sobota, 30 maja 2015

Księżniczki i demony

Jeszcze nie pochwaliłam się całemu światu, jakie ładne fotoszopki sobie zmontowałam i uznałam, że trzeba to nadrobić. Geez, tylu selfie sobie przez całe życie nie strzeliłam, jak teraz. Z jednej strony chciałabym sobie zafundować sesję zdjęciową w tym wdzianku, ale z drugiej dostaję palpitacji na myśl o pozowaniu przed kimś obcym. Zresztą znajomym też.

Jaki mam stosunek do Eragona pisałam już wielokrotnie. Filmowa Saphira jest brzydka jak czarna noc listopadowa, ale to był jedyny realistyczny smok w odpowiedniej pozie, jakiego znalazłam w całym Google Images. :P I udało mi się tak udrapować pelerynkę na łbie, by wyglądała, jakby się romantycznie zsuwała, ale tak naprawdę trzymała się twardo na miejscu. ^3^

Szkoda, że nie widać większej ilości tej przepięknej sukni (i pelerynki ręcznie szytej, durr hurr), no ale czego się można spodziewać po fociach z rąsi. Za to włosy mi się ładnie ułożyły i nie mam pojęcia, jak to się stało. Also: JEDNOROŻEC!

To tyle jeśli chodzi o dzienną porcję narcyzmu. Z innej beczki: lubię grać demonami.

System RPG lubego (o którym szerzej tutaj) powoli się rozkręca, a my, jako chomiki doświadczalne, odgrywamy w nim coraz więcej sesji. Strasznie lubię tu zaczynać od nowa, bo to oznacza tworzenie nowego demonka! No, lub aniołka, ale serio, dlaczego miałabym chcieć grać człowiekiem ze skrzydełkami, podczas gdy mogę zmontować dowolnego stwora, jaki przyjdzie mi do głowy? Moje ostatnie postacie obejmują:
- Quiss, laskę wzorowaną na Wydownie Spider, której mocy nie pamiętam,
- Tuulaina, faceta, który przemienił się w ogromnego, antropomorficznego zająca z jelenimi rogami i jak tupnął, to wywoływał trzęsienia ziemi,
- Rimfax, stajenną, która stała się demonicznym koniem, o takim. Prawie. Nie na wszystko starczyło mi dusz. :c

No właśnie, bo walutą są dusze niewinnych wyznawców. Na dzień dobry dostaje się ich 300, ale potem trzeba się mocno namęczyć, by je zdobyć. Bo to muszą być TWOI wyznawcy. I muszą umrzeć. Albo nie muszą być twoi, ale muszą umrzeć w twoim imieniu. Także ten, składanie w ofierze i tego typu przyjemne rzeczy. Ech, a kiedyś wystarczyło spuścić lawinę na wioskę i było się bogatszym o 40 niewyznających cię dusz... Może ktoś chciałby dołączyć do beta-testów? Fajnie jest być demonkiem. Im więcej demonków tym zabawniej. :3

Ech... chędożone studia. Niech to już się skończy.

Idę spać.

czwartek, 7 maja 2015

Ta notka powstała wyłącznie z nudów

Parę plusów i minusów odnośnie wolontariatu w zoo:
+ Facet nie trzasnął słuchawką jak usłyszał, że studiuję kulturoznawstwo zamiast *tu wstaw nazwę dowolnego kierunku związanego z pracą ze zwierzętami*. Zbytnim entuzjazmem też się nie wykazał, ale z rozmowy wynika, że mnie tam chcą.
- Chcą mnie tam dopiero od czerwca, jak skończę studia.
- Co się równa kolejnemu miesiącowi czekania.

+ Chcą tak dlatego, że trzy dni w tygodniu ich nie urządzają, a traktują ten wolontariat całkiem poważnie: jak normalną pracę, z podpisywaniem umowy i w ogóle, tylko za tak zwany "wpis do portfolio/CV".
+ To rodzi nadzieję co do otrzymania zatrudnienia, jeśli się spiszę.
+ Duże nadzieje.

- Ciekawe, ile mi zajmie przyzwyczajenie się do codziennej pobudki o 5:00 (praca zaczyna się od 7:00, dojazd zajmuje mi godzinę... tralala).
Tak czy siak... BĘDĘ PRACOWAĆ W ZOO!!! <3 <3 <3

Z ogłoszeń parafialnych: sprzedaję ładny sukienek i ładny but, oba praktycznie nowe. Sukienek kocham, ale zgrubłam od czasów wesela, na którym go założyłam i nie chce mi się chudnąć (jeżu, serio kiedyś wchodziłam w 36?!). A but jest totalnie nowy, ale okazał się jednak niedobry, a w sklepie go nie chcą z powrotem. Kup ktoś, zbieram na My Little Pony CCG.


Mam fazę na kucyki i stwierdziłam, że pojadę w lipcu na kucykowy konwent: Vistulian. Zobaczymy, z czym się je kucykowe konwenty. Może spróbuję zrobić cosplay Zecory, akurat szyję brązową pelerynę, nadałaby się. Ale raczej nie będzie mi się chciało o tym myśleć w przerwach między krojeniem marchewki i zamiataniem owczych bobków.

Na zakończenie tej bezsensownej notki: mój najukochańszy na świecie gif z Angelem.