środa, 4 listopada 2015

Moja starwarsowa merysujka

Chyba nadciąga koniec świata. W Polsce ma być widoczna zorza polarna, w weekend po niebie śmigały meteory (WIDZIAŁAM!!! <3 Będę się tym jarać do końca życia), a ja zaczęłam pisać fan fiction do Gwiezdnych Wojen. Jeśli to nie są zwiastuny apokalipsy, to nie wiem, co nimi jest. Opko będzie traktować o mojej obecnej postaci z erpeżka, w którego pogrywamy weekendami przez Skypa: najemniczce Rebece J. Riddick, posiadaczce corelliańskiego ptaka banshee, Diesela. Zgadnijcie, na kim ją wzorowałam, hłe. Rebecca ma 30 lat, mhroczną przeszłość i sekret, którego strzeże jak skarbu. To najmniej kobieca postać, jaką kiedykolwiek stworzyłam i chyba dlatego tak mi się spodobała. Pragnę jej portretu w jakimś epickim stylu, ale sama za radzieckiego boga nie potrafię tego zrobić, a nie mam kredytów, by to zlecić komuś innemu, zatem smut i ograniczanie się do ubieranek na dolldivine.com.

Miał być badass, wyszła lampucera. Oh well... close enough?

W sumie to dawno nie zarzucałam żadną tfurczością, nie? Łapajcie fragment mojego pierwszego opka starwarsowego ever, nioch nioch! Jak zobaczycie jakieś babole, to dajcie głos.

I puśćcie sobie tę piosenkę (comic sans, aaa) w tle, bo strasznie ją utożsamiam z tą postacią. A poza tym jest zajebista.

Kapela przygrywająca w kantynie była okropna. Jeden z muzyków grał na instrumencie wydającym irytujące, brzęczące dźwięki, a wokalista sprawiał wrażenie, jakby bardzo mu zależało na tym, by wypaść jak najgorzej. Nikt jeszcze nie zaczął rzucać w ich stronę butelkami tylko dlatego, że ich zawartość była bardzo droga. Przybytek szczycący się tym, że był jedynym w promieniu kilkudziesięciu mil, mógł sobie pozwolić na astronomiczne ceny napitków.
Między innymi z tego powodu, Rebecca oszczędnymi łykami sączyła swoje piwo. Ruch był spory, ale miała szczęście zajmować stolik zarezerwowany przez jej potencjalnego klienta. Spóźniał się. Przesunęła dłonią po ogolonej głowie. Potrafiła być cierpliwa, ale każda kolejna minuta spędzona na słuchaniu tej kociej muzyki była jak najgorsze tortury.
Z zamyślenia wyrwał ją ewidentnie podchmielony cathar, który bez najmniejszych skrupułów rozsiadł się na wolnym siedzeniu naprzeciw Rebeki i zaczął wpatrywać w nią z rozanielonym wyrazem twarzy. Zerknęła na niego znad kufla. Zleceniodawca miał być corellianinem, więc to nie mógł być on... chyba że wysłał zastępstwo, co było częstą praktyką przy załatwianiu tego typu interesów. Udając brak zainteresowania, położyła kufel na stoliku i czekała na jego ruch.
– Byłaś kiedyś zakochana?
– Na zabój – odparła bez zająknięcia, obojętnie przyglądając się tłumowi.
Cathar pokiwał znacząco głową. Oparł podbródek na dłoni, niemal całym ciałem kładąc się na stoliku, i spojrzał na nią z dołu.
– Kim był?
– Jawą.
– Twi'leczki kochają najmocniej – perorował, nie zwróciwszy uwagi na odpowiedź Rebeki. – Fascynujące kobietki. W jednej chwili słodkie jak cukierek, w następnej... – Przymknął oczy w rozmarzeniu. – Najlepsze momenty swojego życia spędziłem właśnie z twi'leczkami. Za sam pocałunek warto oddać cały swój majątek.
– Mhm.
– Ty też jesteś niczego sobie – skonstatował. Rebecca przewróciła oczami, biorąc łyka większego niż do tej pory. – Założę się, że warto polecieć za tobą na koniec galaktyki... Taaak.
Umilkł na chwilę, kołysząc się na boki. Nagle wyprostował się i wyciągnął ku niej mały kartonik, wciąż z półprzytomnym uśmiechem.
– Zapraszam do mnie. Zapewniam wygody, dyskrecję... i dobrze płacę. Sprawiłoby mi to niewysłowioną przyjemność. Spotkać taką piękność to jak znaleźć tysiąc kredytów na ulicy.
Ręka z kuflem zamarła w połowie drogi do jej ust. „Znaleźć tysiąc kredytów na ulicy”. To było hasło. Spojrzała uważniej na swojego towarzysza. Cóż, odegrał swoją rolę doskonale: nawiązanie kontaktu pod przykrywką wynajęcia ladacznicy. Takiego scenariusza jeszcze nie odgrywała. Życie najemnika jest krótkie i pełne niespodzianek – jak mawiał jej stary towarzysz.
Uśmiechnęła się do niego i przyjęła wizytówkę.
– Z przyjemnością przyjdę.
Wstał, przytrzymując się stołu.
– Zatem będę czekał z niecierpliwością.
Odszedł, przesunąwszy palcami po jej przedramieniu, i zniknął w tłumie.
Oparła się o ścianę, odczytując adres z wizytówki. Znała to miejsce, choć nigdy w nim nie była: hodowla drapieżnych ptaków, szkolonych do łowów, lecz wykorzystywanych głównie w pokazach. Zaczynało się robić interesująco. Jakie zlecenie może dla niej mieć właściciel takiego przybytku?
Dopiła piwo i ruszyła w stronę wyjścia.
Parsknęła w głos, przypomniawszy sobie, co powiedział cathar. Piękność. Może w porównaniu z huttem...

