów. Z liryką też jakoś dasz radę, trzymam kciuki. Chociaż fakt, to taka wredna rzecz jest.

    To opko to Opowieści z Archmaru, tak? Oby naszła cię jakaś superwena, bo poczytałabym je dalej, prolog był bardzo sympatyczny. I może cię to pocieszy, pisanie mojego Epickiego Ksioopka Fantasy idzie podobnie. Niby wszystko mam przygotowane, wiem co, kto, jak, wiem kiedy, ale po prostu nie mogę się za to zabrać. Chociaż ja akurat w ogóle nie mogę się za nic zabrać ostatnio.

    A muzyka ładna, faktycznie.

    Życie i nieprzejmowanie się niczym to świetna strategia, cieszę się, że ci się to udaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Opowieściach z Archmaru, szczerze mówiąc, kompletnie zapomniałam. xD Na nie też mam pomysł, ale mi się zajebiście nie chce tego pisać. W notce miałam na myśli inne opko, ale ono jest takie zamierzenie opkowate i kjutaśne, bo to kontynuacja historyjki, którą machnęłam w wieku lat dziewięciu, i chyba naprawdę tylko ja je czytam (co mi wcale nie przeszkadza, bo w sumie to jest taki trochę żal, ale mój żal i go lofciam).

      Kurde, może zima to ogólnie nie jest najlepszy czas na pisanie. Kogo nie spytam, to ma zastój. Bojkotujmy zimę!

      Dziękuję za kciuki, ledwo, ale zaliczone. ^^

      Usuń
    2. Więc Bandalada może? Nie jestem w stanie zapamiętać i poprawnie za pierwszym razem przeczytać tej nazwy, zawsze mi wychodzą Badlandy. x D Ale właśnie zauważyłam, że w styczniu doszedł nowy rozdzialik, fajno. (:

      Krakatoa

      Usuń
  5. Jakbym czytała o sobie... Pamiętam, kiedyś udało mi się napisać całe ksioopko. I jakiś rok temu stwierdziłam, że to jest do, ekhem, śmietnika. I że można poprawić... Rozpisałam yntelygentny plan, wywaliłam połowę fabuły, pozmieniałam postacie, wprowadziłam nowe, w ogóle niewiele zostało... No i zostało tylko napisanie od nowa. Utknęłam po dwuedziestu stronach i ani rusz.

    Liryka... Ilekroć miałam coś interpretować, powiedzmy, że moja wizja daleko odbiega od wizji poszczególnych nauczycieli. Od tego się trzymam z daleka.

    Shinigami

    OdpowiedzUsuń