poniedziałek, 23 marca 2015

Nieoficjalny dziennik praktyk

Dzień 1
Moje pierwsze ambitne zadanie: adresowanie kopert. Zepsułam nożyczki. Jedne już były zepsute, więc dostałam drugą parę, nowiutką i ostrą, i nieopatrznie zaczęłam jej używać do cięcia taśmy dwustronnej, a jest to czynność, która doprowadziła do kalectwa poprzednią parę nożyczek. 

Dzień 2
Awans: od adresowania kopert do pakowania egzemplarzy autorskich do nich. W ramach urozmaicenia: trzy godziny czytania wzorów wniosków o dofinansowanie i umów z wydawcami i takimi tam. Best day ever. Bonus: przygody ze współczesną poezją awangardową, czyli wtf, co ja czytam, o co tu, do cholery, chodzi, i to ma być poezja. To był dzień, w którym Winifreda zdała sobie sprawę, że to nie jest jej świat i z jeszcze większym wytęsknieniem zaczęła czekać na sezon na wolontariuszy w zoo (który zaczyna się, niestety, dopiero w maju).
Gołębie siadające na parapecie co parę minut sprawiły, że zdałam sobie sprawę, jak bardzo tęsknię za kontaktem ze zwierzakami, kiedy jestem od nich przymusowo odseparowana. Miałam ochotę otworzyć okno i wszystkie te gołąbki wyprzytulać.

Dzień... przerwy
Poszłam do zoo. Było świetnie. W całym parku tylko ze trzy rodziny z małymi dziećmi, cisza, spokój, można było bez przeszkód oglądać każde zwierzątko tak długo, jak się tylko miało ochotę. Tygrysy bawiły się ze sobą: skakały na siebie, machały łapami, biegały wokół. Chciałam sobie zrobić selfie z gepardzicą, ale była w ciągłym ruchu i nie wychodziła na zdjęciach. Granatowy bażant na mój widok podszedł do samych krat i wpatrując się we mnie jak w obraz, zaczął robić: bu, bu, bu? Dwa nieświszczuki kombinowały jak pingwiny z Madagaskaru, jak by się tu wyrwać z wybiegu: jeden kopał pod siatką, drugi nad nim stał i najwyraźniej wydawał rozkazy. Żbik spał w plamie słońca przy samiutkiej szybie i nic, tylko pogłaskać. Sępy z kolei chyba nie miały ochoty na towarzystwo, bo ustawiły się wokół miejsca obserwacji i z podniesionymi skrzydłami łypały na mnie spode łbów.

Tak, tak, wiem, zoo to zło, zwierzęta w klatkach i w ogóle. Łódzkie zoo wymaga sporo pracy (tak, też czytałam ten wpis byłego pracownika), ale już teraz widać, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku. Chciałabym pracować w zoo, bo wydaje mi się, że pierwszym krokiem do poprawy jest zgromadzenie tam jak największej liczby ludzi, którym po prostu zależy na dobru zwierząt. Wiem, że na 90% nie dostanę normalnej, regularnej, opłacanej pracy, ale i tak chcę spróbować. Posikałabym się ze szczęścia, gdyby to się udało...

Hłe, to na tyle nieoficjalnego dzienniczka praktyk, bo nudy totalne na tych praktykach. Jak wspomniałam: wydawnictwa i redakcje (szczególnie skupiające się na poezji współczesnej) to nie mój świat. Dobrze, że miałam okazję się o tym przekonać.

Salamandra chińska pozdrawia. :3


12 komentarzy:

  1. A dlaczego zoo to samo zło? Mi osobiście bardziej kojarzy się takie miejsce z ochroną gatunków, którym grozi wyginięcie, pomocą chorym zwierzakom, które w naturalnym środowisku nie dałyby sobie rady itp.Oczywiście trzymanie zwierząt w klatkach nie jest zbyt fajne, ale czasem przynosi więcej dobrego niż złego, więc praca w zoo to chyba również taka forma niesienia pomocy, nie?
    Wychowałam się na wsi, jestem przyzwyczajona do zwierząt na wolności, ale potrafię zrozumieć, że czasem klatka jest lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, dawno nie byłam w zoo, a ostatni raz odwiedzałam to warszawskie, nie nasze, łódzkie. Chętnie wybrałabym się pooglądać jakieś duże koty, szczególnie że pogoda ostatnio się zrobiła taka całkiem do życia (wciąż zimno, noale).
    Ale akurat dziś miałam okazję posłuchać o tym, jakie zoo są zue, jak te wszystkie zwierzątka cierpią, jak im źle, no strasznie. Na wspomnienie, że to też sposób na ochronę niektórych gatunków usłyszałam, że to i tak złe, bo ból i cierpienie. Sekundę później dowiedziałam się, że danie stworzonka małemu dziecku, które nie umie się nim zajmować i może je męczyć jest okej, bo tak. Aha.