Macie czasem takie uczucie, że bardzo chcecie pisać o czymś, co bardzo lubicie, ale tak się boicie, że to spaprzecie, że skutkuje to odczuwaniem wstydu przy pisaniu? Bo tak mam teraz. Uuu, spsuję coś, na pewno coś spsuję i walnę takiego epickiego babola, że mnie starwarsowe fanboye odsądzą od czci i wiary, nie dość, że podobały mi się epizody I-III, to jeszcze to. T_T

O, a przy researchowaniu odkryłam istnienie najbardziej creepy rasy w całym tym uniwersum. Serio, ci goście wydają mi się POTWORNIE przerażający w tym, co potrafią zrobić. Jak Rebecca umrze (co, mam nadzieję, prędko nie nastąpi), wybieram tę rasę dla nowej postaci, muehehe.

A poza tym to jakoś się życie kręci. Chodzę na wolontariat, liczę na pracę, dostaję piątki z anatomii i dwóje z paszoznawstwa i zapisałam się na kurs ratownika zwierząt, ale muszę czekać, aż się uzbiera dość chętnych. Może jest ktoś zainteresowany? Tutaj macie info o tym kursie, dryndajta do sekretariatu to wam wszystko powiedzą.

No, to tyle. Niech Moc będzie z wami, skoro już jesteśmy w gwiezdnowojennych klimatach.

10 komentarzy:

  1. Jaźnie, właśnie też jestem na etapie jarania się swoją łysą, badassną OC-ką. Łyse, badassne laski są osomne.
    PS Też mi się podobały epizody I-III. A idziesz na VII?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba. Ale biletów jeszcze nie mam, aaa. Ja bym nawet mogła i w czerwcu na to pójść, ale WSZĘDZIE BEDO SPOJLERY! D:

      Usuń
  2. A ja mam,haha!!! Na 18 grudnia!!! Fajna laska i fajny ficzek.
    ie dość, że podobały mi się epizody I-III - dziecko, idź na misję,zabij kogoś, zrób dużo doświadczenia i nie grzesz więcej.
    I z Tobą,Winky!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam bilety na najpierwszą premierę, będę mogła potem spojlerzyć wszystkim. :3 Polecam.
    OCka śliczna i przeurocza (+700 do zajebistości za nazwisko), opko też zaczyna się całkiem ładnie - chcę więcej.
    I spokojnie, mi Nowa Trylogia też podobała się, pod pewnymi względami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, ten kurs fajnie wygląda - ale czy ja dobrze czytam, że tam trzeba mieć już jakieś weterynaryjne czy medyczne wykształcenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... W sumie nie jestem pewna. Ale nie sądzę, by wymagali jakiejś superspecjalistycznej wiedzy, no bo JA mogę się na to zapisać, a przecież dopiero zaczęłam się tam uczyć i nie mam ŻADNEGO wykształcenia póki co. :D

      Usuń
  5. Co tak mało tego opowiadania? Więcej, proszę ^^
    Co do SW, to np. większość fanów nienawidzi Jar Jara, a ja uważam, że jest fajny. Ok, Nowa Trylogia nie ma klimatu Starej, jest bardziej rozrywkowa, ale akurat Jar Jar jest w sumie spoko ;D Zobaczymy, co tam się wydarzy w... Nowej Nowej Trylogii alias Trylogia Disneya :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Riddick Riddick Riddick Riddick Riddick!

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki tam krzywy bazgroł ode mnie: http://sta.sh/08tjdotv4zp

    Fajnie, że udało Ci się popracować z gadzinami w zoo - strasznie podobają mi się jaszczury różnej maści!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMFG. Jest przepiękna!!! <3 Dziękuję, dziękuję, dziękuję! :D

      Usuń