środa, 2 grudnia 2015

Smokiii

Mam nadzieję, że - podobnie jak ja - lubicie oglądać screeny z gier, bo będzie ich tu pełno. :3

Liczba gier MMORPG, w które grałam, można policzyć na palcach jednej ręki. Której właściciel miał nieprzyjemne spotkanie z piłą tarczową. Bo co z tego, że świat fajny, kiedy granie oznacza konieczność interakcji z OBCYMI LUDŹMI, brr. Były dwa przypadki, kiedy postanowiłam się przemóc i spróbować tej formy rozrywki. Pierwszym było The Old Republic, które jest ogólnie fajne, ale konieczność wykonywania niektórych questów w grupie mnie potrafi skutecznie odrzucić, no i nie wspominając o tym, że od kilkunastu miesięcy nie potrafię się zdecydować na postać i przechodzę w kółko te same początki na levelach 1-10, starając się podjąć jakąś decyzję. Drugim przypadkiem był Dragon's Prophet.

Kiedy próbowałam pograć w Dragon's Prophet po raz pierwszy, wrażenie było raczej negatywne. Już nawet pal licho idiotyczne kobiece zbroje, ale gra nie kwapiła się z wyjaśnieniem po prostu niczego. Jak oswajać smoki? Jak krafcić ekwipunek? Co mam właściwie zrobić, bo quest log jest napisany tak, że uja z tego można zrozumieć?! Zirytowana, odinstalowałam grę, nie zarobiwszy nawet pół expa (poza tutorialem). Zirytowana tym bardziej, że tyle mi obiecano: smoczych towarzyszy, latanie na smokach, smoki, smoki, wszędzie smoki... 

Niedawno postanowiłam dać prorokowi drugą szansę. Nadal nie mam zielonego pojęcia, jak tu działa system craftingu (mimo przeczytania kilku poradników), nadal miewam problemy z dojściem do tego, czego ode mnie chcą w questach, nadal nie rozumiem mnóstwa rzeczy... a rżnę w to dzień w dzień od ponad miesiąca, świetnie się bawiąc.

Miałam plan napisać o tym reckę na drugiego blogaska, ale TAK MI SIĘ NIE CHCE, że ograniczę się do chwalipięctwa screenami okraszonych opisami. xD

Imię Winifreda było zajęte, więc palnęłam pierwsze, co mi przyszło do głowy. Uofca to bohaterka pierwszego pobocznego questa, w którym, oczywiście, nie wiadomo, co zrobić. Baba mówi, żeby jej sprowadzić ucieknięte owce i że lubią zapach waniliowej trawy, ale żeby te barany zaczęły za tobą iść, trzeba jeszcze raz pogadać z babą, by cię spryskała tym zapachem, czego dziennik już NIE tłumaczy. Rozumiecie już, czemu poprzednim razem mnie szlag trafił?

Rimfax siedzi i dobrze robi, bo gdyby stała, zobaczylibyście, że jej zbroja w dolnej połowie składa się z MAJTEK. Tak, majtek. Kiedy znalazłam nowe gacie, które na miniaturce wyglądały na co najmniej legginsy, ucieszyłam się jak szczypiorek na wiosnę. Założyłam... i okazało się, że są to majtki w innym kolorze.

A to mój pierwszy smok - Indyk! Niestety, na niższych poziomach większość smoków wygląda jak przerośnięte, tęczowe indyki. Jeśli ktoś by chciał pograć, dam wam dobrą radę: rozglądajcie się za smoczymi jajami. Spawnią się losowo w dziczy i świecą, więc jak już gdzieś leżą, to raczej trudno je przeoczyć. Smoki wykluwają się z nich po 5-7 dniach i nigdy nie wiadomo na 100%, co z tego wyjdzie, ale można trafić na naprawdę fajnego gada, lepszego od tych ptasiorów.

Okolice levelu 15 i - Alleluja! - GACIE! W sumie to bardziej pończochy, ale i tak się cieszę, że zasłaniają doskonałą większość nóg. Co prawda wyglądam jak harcerka, ale lepsze to niż striptizerka. Chociaż w sumie to jest taka harcerka-striptizerka...

Przedstawiam nowego indora: Brutusa. Ten jest trochę mniej ptasi, ale nadal ma wielką, grubą dupę i prezentuje się średnio smoczo jak na moje standardy. Ale dzięki niemu ogarnęłam gdzieś tak w 60% działanie smoczych opiekunów (Lair Manager) i trenowanie smoków. Bo jak uczyć ich nowych skilli to nadal nie wiem. 

WJEWJUR! <3 Z darmowego starter packa miałam zwierzątko-towarzysza wyglądające jak duży niebieski świstak, a po ukończeniu wszystkich questów w krainie Puretii dostałam nowego. Prawda, że ma słodki pyszczek? :3 Zwierzęcy towarzysze nic nie robią poza byciem uroczym i łażeniem za bohaterem. Chyba że czegoś jeszcze nie odkryłam, co by mnie w przypadku tej gry absolutnie nie zdziwiło. W każdym razie, to kolejny powód dla mnie do lubienia DP mimo wszystkich jego wad. Żyjątka!

I w końcu udało mi się wymienić na coś innego ten okropny beret, uff.

A to dowód na to, że warto zbierać jaja. Takie cudo mi się wykluło z epickiego. :3 W pierwszym odruchu nazwałam ją Saphira, ale zastanawiam się, czy nie zmienić na Meseret. Musiał minąć miesiąc wytrwałego mordowania mobków, ale w końcu udało mi się zdobyć smoka, który wygląda jak smok, a nie indor albo bizon. 

W sumie nabijanie poziomów jest tu całkiem przyjemne. Nie ma takiego questa, którego nie dałoby się zrobić w pojedynkę (choć bywa naprawdę trudno), więc nie trzeba się martwić tym, że przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę. Wędrujesz sobie po kolejnych krainach, zbierając po drodze zadania, zgarniasz za nie kupę doświadczenia i złota, a często jakiś nowy element ekwipunku. Jasne, można sobie zawsze wykrafcić lepszy... GDYBY SIĘ WIEDZIAŁO JAK.

Siedzę na bancie.

Tak, to jest smok.