    Praktyki brzmią pasjonująco. Powodzenia, jakoś je przetrwasz. Masz zamiar dalej je tu dziennikować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co, odpowiadam zbiorczo Sidzie i Rzabci. ^^

      No i ja też tak myślę, ochrona gatunków, edukacja i tak dalej. Trzeba tylko popracować nad tym, by tym zwierzętom NAPRAWDĘ było dobrze. Zapewnić im towarzystwo, urozmaicenia, ruch, żeby nie kisiły się z nudów na małych wybiegach. I żeby te wybiegi jakoś wyglądały, nie to co te betonowe ohydztwa w przypadku wybiegów lwów i tygrysów w Łodzi. Niedźwiedzie we Wrocławiu mają taki piękny wybieg (Geez, ile powtórzeń), przestronny, z wodospadem, jakąś oponą w ramach zabawki... Wszystkim zwierzętom zapewnić by takie warunki!

      Będę dziennikować praktyki tylko jeśli wydarzy się na nich coś ciekawszego od zepsucia nożyczek. A nie zanosi się na to. xD

      Usuń
    2. Rany,ludzie są tak głupi, że to aż boli.

      Chomik

      Usuń
  3. Salamandra chińska tak bardzo piękna.

    OdpowiedzUsuń
  4. czuję, jakby ta salamandra chińska chciała pożreć moją duszę...

    ~gabi

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia w zoo!
    Nie lubię naszego łódzkiego zoo, ale może się wybiorę.Zachęciliście mnie.
    Praktyki przeżyjesz, wierzę w Ciebie.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja miałam praktyki w gazecie i w tamtym czasie marzyłam o praktykach w wydawnictwie :)
    Zobaczyłam to zdjęcie, przeczytałam podpis, a potem pomyślałam o twoich gekonach, więc pomyślałam, że ci pokażę ^^: http://asset-b.soup.io/asset/7490/0298_b5b1.jpeg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tfu tfu, to ten link, w tamtym nie ma podpisu (który jest ważny tylko o tyle, że z jakiegoś powodu wydaje mi się zabawny):
      http://jok.soup.io/post/440410536/thecolorffooff

      Usuń
    2. Aww, jaki słodziak. <3

      Usuń
  7. Szkoda, że rzadko dodajesz posty. Często wchodzę, by sobie coś poczytać, ale z reguły nie natrafiam na nic nowego :(
    Co do praktyk, ja akurat miałam szczęście i zajmowałam się czymś konkretnym, a do tego tym, co lubię. Ale jakoś się przemęczysz i będziesz mogła iść do zoo ^^ Mnie nigdy nie ciągnęło w takim stopniu do zwierząt, więc wręcz Cię podziwiam ;)
    Dodawaj częściej posty ^^
    Swoją drogą na pewno wybierasz się na Pyrkon. A prowadzisz jakąś prelekcję czy coś?
    A tak przy okazji może ocenisz koleżankę po fachu? ^^ Też piszę, choć nic nie udaje mi się wydać i postanowiłam założyć bloga, by to, co tworzę, nie kisiło się na dysku. Także możesz zajrzysz? Serdecznie zapraszam :)
    http://spod-czerwonego-kapturka.blogspot.com/

    Pozdrawiam!

    An-Elenel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę rzec... Gdybym miała zamieszczać posty częściej, to byłyby wypełnione głównie narzekaniem i smutami, a tego już wszyscy mają dość ze mną włącznie. xD

      Żadnych prelekcji nie szykuję, ale na Pyrkonie, owszem będę. Czysto rekreacyjnie. ^^

      "Księżniczka w wieży" fajna, lubię takie "zwroty akcji". xD Resztę chętnie przeczytam jak uporam się z drugim rozdziałem niepowiemjakiego licencjatu. ^^"

      Usuń