piątek, 17 lipca 2015

Wieści z frontu wakacyjnego

Dobra wiadomość: umowa na wolontariat podpisana!
Zła wiadomość: dyrektor ZOO jest na urlopie, a bez jego autografu nie mogę zacząć, więc wolontariat dopiero od sierpnia. .__.

Oh well. Ale przynajmniej w końcu udało się to załatwić. Chorowanie w wakacje SSIE. Mogłabym już dawno zacząć, chlip. W międzyczasie zdobywam doświadczenie grając w... Młody Doktor 3: Lecznica dla zwierząt. Don't judge. :D Strasznie wciągająca gierka, mogę w niej miziać króliki, kłuć koty strzykawką w dupska i w ogóle. Taka sympatyczna przerwa między graniem w Skyrim i ARK. Obczajcie ARKa koniecznie, można oswajać dinozaury (co czasem trwa 12 godzin...) i na nich jeździć, ledwo toto u mnie chodzi, ale kocham tę grę. Tak, moda na survivale trwa w najlepsze i co chwilę na Steamie pojawia się jakiś szajs, ale TO nie jest szajs. Kaman, możesz JEŹDZIĆ NA TYRANOZAURZE. Z ARMIĄ RAPTORÓW U JEGO STÓP. Co prawda nie udało mi się jeszcze oswoić żadnego stwora poza jednym dodo, ale jestem na dobrej drodze.

A teraz zapraszam na show:

Asymilacja psa z królikiem

ETAP 1
Królik (Puchacz) jest nieufny wobec psa (Kajki). W końcu zawsze do tej pory uciekał w popłochu, jak tylko usłyszał na korytarzu odgłos jej łap, a potem siedział pod łóżkiem i tupał przez pół godziny. A tu nagle człowieki wprowadzają psa do jego pokoju i każą im koegzystować. O co im chodzi?
Kajka z początku bardzo chciała się z królikiem bawić poprzez gonienie go i pacanie łapą, co z jakiegoś powodu mu się nie podobało (głupi królik), ale została poinstruowana przez człowieków, że Puchaczowi taka forma zabawy może nie odpowiadać. Fochnęła się zatem i uwaliła na swoim posłaniu, udając, że ten głupi królik ją ani trochę nie obchodzi.
 
ETAP 2
Przyzwyczajony do bycia w pokoju z góra dwoma człowiekami naraz (i czterema jaszczurkami), królik nie ogarnia, co tu nagle robi ten rudy sierściuch. Ponieważ Kajka zaprzestała pacania go łapą, Puchacz postanawia przewąchać sprawę. Pies nadal ma focha, ale ciężko mu ukryć zainteresowanie, co to za biała puchata bulwa mu się pcha do posłania.

ETAP 3
Królik bezczelnieje, a pies baranieje. Od tej pory Puchacz zaczął biegać za Kajką, podgryzać jej futro i próbować wskoczyć jej na plecy. Gdy biedny pies próbował ratować się ucieczką do łazienki, zachwycony królik pokicał za nim. Biały buc tak jej dokuczał, że Kajka musiała szukać ratunku na łóżku człowieków, którzy przygarnęli rude biedactwo.

U jaszczurek zaś z grubsza nic nowego. Luna zniosła dwa jajka <3 ale okazały się być niezapłodnione. </3 Wredna żaba postanowiła je znieść akurat wtedy, gdy wyjechałam z domu na tydzień i nie mogłam być świadkiem tej wzniosłej chwili. Pozostałe samiczki coś się nie kwapią do jajcowania: Rancorek ma wszystko i wszystkich gdzieś i nie schodzi ze swojej ulubionej półki pod sufitem, ignorując wzrok stalkującego ją Armageddona, a biedna Moria nie chce jeść i chudnie, więc zabieram gadzinę na wycieczkę do weterynarza we Wrocławiu. Spytacie: czemu nie w Łodzi? Cóż, ostatni łódzki weterynarz stwierdził, że Rancor jest facetem, mimo ewidentnego przypadku ABJ (Absolutny Brak Jajec)... Zatem zamiast szukać i liczyć, że trafię na kogoś mądrzejszego, zabiorę ziabę do sprawdzonego weta, który wyleczył zbożówkę lubego z kataru (węże śmiesznie kichają). 

No to tyle, kumbaja.